Powódź ; Lilli : nowele
Zola Émile
Powódź ; Lilli : nowele - strona 1
" ZaÅ‚ożona w roku 1874 firma KsiÄ™garska W. ZUKERKANDEL W ZÅ?OCZOWIE wydaje od roku 1891 najtaÅ„sze w Polsce wydawnictwo pod nazwÄ… "BIBLJOTEKA POWSZECHNA" Bibljoteka Powszechna wychodzi tomikami, z których każdy stanowi dla siebie odrÄ™bnÄ… caÅ‚ość, wyjÄ…tkowo obszerniesze dzieÅ‚a..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 2
" Emil Zola. POWÓDŹ. LILLI. nowele. tłumaczył Z. Niedźwiecki. Lwów — Złoczów. Nakładem i drukiem Wilhelma Zukerkandla. "
Powódź ; Lilli : nowele - strona 3
" I. Nazywam się Ludwik Roubieu, mam lat 70 a urodziłem się we wsi Saint Jorg, o kilka mil od Tuluzy, w górę Garonny. Czterdzieści lat mocowałem się z ziemią, by mieć co w gębę włożyć. Nakoniec zdobyło się byt dostatni i zeszłego jeszcze miesiąca byłem najbogatszym..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 4
" w dziesięciu miesiącach; druga, co tylko zaręczona z Gaspardem Rabuteau; trzecia nakoniec, istna panienka! takie to było bielutkie, jasnowłose, zupełnie jakby się urodziła w mieście. Razem więc zliczywszy, było nas dziesięcioro. Ja zaś byłem wśród tej gromadki dziadem i..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 5
" stanowiłem dom podnieść o drugie piętro; śmiałem się przytem, że wkrótce trzeba będzie zbudować trzecie, po weselu Weroniki z Gaspardem, i w końcu domostwo sięgnie dachem nieba, jak się je tak po każdem nowem weselu ciągle będzie podwyższać. Nie chcieliśmy się bo rozpraszać..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 6
" Lubiliśmy często żartować między sobą, z naszej minionej biedy. To też Jakób miał racyę. Musiałem chyba naprawdę pozyskać sobie tam w górze życzliwość jakiego świętego a może i samego Boga Ojca, bo w całej okolicy nikomu się tak nie wiodło, jak nam. Kiedy dni mroźne..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 7
" osobę. Dziewczęta po prostu oczu nie mogły oderwać od ślicznego cielątka, którego przyjście na świat było jak gdyby jeszcze jednem błogosławieństwem niebios na dom. A niedawno właśnie musieliśmy rozszerzyć stajnię, w której mieściło się teraz do stu sztuk bydła, krów,..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 8
" — Tak jest, ojcze Roubieu — odparł cały czerwony. — Niema się czego rumienić, mój zuchu, — mówiłem dalej. — Jeżelibyś nie miał nic przeciw temu, niechże to będzie w dzień św. Felicji, 10 lipca. Dziś mamy 23-ci czerwiec, nie będziesz więc potrzebował ani dwudziestu..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 9
" na to, uśmiechali się tylko. Jakób i Róża, mający już za sobą dwadzieścia pięć lat pożycia, zachowywali się poważniej; mimo to zamieniali od czasu do czasu ukradkiem spojrzenia wilgotne wspomnieniami dawnych uczuć. Co do mnie, zdawało mi się po prostu, że odżywam w tej parze..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 10
" kich deszczach, co spadły ostatnimi dniami. Mówią, że z tego łatwo przyjść może do nieszczęścia. Rzeczywiście w dniach ostatnich lało w naszych stronach sześćdziesiąt godzin z rzędu bez żadnej przerwy. Garonna stała od wczoraj bardzo wysoko; ufaliśmy jej jednak i jak długo..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 11
" cichego układała snu. Na dachówkach domostw gasły zwolna szkarłatne odblaski. Śmiechy sąsiadek dolatywały chwilami moich uszu, to znowu krzyki dzieci bawiących się przed naszym domem na skręcie gościńca. Z oddalenia dawał się słyszeć tłumiony tupot stad, wracających do stajen..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 12
" w zaklęśniącin terenu o jakieś pięćset metrów od rzeki. Ściana wysokich topoli, przecinających w poprzek łąki, zasłania rzekę w zupełności. Nie zobaczyliśmy tedy nic. Lecz straszny okrzyk nie przestawał się rozlegać: — Garonna! Garonna! Nagle na gościńcu, przebiegającym..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 13
" od rzeki natłok wezbranych mas wodnych, kłębiących się bez końca w bryzgach białych pian i wprawiających ziemię w drganie swem natarciem. I my teraz nie byliśmy w stanie powstrzymać wyrywającego się z piersi krzyku przerażenia: — Garonna! Garonna! Dwaj mężczyźni i trzy..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 14
" Roztropność poszepnęła nam, aby się schronie od razu na drugie piętro. Dziewczęta puściły się przodem. Ja się uparłem, że pójdę ostatni. Dom stał na wzgórzu, powyżej gościńca, ale i tak woda wpływała już na dziedziniec, łagodnie co prawda, powolutku, z cichym szelestem...."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 15
" — A chodźcież na górę!,.. Będziecie łazić po wodzie, aż sobie nogi zamoczycie?... — A dobytek!... — odparła któraś. — Mało się nie pozabijają, w stajni, tak się to poprzestraszało wszystko. — No, no, zostawcie to tymczasem. Chodźcie tu zaraz. Zobaczymy jeszcze. O..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 16
" Spojrzał na mnie bez słowa odpowiedzi, cały blady, poczem utkwił w Weronice wzrok pełen niewysłowionego niepokoju. Było wpół do dziewiątej. Na dworze były jeszcze resztki dnia, dnia bladego, przepełnione głębokim smutkiem, pod zszarzałem sklepieniem niebios. Sługi przed..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 17
" — Dziadziu!.., przebiera ciągle?... Woda rosła z przerażającą szybkością, odparłem jednak z uśmiechem: — Gdzież tam!... Możecie grać spokojnie, niema żadnego niebezpieczeństwa. Nigdy wszelako serca mego nie ściskał tak wielki niepokój. Wszyscy mężczyźni skupili się..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 18
" te chrapliwe rżenia, któremi tak daleko znać dają o grożącem im niebezpieczeństwie. — Boże mój! Boże!... — wyjęknęła w tej chwili Ludmiła i zrywając się z krzesła, oburącz przycisnęła skronie, szarpana strasznym dreszczem trwogi. Za jej przykładem podniosły się od..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 19
" siwosz na żaden sposób nie chciał poddać się Śmierci; stawał dęba, wyciągał szyję, dyszał z siłą. kowalskiego miecha, ale rozżarte wody porwały go za krzyże i ujrzeliśmy niebawem, jak zmożony przez zwycięskie fale, zniknął w nich. Wtenczas rozległ się pierwszy nasz krzyk...."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 20
" — Ludwiku, miejmy się na baczności, woda dochodzi już okien. Wiadomość ta wyrwała nas w oka mgnienia z rozpacznej otrętwiałości. Odzyskałem w jednej chwili cały mój spokój i rzekłem, wzruszając ramionami: — Mienie to fraszka. Dopóki wszyscy jesteśmy razem, nie ma co..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 21
" Biedne dziewczęta poszły zapewne po swoje oszczędności do kuferków. Powiedział mi, że po drabinie, łączącej nas na kształt mostu z sąsiednim budynkiem, musiały się tam obie przedostać i nie wróciły już więcej. Nakazałem mu, aby nikomu o tem nie wspomniał ni słowem. Straszne..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 22
" Nikt mi nie odpowiedział. Piotr, nie zdając sobie zupełnie sprawy z tego, co robi, zapalił fajkę i smolił ją tak siarczyście, że za każdym kłębem dymu wypluwał kawały tytoniu. Jakób i Cypryan patrzyli ponuro w dal, Gaspard zaś, zacisnąwszy pięści, kręcił się nieustannie po..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 23
" Tymczasem widok, jaki nas otaczał, nabierał królewskiego prawdziwie majestatu. Mrok, aczkolwiek całkowicie już zapadł, zachował jednak przejrzystość letnich nocy. Na niebie nie było wprawdzie miesiąca, za to gwiazd jak usiał, od których blasku cały przestwór napełnił się..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 24
" dując go belkami, beczkami, kłodami drzewa, zarzucając pękami traw. Dokoła nas, w oddali, waliła już tak samo wszędzie w mury, a łoskot tych uderzeń dolatywał aż do nas. Topole kładły się, jak słoma z śmiertelnym trzaskiem, dom za domem walił się w gruzy z hukiem,..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 25
" na plebanię a stamtąd już z łatwością do kościoła. Sporo ludzi musiało tam już poszukać schronienia, ponieważ na sąsiadujących z nami dachach było pusto, dolatywały nas zaś głosy, na pewno nie skąd inąd, jeno z kościelnej wieży pochodzące. Lecz ileż po drodze..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 26
" kładał, aby była spokojną, zapewniając, że niebawem powróci, a to co czyni, będzie dla dobra wszystkich. Ale ona wstrząsała głową przecząco i z pomieszaniem w twarzy powtarzała: — Ja idę z tobą! ja z tobą!... Cóż ci to może szkodzić, że pójdę?... Musiał wziąć od..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 27
" jednak puścili się dalej w swoją drogę. Byli już na zagięciu, jakie ulica tworzy naprzeciw domu Raimbeau, wysokiej budowli, górującej o jakie trzy metry co najmniej nad sąsiednimi domami. Chwilę zdawali się wahać. Następnie jednak Cypryan począł się wspinać po kominowej mrze a..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 28
" rozprysły się na wszystkie strony w tem miejscu pod szczątkami dachu. Potem wrócił spokój, woda wyrównała się napowrót dokoła czarnej czeluści pochłoniętego przez fale gmachu, z którego, niby szkielet, sterczał ponad powierzchnię stos potrzaskanych desek, a splątane bezładnie..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 29
" z dziećmi u łona. Patrzyła na śmierć męża. Nie spuszczała ani na chwilę oczu z nieszczęśliwego, znajdującego się pod nią o kilka metrów niżej. I zaczęła wyć na ten widok, wyć jak suka, oszalała ze strachu. — Nie możemy pozwolić mu umrzeć w taki sposób — wybuchnął..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 30
" zalała mu czoło, następne — pokryły oczy, aż i zobaczyliśmy, jak zwolna cała głowa znikła w wodzie. Kobiety, nie będąc w stanie patrzeć na to, ukryły twarze w splecionych dłoniach, skulone u naszych nóg. Ludmiła, stojąca ciągle na dachu z dziećmi przeciśniętemi do serca,..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 31
" ją gruzy jednakowoż zmusiły go do odwrotu. Był to zupełnie prawidłowy atak wody, ubiegającej nasz dach. Skoro tylko jakaś deska lub belka znalazła się na szlaku prądu, porywał on ją natychmiast i rozkołysawszy, uderzał nią w dom niby taranem. Nie porzucał jej jednak, lecz..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 32
" ławszy zatrzymać pochwyconą belkę, uzbrojon w nią czekał na kłody drzewa, któremi rzeka jak taranem biła w nasz dom. Udawało mu się też je zatrzymywać w pewnej od murów odległości. Niekiedy jednak natarcia tak były gwałtowne, że obalały go na dach. U jego boku zaś Piotr i..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 33
" róża objęła obie rękoma. Próbowała je uspokajać, dodawać im otuchy. W końcu jednakże i ona wzniosła ku niebu głowę i drząc całem ciałem poczęła razem z niemi krzyczeć: — Ja nie chcę umierać!... Jedna tylko ciotka Agata nie odzywała się dotąd ni słowem. Nie modliła..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 34
" żerdzią, a czując, że nie podoła pędowi unoszonych przez wodę desek, przyzwał nas na pomoc. Chwyciliśmy go wpół ramionami i trzymali z całych sił, dach zaś. pchnięty płynącym prosto na nas prądem, uderzył w nasze dachówki z taką mocą, że, zdawało się przez sekundę, w..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 35
" Kobiety poczęły zsuwać się na ezworakacli ostrożnie. Gaspard zaniósł Weronikę i Maryę na sam środek tratwy, gdzie zaraz usiadły. Boża i ciotka Agata zsunęły się po dachówkach same i poszły się ulokować obok dziewcząt. W tej chwili spojrzałem w stronę kościoła. Ludmiła..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 36
" Wówczas nasza bezsilność dała nam się ponownie uczuć w najstraszniejszy sposób. Zdawało się już przed chwilą, że jesteśmy uratowani — tymczasem oto nie przestajemy ciągle być na łasce rzeki. Począłem żałować, że kobiety nie pozostały na dachu, lękając się, że teraz..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 37
" trzebowałem z sobą staczać tak okropnej walki. Należało narazić ośm egzystencyj!.., A przecież, jeśli się nawet i zawahałem przez jedno mgnienie oka, nie potrafiłem jednak być głuchym na błagalne wołania Ludmiły. — No rozumie się — oświadczyłem Gaspardowi. — Nie..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 38
" oczyma. Piotr, ocaliwszy mnie, skoczył w wodę powtórnie... Ogłuszony mym stanem, zdumiałem się, ujrzawszy naraz Gasparda w tem samem miejscu, w którem Piotr zniknąłzmych oczu; chłopak dźwigał w ramionach Weronikę. Umieściwszy ją obok mnie, powrócił W wodę, aby wydobyć Maryę,..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 39
" tylko jej dwoje wyprężonych ramion, które wyciągała z wszystkich sił w górę, by nie dać wodzie dzieci. Potem naraz wszystko się zapadło a powierzchnia wody wygładziła się natychmiast pod senną światłością księżyca. V. Było nas teraz na dachu już tylko pięcioro. Woda..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 40
" z taczek. Byłto obraz ponurej rezygnacyi, rozbicie na pełnem morzu w oddaleniu tysięca mil od brzegów. Przez chwilę poczęło nam się wydawać, że z lewej strony słychać plusk wioseł. Rzekłbyś: łagodne, urywane tempo, z każdą chwilą bliższe i bardziej wyraźne. Co za cudowna..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 41
" słychać było coraz wyraźniej. W końcu można ją było rozpoznać. Sunęła zwolna, jakby krążąc dokoła nas, lecz nie zbliżała się ani na włos. Pamiętam, że byliśmy przez cały ten czas jak obłąkani. Wywijając wściekle rękoma, wydawaliśmy z siebie tak przeraźliwe krzyki,..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 42
" chinalnie fajkę w usta. Podkręcając wąsa bezustanku ruchem starego wojaka i brwi marszcząc, klął szpetnie. Wzrastające niebezpieczeństwo, które czyhało na nas zewsząd, a na które mimo całej swej odwagi nic nie był w stanie poradzić, zaczynało go coraz bardziej wyprowadzać z..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 43
" i zgonów.,. Sucha przestrzeń pod naszemi stopami malała bez przerwy; woda nie przestawała płynąc z szmerem; drobne, figlarne fale, potrącając jedna drugą, zdawały się wesoło igrać. Tylko kierunek prądu zmienił się. Szczątki uniesionego drzewa płynęły teraz prawą stroną..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 44
" Milczałem, przygarniając Maryę do mojej piersi. Na to on, sądząc, że mu w ten niemy sposób czynię zarzut samolubstwa zakochanego, wybełkotał: — Przysięgam wam, że wrócę po Maryę... Wynajdę jakąś łódź, postaram się o pomoc... Zaufajcie mi dziadku. Zatrzymał na sobie..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 45
" drogi, gdy naraz uderzył się o jakiś mur, schowany pod wodą. Uderzenie musiało być straszliwe. Zniknęli pod powierzchnią oboje. Po chwili ujrzałem go na wodzie, ale samego; sznur musiał się rozwiązać. Dwa razy się zanurzał. Nareszcie wypłynął, z Weroniką w ramionach, i wziął..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 46
" Ach! moja biedna, droga dziecina!... Jakaż ona była piękna, jak słodka w tej rannej godzinie!... Widziałem, jak nachyliwszy się, zaczerpnęła wody w dłoń i poczęła sobie nią myć twarz. Potem splotła swe piękne, złociste włosy i owinęła głowę dokoła warkoczem. Zdawało się..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 47
" wybuchnąłem śmiechem, utkwiwszy uszczęśliwione spojrzenie w miejscu, gdzie znikła. Co nastąpiło potem — nie pamiętam. Pozostałem na dachu sam jeden. Woda podniosła się jeszcze wyżej. Już tylko komin nad nią sterczał i zdaje mi się, że musiałem się go ze wszystkich sił..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 48
" tak było u nas pełno, od której tak się zagrzewała we mnie moja stara krew!... Te dnie żniw i winobrania, ta krzątanina całej rodziny i pełen dumy z naszych dostatków powrót do domu z pol!... A ta dorodna dziatwa! te piękne, duże winne jagody, te śliczne dziewczęta i to przecudne..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 49
" szczęśliwych pół nago z głodu umiera; miasto zapowietrzyły trupy, zagraża tyfus; wszędzie żałoba, ulicami przeciągają pogrzeby, jedne po drugich, jałmużny i składki nie są w stanie podołać potrzebom. Kroczyłem jednak, nie widząc, środkiem tych ruin. Ja miałem moje własne..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 50
" LILI. Nowelka. Wracasz więc ze wsi, Ninon, z prawdziwej. wsi o widnokręgu szerokim, pełnym ostrych, mocnych woni!... Nie byłaś na tyle nierozsądną, aby się pójść więzić w kurhauzie któregoś z modnych miejsc kąpielowych. Udałaś się tam, dokąd nikt nie spieszy, do..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 51
" ubrana w spódnicę z zwykłego płócienka, w słomiany kapelusz o szerokich brzegach, jak chłopka, siostrzyca ziemi. Obcinając z drzew owoce małemi nożyczkami od haftu, pracujesz co prawda niezbyt ciężko, lecz za to, po powrocie do domu, całem sercem bierzesz się do roboty, dumna z..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 52
" niem. I w rzeczy samej mężczyźni zagarnęli wam wszelką pracę, pozostawiając tylko niebezpieczne rojenia. Grzech zaś jest nieuniknionym skutkiem przydługich marzeń. O czemże bo tu myśleć, haftując dzień cały?... Buduje się zatem w myśli zaniki na lodzie lub usypia snem zaklętej..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 53
" Niezbyt dawno, w jedno z tych rzadkich, pięknych popołudni, jakiemi nas raczy czasem wiosna, znalazłem się na jednej z ławek ogrodu w Tuillerach, w lekkim jeszcze cieniu olbrzymich kasztanów, Ogród był prawie pusty. Kilka kobiet, z robótkami w ręce, siedziało małemi grupami u stóp..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 54
" szych osób. Nie wiedząc, że jej się przypatruję, studyowała swą rolę rolę z całą samowiedzą, próbując wdzięcznych minek i giestów, wprawiając się w przeróżne poruszenia głowy, w spojrzenia, uśmiechy. Doszedłszy w taki sposób aż pod sam pień starego kasztana, złożyła..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 55
" wczynka, brunetka, w białej sukience, zbliżała się główną aleją. Była to widać znajoma, należało ją tedy przywitać z całą elegancyą. Dwa bębny dotknęły się zlekka końcami palców, z praktykowanym w tych razach pomiędzy kobietami tego samego świata grymasem radości w..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 56
" samo, jak umiała czynie się piękną. Mogła jeszcze urosnąć, — wszystko jednak, co robią kobiety dojrzałe z pewnego świata, umiała już dziś. Przy takiej edukacyi — jakie wymagać potem od biednych mężów, by spali spokojnie? W tej chwili zbliżył się mały, ośmioletni..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 57
" Pojmuje pani, że wymówiłam się. Nie można się zadawać z byle kim. Lili przybrała przy tych słowach minę, obrażonej księżniczki. Przyjaciółka jej była stanowczo pobitą; nie ma własnej parasolki i nikt jeszcze nie starał się być jej przedstawionym. Pobladła, jak kobieta,..."
Powódź ; Lilli : nowele - strona 58
" które już rozporządzały objawami humoru i dziwnemi spojrzeniami skończonych w swym fachu kokietek. Ach! Ninon! Ninon!... Weź ty mi na wieś te dziewczęta, ubierz je w grube płótno i każ im się tarzać po kałużach, gdzie kaczki brodzą. Wrócą do miasta głupie jak cielątka, lecz..."