www.xcrzeszow2008.pl

Poezye - strona 51
Za wodami horyzont widnieje zdaleka;
Tam to biedaczka sięga rozpaczliwym wzrokiem.
"Jakto, nic?" — szepce: "czemuż, ach czemuż tak zwleka?"
A śmierć zbliża się do niej wolnym, równym krokiem.
Wtem niebo, ziemia, wszystko dokoła się mroczy,
Samotna wód latarnia, jak człowiek pijany,
Zatacza się i pada. Na Chrystusa rany!
Miałażby już na wieki zamknąć swoje oczy?

W tej chwili krata brzękła. Ciszej! Czy słyszycie?
Ktoś biegnie. Jakiś młodzian w klasztornym habicie...
Wszyscy się rozstępują. On śpiesznemi
Darmowa reklama:

Elektrozawory

Standard tylko dla najlepszych - Elektrozawory - zainwestuj i ciesz się dobrym nabytkiem.
www.metalwork.pl
kroki
Przybliża się do tłumu, wśród ciszy głębokiej.

"Gdzież jest, gdzie nowicyuszka?" — sióstr drżących zapyta.
Spostrzegł ją w głębi celi. Za rękę ją chwyta,
I głosem, w którym brzmiało jakby rozkazanie, —
"Żorżetto — rzekł — Żorżetto, słyszysz mnie, kochanie?"
Co mówiąc, po nad chorą habit swój rozrzuca,
A wtedy ona z trudem powieki otwiera.
Poznałaż go? Jej oko jakby mrok zakłóca,
To spojrzenie obłędu, tak, to pustka szczera!
On wątpi, nagle straszna przejmuje go trwoga:
"Zapóźno — jękł — zapóźno! Idźcie ztąd, na Boga!"

Słońce już zapadało. Rysy konającej
Stopniowo zamierały wśród jasności drżącej,
Przy jej łożu krucyfiks wala się na stronie, —
Przed chwilą go jej słabe wypuściły dłonie.
Już wszyscy się w klasztorze w ciszy pogrążyli,
W ciszy głuchej, ponurej. Od chwili do chwili
Zakłóca ją chrapliwe, ostatnie jęczenie.
Z czołem groźnie zmarszczonem, stał nieporuszenie
Nieznajomy przy chorej i w nią się wpatrywał;
Wzrok jego czasem błagał, czasem rozkazywał.
Oznaczenia: Elektrozawory