Poezye - strona 34
Gdzież on? Ileż to spojrzeń, pod wpływem uroku,
Jak spojrzenia królowej, szukało jej wzroku!
Iluż dumnych czcicieli byłoby na niebie!
Gdzież on więc? Biedne dziewczę, czem on porwał ciebie?
Był to młodzian, o twardem, surowem spojrzeniu.
Choć widział, że doń zmierza, nie szukał jej wcale,
I pomimo zachwytu w całem zgromadzeniu,
Nic nie mówił i ku niej nie śpieszył w zapale.
Stał sam jeden na stronie, dziwnie uśmiechnięty;
Pod długim jasnym włosem miał rysy niewieście,
A śledzącym go, jakby chciał
www.hotelmlynklekotki.pl
mówić: — "natręty!
Nikt wam wierzyć nie będzie, choć paple jesteście!"
Wszyscy godzą, się w zdaniu, że ma strój Anglika,
Jest z Oxfordu, dodają. Zrodzony w niedoli,
Zamieszkuje pod dachem ojca nieboszczyka
I zdradza krew szlachetną, gościnności gwoli;
Ma na imię Tyburcyusz.
Mówią, że od losu
Dostał w darze niezwykłą słodycz, dźwięczność głosu,
Zwłaszcza zaś jego śpiewów czyste, miękkie tony
Miewały dla słuchaczy wdzięk nie wysłowiony.
Lecz, wbrew prośbom, od śmierci starego rodzica,
Przestał śpiewać, uparcie obstając przy swojem.
Gdzie ją poznał? I jakaż dziwna tajemnica
Każe jej nań kierować oczy z niepokojem?
Z jakich wspomnień się rodzi to porozumienie?
Jeżeli znał ją dawniej, zkądże to milczenie?
Jeżeli zaś jej nie znał, zkąd to pomieszanie?
Któż wie! Lecz oka z okiem wypadło spotkanie;
Dziewczyna drgnęła nagle, a w zmysłów rozterce,
Jego oko, jak strzała, przeszyło jej serce.
Jak spojrzenia królowej, szukało jej wzroku!
Iluż dumnych czcicieli byłoby na niebie!
Gdzież on więc? Biedne dziewczę, czem on porwał ciebie?
Był to młodzian, o twardem, surowem spojrzeniu.
Choć widział, że doń zmierza, nie szukał jej wcale,
I pomimo zachwytu w całem zgromadzeniu,
Nic nie mówił i ku niej nie śpieszył w zapale.
Stał sam jeden na stronie, dziwnie uśmiechnięty;
Pod długim jasnym włosem miał rysy niewieście,
A śledzącym go, jakby chciał
Darmowa reklama:
Sale konferencyjne na mazurach
Standard tylko dla najlepszych - Sale konferencyjne na mazurach - zainwestuj i ciesz się dobrym nabytkiem.www.hotelmlynklekotki.pl
Nikt wam wierzyć nie będzie, choć paple jesteście!"
Wszyscy godzą, się w zdaniu, że ma strój Anglika,
Jest z Oxfordu, dodają. Zrodzony w niedoli,
Zamieszkuje pod dachem ojca nieboszczyka
I zdradza krew szlachetną, gościnności gwoli;
Ma na imię Tyburcyusz.
Mówią, że od losu
Dostał w darze niezwykłą słodycz, dźwięczność głosu,
Zwłaszcza zaś jego śpiewów czyste, miękkie tony
Miewały dla słuchaczy wdzięk nie wysłowiony.
Lecz, wbrew prośbom, od śmierci starego rodzica,
Przestał śpiewać, uparcie obstając przy swojem.
Gdzie ją poznał? I jakaż dziwna tajemnica
Każe jej nań kierować oczy z niepokojem?
Z jakich wspomnień się rodzi to porozumienie?
Jeżeli znał ją dawniej, zkądże to milczenie?
Jeżeli zaś jej nie znał, zkąd to pomieszanie?
Któż wie! Lecz oka z okiem wypadło spotkanie;
Dziewczyna drgnęła nagle, a w zmysłów rozterce,
Jego oko, jak strzała, przeszyło jej serce.
Był to tylko błysk jeden. Skra niedostrzegalna
Spadła z duszy — jedynie dla Boga widzialna.
Spadła z duszy — jedynie dla Boga widzialna.
Oznaczenia: Sale konferencyjne na mazurach