250 000 : powieść - strona 30
— Ja... otwórzcie.
— To Marek wraca — rzekła Tarchałowa dla uspokojenia wystraszonej Bulikowej, i poszła drzwi otworzyć.
— Wszedł Tarchała — nie pijany, ale podchmielony nieco, bo jeszcze dużo było potrzeba, aby stracił przytomność; miał pod tym względem mocną i wytrzymałą głowę. I w tem też wdał się w swoje matkę.
— Cóż Teklusia? — spytał, rzucając na łóżko swój włoski
www.doradztwo-podatkoweefect.net
kapelusz.
— Śpi, jak zabita — rzekła matka. Bulikową ruszyły znowu te słowa z miejsca. Dla
upewnienia się, czy chora rzeczywiście śpi, czy przypadkiem tymczasem nie przebudziła się, czy nie potrzebuje czego, poszła na palcach do drugiej izby. Było tam cicho zupełnie, tylko szybkie, chrapliwe trochę oddychanie dzieciny nowonarodzonej słychać było pod chustką w nogach łóżka. Bulikową zajrzała do dziecka, przykryła je znowu i usiadła opodal, a że w izbie było ciepło, a ona trochę niewyspana i rozmarzona herbatką, więc niezadługo zaczęła jej głowa wybijać Morfeuszowi pokłony na wszystkie strony i w końcu na dobre zasnęła.
Matka z synem siedzieli jeszcze długo w nocy przy stoliku. Była narada nad tem, kogo jutro prosić w kumy. Matka radziła aptekarza na chrzestnego ojca, a sędzinę na matkę. Tarchała oburzył się
— To Marek wraca — rzekła Tarchałowa dla uspokojenia wystraszonej Bulikowej, i poszła drzwi otworzyć.
— Wszedł Tarchała — nie pijany, ale podchmielony nieco, bo jeszcze dużo było potrzeba, aby stracił przytomność; miał pod tym względem mocną i wytrzymałą głowę. I w tem też wdał się w swoje matkę.
— Cóż Teklusia? — spytał, rzucając na łóżko swój włoski
Darmowa reklama:
Efect
Standard tylko dla najlepszych - Efect - zainwestuj i ciesz się dobrym nabytkiem.www.doradztwo-podatkoweefect.net
— Śpi, jak zabita — rzekła matka. Bulikową ruszyły znowu te słowa z miejsca. Dla
upewnienia się, czy chora rzeczywiście śpi, czy przypadkiem tymczasem nie przebudziła się, czy nie potrzebuje czego, poszła na palcach do drugiej izby. Było tam cicho zupełnie, tylko szybkie, chrapliwe trochę oddychanie dzieciny nowonarodzonej słychać było pod chustką w nogach łóżka. Bulikową zajrzała do dziecka, przykryła je znowu i usiadła opodal, a że w izbie było ciepło, a ona trochę niewyspana i rozmarzona herbatką, więc niezadługo zaczęła jej głowa wybijać Morfeuszowi pokłony na wszystkie strony i w końcu na dobre zasnęła.
Matka z synem siedzieli jeszcze długo w nocy przy stoliku. Była narada nad tem, kogo jutro prosić w kumy. Matka radziła aptekarza na chrzestnego ojca, a sędzinę na matkę. Tarchała oburzył się
Oznaczenia: Efect