Poezye - strona 39
I pomyśleć, że ono, niestety, na ziemi,
Raz młodemi nas robi, to znowu staremi!
Tyburcyusz się przyglądał tej scenie niezwykłej.
Jego wzrok, wśród mgły nocnej, nie mało się trudzi,
Śledząc widma, co przed nim stawały i nikły.
Wielki Boże! Czyż jeden z tych pokornych ludzi
Umiera takim samym, jak żył, nieborakiem!
I Tyburcyusz pomyślał, że sam był biedakiem.
O ty biedo, macocho! I dla kogóż żyje
Ten, co naczczo twe mleko nieposilne pije?
Cóż wart człowiek,
alarmy1.pl
któremu los znaczenia skąpi?
Co od rana po jednej ścieżce do wieczoru
Dążąc miarowym krokiem, wśród obcego toru,
Zasypia pod swym dachem, gdy noc już nastąpi?
Może to jaki mędrzec?... Mniejsza to fatyga,
Gdy się do grobu zwolna mały ciężar dźwiga!
Lecz ten, co możnych duchów skazany wyrokiem,
W katuszach bezsenności walczy z gęstym mrokiem,
Ten, co dla trosk pracuje i nie odpoczywa,
I żyć musi w dwójnasób — jak się ten nazywa?
Tak myśl niezwyciężona z progu duszy swojej,
Niby gościa obcego, sen słodki odgania:
Sama chce tam panować, i nic jej nie wzbrania,
Ze ją bardziej samotną i głębszą uczyni
Od niezmierzonych okiem obszarów pustyni.
Lecz cicho! Czy słyszycie? Dzwon huczeć zaczyna,
Tyburcyusz wstał i rzecze: — To modłów godzina.
Czas już. Oni się za mną pomodlą do Boga! —
Ruszył. Odszedł.
Blask dzienny, światło, to rzecz wroga,
Raz młodemi nas robi, to znowu staremi!
Tyburcyusz się przyglądał tej scenie niezwykłej.
Jego wzrok, wśród mgły nocnej, nie mało się trudzi,
Śledząc widma, co przed nim stawały i nikły.
Wielki Boże! Czyż jeden z tych pokornych ludzi
Umiera takim samym, jak żył, nieborakiem!
I Tyburcyusz pomyślał, że sam był biedakiem.
O ty biedo, macocho! I dla kogóż żyje
Ten, co naczczo twe mleko nieposilne pije?
Cóż wart człowiek,
Darmowa reklama:
Elektroniczne systemy alarmowe
Standard tylko dla najlepszych - Elektroniczne systemy alarmowe - zainwestuj i ciesz się dobrym nabytkiem.alarmy1.pl
Co od rana po jednej ścieżce do wieczoru
Dążąc miarowym krokiem, wśród obcego toru,
Zasypia pod swym dachem, gdy noc już nastąpi?
Może to jaki mędrzec?... Mniejsza to fatyga,
Gdy się do grobu zwolna mały ciężar dźwiga!
Lecz ten, co możnych duchów skazany wyrokiem,
W katuszach bezsenności walczy z gęstym mrokiem,
Ten, co dla trosk pracuje i nie odpoczywa,
I żyć musi w dwójnasób — jak się ten nazywa?
Tak myśl niezwyciężona z progu duszy swojej,
Niby gościa obcego, sen słodki odgania:
Sama chce tam panować, i nic jej nie wzbrania,
Ze ją bardziej samotną i głębszą uczyni
Od niezmierzonych okiem obszarów pustyni.
Lecz cicho! Czy słyszycie? Dzwon huczeć zaczyna,
Tyburcyusz wstał i rzecze: — To modłów godzina.
Czas już. Oni się za mną pomodlą do Boga! —
Ruszył. Odszedł.
Blask dzienny, światło, to rzecz wroga,
Zły powiernik dla planów, co są niepowszednie;
Odważnego świat zowie nierozsądnym we dnie.
Odważnego świat zowie nierozsądnym we dnie.
Oznaczenia: Elektroniczne systemy alarmowe