www.xcrzeszow2008.pl

250 000 : powieść - strona 44
potknął się o blacharza, idącego powoli środkiem rynku.
— Przez Boga, co robicie? — zawołał staruszek, łapiąc równowagę, którą stracił był przez to uderzenie; a przyjrzawszy się uważniej twarzy Tarchały wzburzonej, nabiegłym krwią oczom, zapytał przestraszony:
— Co wam takiego? Byliście podobno u krewnych. I cóż?
— Niech ich choroba... takich krewnych — zamruczał gniewnie.
Darmowa reklama:

Efect

Standard tylko dla najlepszych - Efect - zainwestuj i ciesz siÄ™ dobrym nabytkiem.
www.efect.doradztwo-kredytowe.com.pl
— O! na co się to zdobyli — rzekł z szyderczym uśmiechem, pokazując dwa pomięte reńskowe papierki. — Żeby ich pioruny z taką łaską.
— I cóż zrobicie?
— A czy wiem? Chyba utopić się, powiesić. Los, niech go piorun trzaśnie! — Machnął ręką i nie oglądając się na blacharza, poszedł w uliczkę ku kościołowi. Zobaczył zdala wieko od trumny oparte o drzwi sklepiku, a przed niem gromadkę dzieci. Widok ten rozmiękczył go, serce zcierpnięte, zmrożone złem obejściem krewnych, roztajało, uczuł wilgoć w oczach. Zrobiło mu się żal za Teklusią. Nie spojrzy już na niego temi swojemi poczciwemi ślepiętami, nie przemówi do niego. Ta myśl dławiła go w gardle. Otarł rękawem oczy i wszedł do sklepiku.
Ciało spoczywało w prostej trumnie zbitej niezgrobnie z kilku desek i na żółto pomalowanej, z bia-
Oznaczenia: Efect