"Hallali!" : powieść
Kosiakiewicz Wincenty
"Hallali!" : powieść - strona 1
" ''HALLALI!" "
"Hallali!" : powieść - strona 2
" Wincenty Kosiakiewicz ''HALLALI!'' powieść WARSZAWA nakład Gebethnera i Wolffa Kraków — G. Gebethner i Spółka 1899 "
"Hallali!" : powieść - strona 3
" I. «Wiatr tymczasem roznosił jego grób i z ziemią równał; ponieważ na cmentarz oddano kawałek ziemi bezużytecznej i niepłodnej, groby długo nie zarastały trawą i mały kopczyk, którym przyciśnięto trumnę z ciałem Karola, od lata do wiosny stał się już ruiną; pordzewiała..."
"Hallali!" : powieść - strona 4
" dzony przed chwilą pisarski instrument znowu w rękę, umoczył go w kałamarzu i pod napisanymi tylko co wierszami napisał w pewnym odstępie słowo: Koniec. Koniec! Jaki słodki wyraz. Wczoraj, dziś jeszcze Eustachy nie wierzył, że zdoła powieść swoją doprowadzić do tego..."
"Hallali!" : powieść - strona 5
" nieba zamknięty liniami dachów, niby jakiś geometryczny wielobok, bladł i światłością ranną nasiąkał. Na dole, wśród murów kamienicy, trzymał się jeszcze cień nocny, ale i ten już zrzedł i Eustachy mógł dojrzeć z wysokości swojego czwartego piętra szare asfaltowe dno..."
"Hallali!" : powieść - strona 6
" niemieckich «Ostatnich wiadomości — dziś urodził się w tymże pokoiku świetny artysta, który przynosi do ogólnej sumy cywilizacyi swój dorobek, artysta, zdolny zadziwiać rzesze ludzkie, zachwycać i wzruszać, który z głową do góry podniesioną zażąda jutro miejsca dla siebie..."
"Hallali!" : powieść - strona 7
" II. Julian Drewnowski mieszkał na tym samym kurytarzu czwartego piętra, ale był to już literat z niejakiem stanowiskiem i mieszkanie jego różniło się wielce od studenckiego pokoiku Eustachego. Składało się ono z dużego gabinetu o dwóch oknach i mniejszej sypialni. W..."
"Hallali!" : powieść - strona 8
" Eustachy miał klucz od tego mieszkania i pilnie wypełniał polecenie przyjaciela układania na swoje miejsce wszystkich pism i książek które przychodziły. Zaraz też na wstępie rzekł mu: — Utrzymywałem twoją bibliotekę w porządku. — Widziałem — odpowiedział Drewnowski.—..."
"Hallali!" : powieść - strona 9
" mu — kształć się, ucz, przygotowuj, czytaj; co to wiedzy trzeba do zawodu takiego jak literacki! — wybierał dla niego książki ze swojej biblioteki, w ten sposób sam biorąc na siebie w pewnej mierze troskę o jego wykształcenie. Dawał mu różne studya literackie, historye..."
"Hallali!" : powieść - strona 10
" ście myślał o wartości swojej powieści). Jakiś głos wewnętrzny mi to mówi. — Ty nie mogłeś napisać dobrej powieści — rzekł Drewnowski — za mało na to umiesz, za młody jesteś. — Schiller napisał »Zbójców« w dziewiętnastym roku życia. — Tak, ale Schiller był..."
"Hallali!" : powieść - strona 11
" Nie to, żebym ją miał opisać, ale ją miałem w oczach, kiedym opisywał moją Helenę; jej głos dźwięczał mi w uszach, kiedy moja Helena otwierała do mówienia usta. — To i źle, mój drogi! — rzekł Drewnowski. — Dlaczego źle? — zapytał Eustachy nieśmiało i z..."
"Hallali!" : powieść - strona 12
" chetniejsza z ambicyi autorskich — aby dzieło jego najdalej i najgłębiej (to główne) sięgnęło. Zresztą zobaczymy, zobaczymy... I po chwili, jakby namysłu i wahania, rzekł tonem, w którym było przeświadczenie o ważności proponowanej przysługi: — Słuchaj, ja to przeczytam......"
"Hallali!" : powieść - strona 13
" raccy. Powieść nie może się kończyć inaczej. Jakby nieskończone istnienie, rozwijające się w nieskończonej liczbie form, nie nasuwało samo myślącemu mózgowi idei o nowych bytach artystycznych. Wstał. Eustachy nie chciał się natychmiast rozstawać ze swojem dziełem; jeszcze się..."
"Hallali!" : powieść - strona 14
" — A zagaś lampę. Pod mlecznem szkłem tliło się czerwone światełko, ledwie w blasku dnia widoczne. Eustachy dmuchnął silnie w szkło lampy, popatrzał raz jeszcze na swój rękopis, przeszedł się kilka razy po pokoju ociężałymi krokami, znużony już, i zrzuciwszy tylko marynarkę..."
"Hallali!" : powieść - strona 15
" III. Obudził go szelest przewróconej w książce kartki. Otworzył oczy i zobaczył siedzącą przy stoliku siostrzyczkę. — To ty, Nina? — Ja. — Dawno czekasz? — Nie, niedawno. Nina weszła cichutko do jego pokoiku, podczas gdy spał (nie zamykał nigdy drzwi na klucz) i szanując..."
"Hallali!" : powieść - strona 16
" — Hm, piąta. Po chwili zapytał: — Co u ciebie słychać? — A nic. — Prędko się zaczną lekcye na pensyi? — W przyszłym tygodniu. — Hm, w przyszłym tygodniu... Zeskoczył z łóżka, nałożył marynarkę, rozstawionymi palcami kilka razy przejechał po czuprynie, odsapnął,..."
"Hallali!" : powieść - strona 17
" i duszy; nie okazywała żywszej ciekawości do niczego i brakło jej zupełnie inicyatywy i samodzielności. Teraz po raz pierwszy zadała mu pytanie, mające związek z jego powieścią: — Słuchaj-no, co to znaczy »hallali?« — »Hallali«, moje dziecko? Jeżeli na polowaniu jeleń..."
"Hallali!" : powieść - strona 18
" a może tem tylko warto w piecu napalić. Niech więc osądzi, kto się zna. Przemówiło to Janince do przekonania. — No, tak. — Dam naprzód do przeczytania Drewnowskiemu, choć od niego nie spodziewam się mądrego słowa. A potem dam Wieńkowiczowi. Czyś czytała co Wieńkowicza? —..."
"Hallali!" : powieść - strona 19
" kazała się zapytać, dlaczego nie przychodzisz teraz do domu? Wzruszył ramionami w odpowiedzi. — Mama myśli, że ty się obraziłeś. A kiedy na to nie dał żadnej odpowiedzi, zapytała go: Więc co ja mam powiedzieć mamie? — A już co ci się będzie podobało. I dodał życzliwym..."
"Hallali!" : powieść - strona 20
" Po chwili dodała: — Mama prosiła, żebyś jutro przyszedł na obiad. — Nie wiem, zobaczę. Niezrażona jego suchą odpowiedzią, zaczęła go prosić: — Przyjdź, Stachu, przyjdź. Widzisz, mamie będzie przykro. I dodała z rezolutnością prawie dziecinną: — E! co tam będę..."
"Hallali!" : powieść - strona 21
" (Drewnowski nie przeczytał jednej książki, żeby nie uczynić z niej wyciągu). Eustachy uścisnął mu rękę, wrócił do siebie i rzekł siostrze: — No chodź, bębnie! I zaprowadził ją do cukierni. "
"Hallali!" : powieść - strona 22
" IV. — Odprowadzę cię kawałek — rzeki do Janinki, którą dwa ciastka z kremem i jedno tortowe ożywiły aż do wesołości. — Kawałek? Nie chcę! Odprowadź mnie do samego domu. — A co! Daj kurze grzędę... — Ja nie jestem kura. Ja jestem inny ptaszek, trochę..."
"Hallali!" : powieść - strona 23
" niej, przystanął, szybko ją pożegnał, powiedział, że musi odejść, zawołał: »Do jutra!« — i pobiegł na drugą stronę ulicy. — Dzień dobry, panno Anno! Kiedyż panie przyjechały? Ja zachodziłem do państwa kilka dni temu, zaraz, kiedy to? W poniedziałek... —..."
"Hallali!" : powieść - strona 24
" najmowała pokój, a Eustachy, dążąc do pozyskania, jeżeli już nie jej serca, to choć sympatyi i przyjaźni, starał się pozyskać wszystkich, którzy ją otaczali: panią Wolską, pannę Annę, Marcysię, Trezora, kanarka i papugę; pragnął, aby wszyscy mówili Henryecie dobrze o nim...."
"Hallali!" : powieść - strona 25
" — Kiedyż się zaczynają lekcye w koneserwatoryum? — W poniedziałek już. To też, jeżeli pan chce, żebym panu pograła, to niech pan przyjdzie przed poniedziałkiem — jutro, albo dziś... »O jaka dobra dziś!« — z radością pomyślał Eustachy. — Można będzie dziś? —..."
"Hallali!" : powieść - strona 26
" ręce latały po klawiaturze, całował je spojrzeniami. I teraz, idąc obok dziewczyny, rzucał spojrzenia na te duże ręce, które zdawały się rozrywać skórę cisnących je rękawiczek. — Zagra mi pani »sonatę patetyczną.« Bethovena? Skinęła głową. — I dostanę szklankę..."
"Hallali!" : powieść - strona 27
" pensyach zaczynają się w przyszłym tygodniu; mówiła mi to siostra. — Siostra pana na jakiej jest pensyi? Eustachy wymienił pensyę. — Ale panna Henryeta będzie nadal mieszkała u państwa? — Będzie. — Jej pokoik nie jest zajęty? — Nie. Anna zaczęła nagle przyśpieszać..."
"Hallali!" : powieść - strona 28
" ją chociaż pożegnać, ale nie wiedział, jak to zrobić zręcznie. Nagle, na rogu ulicy, Anna sama się zatrzymała i prędko, niedbale podała mu rękę. — Ja tędy... Adieu panu! Skręciła i pobiegła. Eustachy pozostał na miejscu, zirytowany mocno. — Z nią tak zawsze! — gniewał..."
"Hallali!" : powieść - strona 29
" V. Nazajutrz zrzedła mu nieco mina. Oswoił się już z faktem napisania powieści, przywykł do myśli, że jest autorem »Hallali«. Tylko — co to naprawdę warte jest to »Hallali?« Trochę niepokoju znalazł dziś w swojej duszy. Napisał tak prędko tę powieść: we dwa..."
"Hallali!" : powieść - strona 30
" do niego swój ciepły i życzliwości pełen uśmiech i mówi mu: » Przeczytałem, panie, »Hallali!« Wyborna rzecz, wyborna!« I marzenie jego leci dalej. Widzi grube, czarne zgłoski słowa: »Hallali«, wydrukowane w ''Biegunie'', pod czarną linią, odkreślającą odcinek, i mniejsze..."
"Hallali!" : powieść - strona 31
" tać pokój, czy też ma poczekać, aż Eustachy wyjdzie? — Ja zaraz wychodzę. po chwili woła za lokajem: — Walenty! Walenty wraca. — Pan mnie wołał? — Czy pan Drewnowski wyszedł? — Wyszedł tylko co. — A klucz zostawił? — Klucz jest we drzwiach. — Dobrze. Walenty wychodzi,..."
"Hallali!" : powieść - strona 32
" Zamknął »Hallali«, wrócił do siebie, dokończył się ubierać i wyszedł na miasto. Była godzina jedenasta bez kilku minut. Wstąpił do cukierni na kawę i ułożył sobie, że pójdzie do redakcyi »Bieguna« zaraz po dwunastej. O samej dwunastej DreAvnowski wychodził z redakcyi na..."
"Hallali!" : powieść - strona 33
" robił sobie o Wieńkowiczu pewną ideę, której Wieńkowicz żywy wcale nie odpowiadał. Wieńkowicz w obejściu był łatwy, jednakowo uprzejmy dla dygnitarzy redakcyjnych i dla takich jak Eustachy pionków. Wiało od niego jakąś spokojną siłą i pogodą; dumy i pedanteryi nie miał ani..."
"Hallali!" : powieść - strona 34
" — Służę panu — rzekł pośpiesznie Wieńkowicz, podchodząc z nim do okna, gdzie mogli swobodnie rozmawiać na stronie. — Proszę pana, napisałem powieść i chciałbym wiedzieć, czy ona jest co warta. — Dobrze, z przyjemnością — rzekł Wieńkowicz. — Będę panu prawdziwie..."
"Hallali!" : powieść - strona 35
" VI. Eustachy chętnie poszedł dziś do domu rodziców, bo mu to zajmowało czas aż do wieczora, którego niecierpliwie wyczekiwał; spodziewał się, że Drewnowski skończy dziś czytanie »Hallali« — już tak nie wiele mu zostało — i powie mu swoje zdanie o jego dziele i o jego..."
"Hallali!" : powieść - strona 36
" Skoro miał wyrazić swoją opinię o jakiej rzeczy, stawiał przedewszystkiem teoryę, jakieś wymaganie natury ogólnej i potem w sposób wielce przekonywający dowodził, że dana rzecz wymaganiom wyłuszczonym nie odpowiada. Eustachy przez pewien czas błogosławił nieba, że pozwoliły mu..."
"Hallali!" : powieść - strona 37
" Gołębiej. Pomimo dusznej i ciężkiej atmosfery, iaką się tam oddychało, lubił on zajrzeć tam kiedy niekiedy. W tem niewygodnem mieszkaniu, o dziwacznym rozkładzie, czuł temperaturę powietrza o jeden stopień wyższą, niż na świecie. Zwłaszcza kiedy ojca nie było w domu,..."
"Hallali!" : powieść - strona 38
" że o przyszłość nie dba. Mówiła przez długi czas, że tylko dziewczęta są pociechą jej starości, zwłaszcza Marysia, kiedy ta za mąż za Stokowskiego wyszła; ale kiedy Stokowscy pisali ciągle listy o swojej biedzie i potrzebie, a w tym czasie Antek, najstarszy, wyskoczył na..."
"Hallali!" : powieść - strona 39
" kter i odgadywał w niej duszę cichą, może trochę chłodną, ale prostą i prawą. Czasem pomagał jej w lekcyach, częściej zachęcał do czytania i kształcenia się samej; napędzał ją też do fertepianu. Dziewczyna miała trochę słuchu i przez kilka lat brała lekcye muzyki, ale..."
"Hallali!" : powieść - strona 40
" zbyt skrupulatny, awansował powoli, nie dbał jednak o to zbytecznie, potrafił bowiem na boczku uskładać sumkę dość poważną, aby zostać za nią właścicielem domu na Gołębiej ulicy. Lubił dobrze zjeść, zwłaszcza na cudzy koszt i dobrze wypić, choć mu to szkodziło. Pewnego..."
"Hallali!" : powieść - strona 41
" się przykrym i ciężkim dla matki, ponieważ widział w niej przedewszystkiem kogoś, kto wydaje jego pieniądze i przestał się zupełnie troszczyć o dzieci. Życie jego stało się teraz pełne wszelkich trosk codziennych. Pieniądze trzeba było wydawać na różne rzeczy, wiele razy na..."
"Hallali!" : powieść - strona 42
" się, komornika sprowadzał, rzeczy nie wypuszczał. I to tak było od rana do nocy, z przerwą kilkogodzinną po obiedzie, kiedy wychodził dla zdrowia na spacer, a żona wszystkich interesantów odprawiała słowami: » Niema męża w domu« — i cieszyła się, że »choć przez te kilka..."
"Hallali!" : powieść - strona 43
" sobie to energią, to przedsiębiorczością poradzić ze starym i Janinka, apatyczne dziecko ze zdrową duszą, które rosło tu, jak w jakim zadusznym kącie rośnie skromny, ale pachnący kwiatuszek. "
"Hallali!" : powieść - strona 44
" VII. — Czy niema mamy? — zapytał Eustachy, przywitawszy siostrzyczkę, a nie widząc matki na zwykłem jej miejscu pod oknem. — Jest, ale się zdrzemnęła — rzekła Ninka cichutko. Eustachy zniżył głos. — Widzisz, przyszedłem. Podziękuj mi za to. Nadstawił jej policzka. —..."
"Hallali!" : powieść - strona 45
" — Cóż ojciec? — Ojciec jeszcze nic nie wie. Stokowski poszedł z ojcem na spacer. Tak mu się przymilał... W rodzinie nazywano Stokowskiego po nazwisku, tak się to jakoś utarło. Był to chłopiec młody, naiwny, z prowincyi, któremu zaimponowała kamienica w Warszawie; liczył..."
"Hallali!" : powieść - strona 46
" Pogłaskała go rękoma po bujnej czuprynie. — Nie powinieneś się gniewać na mnie. Ja jeżeli co powiem, to przecież z dobrego serca. Znowu ucałował jej ręce, mocniej jeszcze wzruszony jej tłumaczeniem się. — Jadłeś obiad? — Nie bardzo. Kazała służącej prędko zrobić..."
"Hallali!" : powieść - strona 47
" — Pomocnik naczelnika! To już figura. I dodała po chwili do siebie: — Kochane dziecko! Eustachy spróbował ją pocieszyć i sobą: — Powiem mamie dobrą nowinę. Może mama niezadługo doczekać się pociechy i ze mnie... Sceptycznie, choć dyskretnie, pokiwała głową i wyglądając..."
"Hallali!" : powieść - strona 48
" wę. Zwrócił się więc do Janinki i zaczął ją zarzucać zapytaniami, aż się pozbyła zwykłej apatyi, ożywiła i sama płynnie poczęła zwierzać mu się i pokazywać wszystko, co się w jej młodym mózgu zatrzymało. Tak rozmawiali aż wrócił ojciec ze Stokowskim. — Zaraz, zaraz..."
"Hallali!" : powieść - strona 49
" i usiadł na niej ciężko. Ale ledwie usiadł i z Eustachym się przywitał, weszła lokatorka, niosąc w ręku zielony trzyrublowy papierek, co zobaczywszy, stary zerwał się i pobiegł do niej z chyżością i lekkością młodzieńca. — Co? Trzy ruble! — zawołał, biorąc papierek. —..."
"Hallali!" : powieść - strona 50
" który niedawno reperacye poczynił i krzyknął mu gniewnie: — Jutro! Dziś nie mam pieniędzy. — Ola Boga! — rzekł mularz. — Cały miesiąc już chodzę o te głupie pięć rubli. — Jak głupie, to pan nie chodź. Stary nigdy nie zapłacił odrazu, co się należało..."
"Hallali!" : powieść - strona 51
" — Widzisz! — rzekł. Wszystko to były rzeczy znane, codzienne, i Stokowski się nie zniechęcał. — A u tego z góry byłeś? — Byłem. — I co? — Wyrzucił mnie za drzwi i nawymyślał tak brzydko... — Pójdziesz jeszcze raz wieczorem... — Kiedy, proszę pana... — Pójdziesz,..."
"Hallali!" : powieść - strona 52
" Widząc, że powoli zbliża się groźna chwila, w której ojciec znajdzie się wobec wymagania ośmdziesięciu rubli i za nic nie chcąc być jej świadkiem, pożegnał się i wyszedł. Na ulicy odetchnął swobodnie. Nigdy nie wynosił ze sobą pognębienia z pobytu w domu rodziców i pamięć..."
"Hallali!" : powieść - strona 53
" Zatrzymał się i milczał. Eustachy pomógł mu: — Ależ, proszę cię, nie krępuj się... — No, więc ci powiem, że to, coś napisał... — Jest niedobre... — Niedobre?... Nie... To jest... nic. "
"Hallali!" : powieść - strona 54
" VIII. — Nic?... Rzeczywiście?... — Ja nie chciałbym cię zupełnie odstraszyć od literatury, mój drogi, radbym nawet, przeciwnie, módz cię zachęcić. Ale ja z góry wiedziałem, czem mniej więcej będzie twoja powieść. Nie posądź mnie tylko o stronniczość jakąkolwiek;..."
"Hallali!" : powieść - strona 55
" dżokeja. Jak mu nie dasz dobrego konia, to nie dowiesz się nigdy, co wart jest ten mały i niepozorny człowieczek. Otóż ty robisz na mnie wrażenie człowieka, który niema konia, a zapisał się do wyścigu i pyta, czy wygra. Koniem dla powieściopisarza jest psychologia. Otóż ty..."
"Hallali!" : powieść - strona 56
" powiadających formom rzeczywistego życia jednostek i grup społecznych, innemi słowy formom artystycznym, któreby były zgodne z psychologią i socyologią. Tym warunkom twoja praca zupełnie nie odpowiada. Ale i ta zgodność z przebrzmiałą teoryą jedności akcyi jest pozorną tylko, jak..."
"Hallali!" : powieść - strona 57
" psychologii, traktowanej jako nauka doświadczalna, zostały dostatecznie rozjaśnione. Gdybyś był zażądał odemnie paru książek w tym kierunku, pożyczyłbym ci ich chętnie — ty mnie znasz przecież — przedewszystkiem zaś dałbym ci Spencera i Baina... Eustachy nie przerywał mu,..."
"Hallali!" : powieść - strona 58
" Ale kiedy wstąpił na wysokość swojego czwartego piętra, duch upadł w nim nagle, jak wali się coś, co jest podtrzymywane sztucznymi sposobami. Krytyka Drewnowskiego, choć żadnej nie miał wiary w tego człowieka, jednak go otruła. Boże wielki! Czyż jego »Hallali« jest istotnie..."
"Hallali!" : powieść - strona 59
" IX. Dość późno obudził się Eustachy po źle przespanej nocy; spojrzał w okno, przez które wlewało się ze dworu światło jakieś takie przykrobiałe, surowe, martwe — i życie wydawało mu się rzeczą, pozbawioną wszelkiego uroku. Stanął mu w wyobraźni żółty plant kolei, z..."
"Hallali!" : powieść - strona 60
" w palcie popielatem, kapeluszu na głowie, z ciemno-zieloną teką pod pachą. — Ja na chwilę idę do redakcyi. Wstąpiłem tylko, aby się zapytać, czy nie gniewasz się na mnie za moją krytykę? Eustachy miał dla niego uczucie, pokrewne w jakimś stopniu z nienawiścią. Ale rozsądkowi..."
"Hallali!" : powieść - strona 61
" Rzucił okiem na stolik. — A gdzieżeś podział «Hallali»? Co? Możeś spalił? Przyznaj się. — Nie — odpowiedział Eustachy z jakiemś głuchem uczuciem jakby zemsty — dałem do czytania Wieńkowiczowi. Drewnowski nie okazał urazy. — Dobrze, dobrze, owszem — rzekł i wyszedł...."
"Hallali!" : powieść - strona 62
" Dziś więc, wyjątkowo, wolałby nie zastać Henryety, a tylko złożywszy rewerencyę krótką pani Wolskiej, uprosić Annę, aby siadła do fortepianu, rozerwać się trochę widokiem jej dużych, tak pięknych i białych rąk i ukoić muzyką ból chybionego życia. Jednak ledwo mu otwarto..."
"Hallali!" : powieść - strona 63
" I kiwnąwszy mu głową, nie raczyła podać ręki na powitanie. Chciał ją przejednać komplementem. __ Jak pani dziś ładnie wygląda — rzekł. Odpowiedziała na to prawie szyderczo: — Rzeczywiście... Pani Wolska, kontenta, że pochwalono jej córkę, rzekła: — A widzisz Andziu, że..."
"Hallali!" : powieść - strona 64
" Henryeta nie zabraniała mu tej miłości, przyjmowała jego listy, słuchała jego zwierzeń i pochlebstw, ale z konsekwencyą nieubłaganą przez to, co mu mówiła, jak również przez to, czego unikała, pozbawiała go cienia jakiejkolwiek nadziei. Pilnowała się tego systemu postępowania..."
"Hallali!" : powieść - strona 65
" — Zaczyniła pani tam dużo trupa? Uśmiechnęła się: — Trochę... — Sama zawsze niezwyciężona? — Zawsze, niestety! Lżej mu się zrobiło. — Już to pani bez ofiar nie może się ru- szyć - rzekł, odzyskując trochę swobody. Pani Wolska zaprosiła go: — Wszak pan zostanie z..."
"Hallali!" : powieść - strona 66
" — Czy pani otrzymała mój list? — Otrzymałam, ale doprawdy, wybaczy mi pan, tak byłam zajęta, i to właściwie głupstwami, ale głupstwa najwięcej czasu zabierają... — Ja tylko chciałem się dowiedzieć, czy list przypadkiem nie zginął. Myślałem właśnie, że jeżeliby pani..."
"Hallali!" : powieść - strona 67
" w duszy. A nie szło mu w tej chwili o pochwalenie się ze swoją powieścią; gdyby go zapytała nawet nie powiedziałby, że napisał »Hallali«, bo to zmalało w nim do faktu niegodnego uwagi. Ale samo zainteresowanie się jej nim dałoby mu jakąś cząsteczkę szczęścia, pomogłoby mu..."
"Hallali!" : powieść - strona 68
" X. Nazajutrz dzień był jasny i promienny. Oczy Eustachego, po przebudzeniu się, oparły się o duży płat złotego światła leżącego na podłodze, w którym rząd główek gwoździ od mocnego blasku aż się iskrzył. Za oknem stał świat — cały w jednym uśmiechu. W Eustachym..."
"Hallali!" : powieść - strona 69
" Jednak Drewnowski... Cóż Drewnowski!... Jest to mól, który zjada książki i boi się świeżego powietrza! A naprzykład Karol, bohater »Hallali«, czy nie jest przeprowadzony od początku do końca logicznie i konsekwentnie, z tą swoją nieumiejętnością życia, która mu w danej..."
"Hallali!" : powieść - strona 70
" odwagi! Dlaczego to dziś mocniej, niż kiedykolwiek czuje, iż wciska się w środowisko, które jest mu milcząco i biernie, ale wyraźnie wstrętnem? Oto sam pan redaktor do kasy idzie. Ledwie długą brodą kiwa mu na grzeczny ukłon. Mówią, że jest to miły człowiek. Może... Nie..."
"Hallali!" : powieść - strona 71
" ra niechęć sekretarza, wysoki ton korektora, niedyskretne spojrzenia pani z administracyi. Czemu to jednak dziś tak mu wydelikatniała skóra? Czemu dziś stał się na to wszystko tak wrażliwym? Ale jest i Wieńkowicz. Eustachy przesuwa się przed nim, niby śpiesząc za interesem jakimś,..."
"Hallali!" : powieść - strona 72
" siÄ™ nie lÄ™ka, bo prochu nigdy nie wÄ…chaÅ‚. DziÅ› — zbliżyÅ‚ siÄ™ na odlegÅ‚ość strzaÅ‚u. — Zobaczymy, zobaczymy! — powiedziaÅ‚ sobie. PostanowiÅ‚ czekać cierpliwie, marzeniom siÄ™ nie oddawać, ale i rozpaczy siÄ™ bronić. Å?atwo to jednak byÅ‚o postanowić — wykonać nie sposób...."
"Hallali!" : powieść - strona 73
" I to nie wszystko. Zaproponowano mi jeszcze lekcye estetyki na pensyi u Długoszewskiej. Eustachy powinszował mu powodzenia. Drewnowski pozwolił mu się domyślać, że wielkie plany nosi w głowie. — O! powodzenie! — zaprotestował. — Powodzenie, mój drogi, jest to wielkie słowo...."
"Hallali!" : powieść - strona 74
" — Oj! to, to! Czytać jak najwięcej! Nie od nas świat się zaczyna. Tu i owdzie byli ludzie, którzy coś uczynili. Warto zajrzeć. Czy dać ci ''O wychowaniu'' Spencera? Kapitalne, zobaczysz. Po przeczytaniu może spróbujesz przerobić swoją powieść mniej więcej tak, jak ci to..."
"Hallali!" : powieść - strona 75
" bre i nawet przyjacielskie, ale nie wypowiadali oni się aż do ostatniej myśli. Antoni nie mógł pogodzić z poczuciem starszeństwa swojego myśli o rzeczywistej wyższości Eustachego i ciągle z tą myślą walczył. Naprowadzało to ich na drogę dysput, które wywiązywały się..."
"Hallali!" : powieść - strona 76
" wnej nocy nie wejdę na most i nie dam stamtąd generalnego szczupaka do Wisły. — Toś niby nie wiele wymyślił. Nałożył mu ostryg, nalał wina. — Mała mówiła mi, że pracujesz w redakcyi jakiejś? — Pracowałem chwilowo. — W jakiej? — W »Biegunie«. — A teraz? — Było to..."
"Hallali!" : powieść - strona 77
" Eustachy odwrócił na co innego rozmowę, niemile dotknięty tonem Antoniego. __ Byłeś w domu? — zapytał. __ Byłem. Dałem matce dwadzieścia pięć rubli. Niech ma staruszka własne fundusze! __ O! toś dobrze zrobił. A kupiłeś małej cukierków? — Co tam cukierków! Zobowiązałem..."
"Hallali!" : powieść - strona 78
" — Piętnaście! A i to jeszcze będzie dobrze. Ja sam, mój miły, zaczynałem od tej skromnej sumki, choć mam i kwalifikacye specyalne, i jak widzisz głowę na karku. Ale wy to sobie wyobrażacie, że tam na kolei, to ludzie nic innego nie robią, tylko siedzą i czekają z otwartemi..."
"Hallali!" : powieść - strona 79
" XI. Nazajutrz poszedł do rodziców na obiad. — Widziałeś się z Antkiem? — zapytała go matka zaraz na wstępie. — Widziałem. Była dziś jeszcze rozczulona. — Drogi mój syn! — mówiła głośno i nawpół do siebie. — Pociecha moich siwych włosów. Po obiedzie zapytała..."
"Hallali!" : powieść - strona 80
" po dokonaniu tej czynności długo, głęboko, manifestacyjnie wzdychał, jakby chciał Eustachemu dać do poznania, że życie jest okrutnie ciężkie i że mu bardzo wiele brakuje do tego, co mu potrzeba. Bojąc się jednak, czy te westchnienia będą dość wymowne, przysiadł się na kanapę..."
"Hallali!" : powieść - strona 81
" — Masz ochotę do muzyki? — Mam. — I będziesz się uczyła pilnie?... — Będę. — Jak zobaczę, żeś zrobiła duże, duże postępy, to dostaniesz odemnie laleczkę. — Dobrze. — Ale ładną laleczkę. Taką, co sama oczy zamyka, jak ją położyć do łóżeczka. — Dobrze...."
"Hallali!" : powieść - strona 82
" — Do mnie? Doprawdy? Jej pytania brzmiały jakąś impertynencyą. — Z prośbą o radę. — Ciekawa jestem, jaką ja radę mogę dać panu? — Jakaś dziś zła — pomyślał. I aby ją rozbroić, a przynajmniej nie podrażnić bardziej, mówił do niej jak najuprzejmiej i słodko: —..."
"Hallali!" : powieść - strona 83
" — Ile lat uczyła się siostra pana? — Dwa. — A dawno nie gra? — Dwa lata. — Jak jej na imię? — Janina. — Ma u siebie fortepian, albo pianino? — Ma fortepian, ale tak stary, że pamięta chyba czasy naszych prababek... —W takim razie mogłaby się egzecytować na moim. — Ot,..."
"Hallali!" : powieść - strona 84
" Ale to była chwilka. Dobre usposobienie dziewczyny polepszyło się jeszcze. — A pana siostra ma trochę poczucia? — zapytała. — Ma słuch jaki taki. — Szkoda byłoby zmarnować. — Teraz jestem o nią spokojny. — I dla mnie to będzie dobrze — rzekła po chwili ze szczerością,..."
"Hallali!" : powieść - strona 85
" I uścisnęła mu rękę. — Dziś możnaby ją było do rany przyłożyć — myślał Eustachy wychodząc — ale to będzie wielki mechanik ten, który potrafi stale do ładu z nią trafić. "
"Hallali!" : powieść - strona 86
" XII. Nazajutrz od rana poczuł w sobie Eustachy jakiś przypływ energii i dzielności. — Młody jestem — mówił sobie — świat przedemną. Czyż jedna próba ma już decydować o wszystkiem? Sto prób uczynić należy, sto! Co go jednak męczy i obezwładnia (zauważył), to..."
"Hallali!" : powieść - strona 87
" Tam spoczywają niewiniątka; »Hallali« będzie spalone. Tylko kiedyż ten cenny rękopis wróci do jego rąk? Zaczął myśleć o Wieńkowiczu jak najgorzej. Jak to ludzie są wysoce niesumienni! Jak to nawet przy dużym talencie i zdawałoby się subtelnej znajomości ludzkiej natury..."
"Hallali!" : powieść - strona 88
" Drewnowski, chociaż uważał, że mu się wszystkie pochwały należą, jaśniał przecież od nich. Uważał on za słabość pokazanie tej recenzyi Eustachemu, ale nie był w stanie jej zwalczyć. Poprzestał więc tylko na osłonięciu jej pozorami. Eustachy natychmiast po wyjściu..."
"Hallali!" : powieść - strona 89
" dy chodził po pokoju krokami coraz to energiczniejszymi, postanowienie, zarysowane zrazu bladym konturem projektu, dojrzewało w nim szybko. Wreszcie powiedział sobie z brawurą: Ech! czasu szkoda — i począł się myć i ubierać tak pospiesznie, jakby chciał powetować jakieś poważne..."
"Hallali!" : powieść - strona 90
" sobie wyrzuty, że ta sprawa odstraszała go tak mocno kilka dni temu, wczoraj jeszcze. Ot, co to jest mierzyć życie małą duszą. Jak śmiało dziś uderzył ręką w redakcyjną klamkę. W pierwszym pokoju siedzi za kratą drewnianą pani z administracyi, pani sztywna i chłodna. Eustachy..."
"Hallali!" : powieść - strona 91
" To dziwne. Stary korektor, który przez wszystkich lekceważony, zaznaczał swoje miejsce w redakcyjnej hierarchii okazując lekceważenie Eustachemu, wydawał się dziś innym, bez pozy, przystępnym, wyjątkowo grzecznym. Eustachy zazwyczaj unikał z nim zetknięcia. Dziś pozwolił sobie na..."
"Hallali!" : powieść - strona 92
" powiedział, że Eustachy powinien zobaczyć to koniecznie. Eustachy słuchał jego mowy, spodziewając się ciągle czegoś. Ale niczego się nie doczekał. Jański chciał ot, tak powiedzieć mu tylko swoje uwagi o nowej sztuce. Potem odszedł do swego biurka. Stamtąd zaraz znowu zwrócił..."
"Hallali!" : powieść - strona 93
" — O Starowolskim? — O Starowolskim. Jański uprzejmie się uśmiechnął, podpisał papier, przycisnął pieczątkę i podał go Eustachemu. Eustachy, ujęty jego uprzejmością i uczynnością, uścisnął mu serdecznie rękę z podziękowaniem. Jański na ten mocny uścisk odpowiedział..."
"Hallali!" : powieść - strona 94
" uprzejmości, twarz ułożył do uśmiechu i rozłożył ręce w powitalnym geście. — Pan już wychodzi? — zaprotestował. — Ależ ja mam właśnie do pana interes. Podał mu rękę i nie wypuszczając jego ręki ze swojej, zaprowadził do swego gabinetu. — Chciałem właśnie pomówić..."
"Hallali!" : powieść - strona 95
" i zaczął szybko bardzo kręcić się w kółko, tak się jednocześnie bujając, że Eustachy widział łysą, świecącą się czaszkę redaktora i jego dużą siwą brodę raz trochę nad sobą, to znowu trochę pod sobą. Redaktor, jakby do takiej jazdy był przyzwyczajony, nic sobie z niej..."
"Hallali!" : powieść - strona 96
" Redaktor brwi podnosi. — Spalić? Dlaczego? — Mnie się zdaje, że ja napisałem tak coś podłego... Redaktor spogląda na Eustachego z tą przyjemną wyrozumiałością, z jaką zakochany patrzy na piękną kokietkę, zapewniającą, że jej się zdaje, iż jest brzydka. — Me spali pan..."
"Hallali!" : powieść - strona 97
" jedno pozostawało niezawodnem: do literatury wszedł nowy talent. Redaktor, spotkawszy młodego autora, przyjął go wedle miary wczorajszych zachwytów; przypatrując się mu jednak i widząc go młodym i skromnym, mało wymownym i mało pozornym, z dużą czupryną, źle uczesaną,..."
"Hallali!" : powieść - strona 98
" ziemi pod sobą. Wielki tryumf grał mu w duszy. Był bardzo szczęśliwy i bardzo spokojny. Ma talent, prawdziwy talent... »Hallali« jest to piękna powieść... »Więc marzenia moje się spełniły«... ...Był to już inny człowiek. "
"Hallali!" : powieść - strona 99
" XIII. Poszedł natychmiast do Wieńkowicza. Zastał go w domu, owiniętego w gruby szlafrok watowany, pokaszlującego trochę. Pokazało się, że Wieńkowicz wysłał dziś rano list do Eustachego, zbyt późno jednak, aby ten mógł go otrzymać przed wyjściem z domu. Po jaśniejącej..."
"Hallali!" : powieść - strona 100
" — Więc, panie — rzekł Eustachy — ja mam naprawdę talent? — Niewątpliwy — i duży. — Rzeczywiście? — dopytywał. — Ależ tak, tak. Podsunął mu fotel śpiesznym ruchem. — Za sekundę będę panu służył. Słyszę, że się tam woda gotuje. Musze ziółek sobie naparzyć...."
"Hallali!" : powieść - strona 101
" leni rozmaitej stał przed każdym, w doniczkach, na ziemi i na czarno pomalowanych schodkach; chryzantemy kwitły. — Gdy idzie o moje zdrowie — mówił Wieńkowicz, wracając do gabinetu — jestem nudny i drobiazgowy, jak stara dewotka. Mam jakiś wrodzony, naturalny wstręt do chorowania..."
"Hallali!" : powieść - strona 102
" talem, sporo nawet przeczytałem. Bardzo się pańska powieść podobała, bardzo... — I wszyscy się zgodzili, że ja mam talent? — Wszyscy. Jednym się podobało oczywiście trochę mniej, innym więcej, wielu — bardzo. A było osób z piętnaście. Panie, dziś pan jesteś już..."
"Hallali!" : powieść - strona 103
" — Powieść jest dobra, a będzie zupełnie dobra, jak pan przerobi Helenę... Eustachy się rozjaśnił naprzód, a potem zastanowił. Ocenił trafność krytyki Wieńkowicza. — Ja to trochę czułem, powiem panu, pisząc- rzekł — czułem mianowicie, że Helena może w każdem miejscu..."
"Hallali!" : powieść - strona 104
" na grę jego życia. Ale kobieta? Proste to takie, nieskomplikowane, niewinne. Zaczął mu dawać praktyczne wskazówki. Ot, Helena naprzykład. Cóż to jest dziwnego w niej. Ani zła, ani dobra, zwyczajna dziewczyna; niech się zachowuje zwyczajnie, bez sztuk. Eustachy, który otwierał..."
"Hallali!" : powieść - strona 105
" Eustachy gorąco mu podziękował za zajęcie się jego sprawą, życzliwość, zachętę. — A przerobi pan powieść? — Przerobię. — Koniecznie, koniecznie. — A pozwoli pan po przerobieniu przynieść sobie do przeczytania? — Z przyjemnością. I już w przedpokoju, Eustachy raz..."
"Hallali!" : powieść - strona 106
" XIV. Eustachy poszedł do dobrej restauracyi, na dobry obiad. Co ma sobie żałować. Marzenia jego ziściły się. Cały świat stanął przed nim otworem. Wypił przy bufecie dwa kieliszki śliwowicy, zakąsił tem i owem i zająwszy miejsce przy oknie kazał podać sobie zupę rakową i..."
"Hallali!" : powieść - strona 107
" sto, zmrok rychły dnia jesiennego i bezsłonecznego. Wiatr wiał widocznie po ulicy, mężczyźni szli nachyleni naprzód, suknie kobiece w tył odrzucał, a przed restauracyą stał nieruchomo posłaniec, z twarzą znudzoną i kwaśną. Mimo to świat wydał się Eustachemu pięknym i pełnym..."
"Hallali!" : powieść - strona 108
" mu już nie zależy na tej dziewczynie tak bezwzględnie, jak to mu się wczoraj jeszcze wydawało. Choć jest tak nadzwyczajnie piękna, i szykowna, i czarująca. A jeżeli go nie będzie chciała ciągle? Pomimo »Hallali?« Pomimo stanowiska? Pomimo sławy? Nie rozbije sobie głowy o ścianę..."
"Hallali!" : powieść - strona 109
" się widzi słyszy i rozumie«. Jedna Helena... Ale to nic. Przerobi powieść. Jest dobra, będzie doskonała. A Drewnowski? Co za tryumf! Eustachy nie będzie jednak wyzyskiwał tego a przyrzeka sobie nie powiedzieć nikomu wyroku Drewnowskiego o »Hallali«, aby go nie skompromitować. Ale..."
"Hallali!" : powieść - strona 110
" dzisiejszy, w dniu, który zdecydował los całego jego życia, w dniu, w którym odmieniło się wkoło niego wszystko, jak gdyby w jakiej bajce czarodziejskiej, niechże mu w takim dniu pozwolonem będzie zapomnieć o czemśkolwiek. Więc ma talent. Więc nie pójdzie na kolej, nie będzie..."
"Hallali!" : powieść - strona 111
" XV. Nazajutrz obudził się wcześnie i ubrał z pośpiechem. Wczoraj w teatrze, w czasie antraktów, a nawet i podczas aktów myślał o Henryecie, o swoim stosunku do niej i powiedział sobie ostatecznie, że tak jak teraz trwać dalej nie może. Teraz jest innym już człowiekiem. Nie..."
"Hallali!" : powieść - strona 112
" Poszedł więc na ulicę Nowogrodzką i wyczekiwał na Henryetę. Nie czekał długo. Wkrótce zobaczył ją wychodzącą, ubraną świeżo i z szykiem, w czarny żakiecik, doskonale do jej gibkiej i kształtnej figury dopasowany i kapelusz obficie zarzucony dużemi czarnemi piórami strusiemi...."
"Hallali!" : powieść - strona 113
" — Widzi pani dziś we mnie innego człowieka, niż byłem... — Dlaczego? — Spełniły się moje marzenia, ich część podstawowa przynajmniej. Podczas wakacyi napisałem powieść, o której pani nie mówiłem, bom pewności nie miał, co jest wartą. Dziś mogę się pochwalić. Moja..."
"Hallali!" : powieść - strona 114
" Zwróciła ku niemu twarz szybkim ruchem i ożywienie zagrało w małych jej oczach. — Co? Mnie pan opisał? Wyraz jej twarzy mówił, że opisu tego wcale się nie obawiała. — Opisać pani bym nie śmiał. Ale dałem mojej bohaterce pani postać, twarz, kolor oczu i włosów, sposób..."
"Hallali!" : powieść - strona 115
" Szedł obok niej teraz, manifestacyjnie milcząc pełen silnych postanowień. Po pewnym czasie wydało mu się jednak, iż tak długie milczenie jest obrazą dobrego tonu, który obowiązuje przecież każdego przyzwoitego człowieka. Ale pragnąc w dalszym ciągu manifestować zmianę swoich..."
"Hallali!" : powieść - strona 116
" XVI. Około czwartej poszedł na Gołębią ulicę. Obiad tylko co się właśnie skończył; jeszcze talerze stały na stole. Ojciec, w palcie zimowem, z laską i w czapce na głowie, wychodził na codzienny spacer. Chłodno i obojętnie przytknął Eustachy brzeg wargi do jego ręki..."
"Hallali!" : powieść - strona 117
" — Czemuż się nie ubierasz? — Czy zaraz pójdziemy? — W tej chwili. Usiadł przy matce. — Nina będzie miała wyborną nauczycielkę, uczennicę najwyższego kursu konserwatoryum, prawdziwą artystkę. — A droga? — Nie wiem jeszcze. Ale w każdym razie od Niny weźmie mniej, niżby..."
"Hallali!" : powieść - strona 118
" wać — rzekła po chwili — żeś dostał jaką posadę. — Moja mamo, to ważniejsze, niż posada. Odpowiedziała na to, niby do siebie, półgłosem i lekceważąco: — A jakże... — Widzę, że mama nie wierzy temu, co mówię. Nic nie odpowiedziała. — Włożyłaś białą..."
"Hallali!" : powieść - strona 119
" przeprosił Annę za wczorajszy zawód. Nie mógł w żaden sposób... Cały dzień był zajęty niespodziewanie... Ważne interesy... Anna bardzo serdecznie przyjęła Janinkę, i widząc jej skrępowanie, starała się ją widocznie ośmielić. — Braciszek musi się źle panią opiekować..."
"Hallali!" : powieść - strona 120
" — Ja mam dopiero początki. — Początki? — tu Henryeta spojrzała na Annę z lekkiem zadziwieniem. — Zobaczymy za chwilę, co pani umie — rzekła Anna. — Może to tylko tak pani mówi przez skromność? — O, nie, proszę pani... — Zresztą — przerwała Anna — zawsze należy..."
"Hallali!" : powieść - strona 121
" XVII. Jakąż siłę błogosławioną dał Pan Bóg Eustachemu w chwili, kiedy do duszy jego złożył iskrę twórczego talentu! Ta iskra już teraz oto zastępuje w nim to, co jak mu samemu się wydawało, stanowić miało wieczny brak jego moralnej istoty: moc charakteru. Zdobył się..."
"Hallali!" : powieść - strona 122
" niego twarz życzliwą i uśmiech pociągający — dziś już nie byłoby to dla niego szczęściem. O, nie. Za wiele przez nią wycierpiał, za bardzo go poniżyła. Me będzie zdolny już wszystkiego jej przebaczyć. Trzeba mu było okazać trochę — nie powiada wzajemności — ale..."
"Hallali!" : powieść - strona 123
" — Niema, zdaje się. Dla tego jest zwyczajnie grzecznym. Wybaczył mu jego dawny wysoki z nim ton. Jest to stary i ze starości samej zły pies, nieszkodliwy, choć pokazujący często zęby. Nie to, co tamten, który ma układne maniery lisa i nienasycony apetyt wilka. — Można? —..."
"Hallali!" : powieść - strona 124
" tek. Zobaczą ludzie, do czego jest on naprawdę zdolny. Niech-no tylko w życie się wgłębi, tego i owego zazna. Przecież dzieciakiem jest prawie jeszcze. Niczego nie użył. Ale skoro mu urosną muskuły i rozwiną się skrzydła, nie takie w świat rzuci dzieło, jak »Hallali«. I to..."
"Hallali!" : powieść - strona 125
" — Nie. — Chcesz? — Bardzo cię proszę. Drewnowski podał mu książkę, nie powiedziawszy przy tak pięknej sposobności najmniejszej lekcyi literatury. __ Nie chcę teraz zaczynać nic poważniejszego — ciągnął Eustachy — bo muszę zachować swobodną i nieumęczoną głowę...."
"Hallali!" : powieść - strona 126
" — Widzisz, tam u mnie Helena wychodzi trochę niekonsekwentnie... — Naturalnie, że niekonsekwentnie — podchwycił Drewnowski, coraz pewniejszym siebie głosem. — Charakter każdy powinien być jednolity, jednocześnie różnorodny i jednolity, i zawsze w zgodzie z samym sobą. Jeżeli..."
"Hallali!" : powieść - strona 127
" I zapisał je szybko ołówkiem w rozłożonym notesie, nie przerywając sobie mowy: — Nie wytknąłeś w ogólnym fenomenie artystycznym nowego punktu oryentacyjnego, jednem słowem, nie stworzyłeś nowej formy, ani nawet nie uczyniłeś próby jej stworzenia. Zapewne, że dziś w..."
"Hallali!" : powieść - strona 128
" — Och! rewolucyi! — zaprotestował cicho i bez nacisku. I nie podtrzymywał rozmowy, która mu dziś wydawała się wprost nieznośną. W pierwszej więc pauzie, jaką zrobił Drewnowski, podziękował mu za »Klub Pickwicka« i wrócił do siebie całkowicie rozczarowany. Żal mu się..."
"Hallali!" : powieść - strona 129
" XVIII. Dzień szary i smutny. Z asfaltowego nieba wraz z deszczykiem drobniutkim i jednostajnym spada na ziemię jesienna nuda. Eustachy usiadł przy stoliku i rozłożył »Hallali». Dziś chce rozpocząć przeróbkę swej powieści. Ale myśli leniwe nie chwytają się pracy, pierwsze..."
"Hallali!" : powieść - strona 130
" Ciężko mu w tej klatce. Wychodzi. Ale czas nie na spacer. Na pierwszym więc rogu wstępuje do cukierni, przerzuca pisma, których nie ma żadnej ochoty czytać i wygląda smutnie i bezmyślnie na błyszczącą od wilgoci ulice, wyczekując godziny obiadu. Po obiedzie wraca do siebie, rzuca..."
"Hallali!" : powieść - strona 131
" Prowadzi ją do cukierni i częstuje kawą z ciastkami. Janinka wybiera sobie same z kremem i opychając się słodyczą, opowiada o swoich lekcyach muzyki. Mówi prawie z zapałem. Obudziły one widocznie z apatyi jej nawpół jeszcze dziecinną duszę. Wychwalić się dosyć nie może swej..."
"Hallali!" : powieść - strona 132
" — A tÄ™ drugÄ… pannÄ™, która tam mieszka, widujesz czasem? — PannÄ™ HenryetÄ™? — WÅ‚aÅ›nie. — WidziaÅ‚am parÄ™ razy. — RozmawiaÅ‚a z tobÄ…? — Nie. Tak tylko. Przejdzie, przywita siÄ™... — Å?adna panna, co? — Tak sobie. — Jeszcze jedno z kremem. — Nie, już nie mogÄ™. —..."
"Hallali!" : powieść - strona 133
" Panna Anna mówiła, że jej lepiej jest w ciemnych kolorach. Eustachy się zastanowił: — Jak mnie jednak obchodzi każdy o niej szczegół. To zły znak. Uraczywszy siostrzyczkę, wyprawił ją tramwajem do domu i wrócił do siebie jeszcze smutniejszy. Nazajutrz osiadł do pracy z..."
"Hallali!" : powieść - strona 134
" I własną ręką! własną ręką!... I jeszcze dumny był, i jeszcze się cieszył ze swojego błędu. A teraz czeka go oto pokuta, która męczarnią napełni jego życie. »Hallali!« »Hallali!« Czyż jest przez to mniej szczęśliwym? Ale po całodziennej męce zamigotała przed nim..."
"Hallali!" : powieść - strona 135
" szego nad żart nieudany. Nawet ludzie dowcipni... Może Henryeta tak to i zrozumiała? Może nic się nie popsuło między nimi? Może ona nawet i nie zauważyła tego wybryku? Ona tak mało wagi i uwagi przywiązywała w ogóle do wszystkiego, co Eustachy mówił i robił? Ta ostatnia uwaga..."
"Hallali!" : powieść - strona 136
" XIX. Pewnego wieczora otrzymała Henryeta następujący list: »Droga pani! »Wydaje mi się, że przyszła chwila, w której wypada mi raz jeszcze powtórzyć pani, że nie widzę po za myślą o pani dla siebie szczęścia. Okoliczności mojego życia się zmieniły, spełniło się..."
"Hallali!" : powieść - strona 137
" złe. Dawniej mogłem tylko zapalić przed ukochaną kobietą moją duszę jak kaganek przed ołtarzem, dziś jestem w stanie jeszcze podać jej męskie ramię, aby ją przez życie przeprowadzić. Racz to ukochana pani przyjąć do wiadomości. »Każda literka mojego listu całuje panią w..."
"Hallali!" : powieść - strona 138
" więc będzie mógł widywać ją, rozmawiać z nią, patrzeć na jej życie. Sama go nawet zaprasza! Wbrew słowom jej nadzieja w nim się wzmogła i doczekał się wieczoru w jakimś słodkim spokoju, bez niecierpliwości i bez pośpiechu ubrał się w swój nowy garnitur. Henryeta przyjęła..."
"Hallali!" : powieść - strona 139
" — Za to słowo szczęśliwie, powinienem ucałować pani rączkę. — Nie nie! — zawołała wesoło, ale cofając rękę, którą chciał pochwycić — źle pan to sobie wytłómaczył. Chciałam tylko powiedzieć, że doprawdy — tu spoważniała — choć Andzia jest moją..."
"Hallali!" : powieść - strona 140
" Czyby nie poprosić jej, aby pozwoliła na karcie dedykacyjnej położyć swoje nazwisko? — To w »Biegunie», prawda? — Tak, pani. Wszystko zapamiętała! — Musi pan mieć dużo już stosunków w świecie literackim? — Sporo, proszę pani — pochwalił się. — Nie je pan sucharków?..."
"Hallali!" : powieść - strona 141
" — To naturalne. Dużo pani bywa? — Taak... A pan? — Ja jestem w okresie pomiędzy jedną pracą a drugą. — Będzie pan pisał nową powieść? — Oczywiście. Jednak ona się interesuje moim losem! — pomyślał. — Piękna to rzecz talent. Choć teraz i z talentem trudno się..."
"Hallali!" : powieść - strona 142
" — Tak, jako talentem... I ja przecież jestem talentem! A to ją nigdy nie interesowało! — Chce pan jeszcze herbaty? — Nie, dziękuję pani. Więc to w tym celu jest dla niego tak dziś uprzejma? Do swego pokoju go zaprosiła! O stosunki literackie wypytywała? I jeszcze przy pożegnaniu..."
"Hallali!" : powieść - strona 143
" XX. Na drugi dzień poszedł na Gołębią ulicę i wszedłszy do mieszkania rodziców, ujrzał siedzącą na kanapie Annę. Jego zdziwienie było tak wielkie, że stanął i przez parę chwil nie mógł zrobić kroku naprzód. Ta niespodzianka była mu bardzo przykrą. W innej sferze..."
"Hallali!" : powieść - strona 144
" stołeczku, który zazwyczaj służył matce za podpórkę pod nogi. — Główne to — wtrąciła się — że dwa klawisze wcale nie odpowiadają. Ojca nie było. Eustachy wkrótce odczuł, że zamiast dysonansów, których się spodziewał, panuje tu widocznie jakaś harmonia. To mu..."
"Hallali!" : powieść - strona 145
" ko na kolanach, nie chcąc odejść od spódnicy panny Anny, jak przywiązany piesek. — Więc jakże pani znajduje moją siostrę? Ma zdolności? — Ależ naturalnie, tylko pracy, pracy i pracy. — Słyszysz, mała? — Nie. __ Żeby tylko chęć miała — powiedziała matka tonem surowym i..."
"Hallali!" : powieść - strona 146
" — Pięćdziesiąt rubli! To chyba nie na Świętokrzyskiej... — Nie, mamo. U porządnego krawca. — Na wypłat wziąłeś? — Za gotówkę. — I miałeś tyle?... — Wziąłem z redakcyi zaliczkę na tę powieść, o której mamie mówiłem. Matka wyglądała jak ten, kto nie chce..."
"Hallali!" : powieść - strona 147
" jednak, pod powierzchnią dziwactwa, dusza dobra i wcale nie banalna. Kiedy wychodził, matka zatrzymała go na chwilę, uchylając mu lekko kołnierza. Odwrócił się zadziwiony. Matka tymczasem, przeczytawszy firmę krawca, który mu robił ubranie, rzekła: — Nic, nic. Chciałam tylko..."
"Hallali!" : powieść - strona 148
" XXI. Chciał jej zaraz dziękować, ale ledwie wyszli na ulicę z długiego, wązkiego, ciemnego i sklepionego kurytarza zwróciła się do niego z zapytaniem: — Słyszałam, że pan napisał powieść"? — Panna Henryeta pani wspominała o tem? — Nie. Wiem to od siostry pana. —..."
"Hallali!" : powieść - strona 149
" — Mniej więcej za miesiąc. __ Musi pan być teraz bardzo szczęśliwy? Szczęśliwy? Stanęła mu w myśli Henryeta. __ Dało mi to wiele satysfakcyi. __ Los pan ma już zapewniony. __ O tak! Moja powieść zyskała już uznanie całego grona poważnych literatów. Mogę zupełnie, nie..."
"Hallali!" : powieść - strona 150
" z pomysłem, który zupełnie inaczej wyglądał w głowie jego, a inaczej wypadł na papierze; jak było pierwotnie i trochę śmieszne to, z czem przystępował do pisania i jak pod piórem ten suchy i garbaty szkielet pomysłu wyprostował się, nabrał mięśni, krwi, nerwów i ustroił się..."
"Hallali!" : powieść - strona 151
" strę i rozmówić się ostatecznie o honoraryum, ale było już zapóźno. Panna Anna, nie doczekawszy nawet, aby skończył swój protest, kiwnęła mu głową i zniknęła w bramie. "
"Hallali!" : powieść - strona 152
" XXII. Spróbował jeszcze raz buntu. — Nie, nie pójdę tam w sobotę — powiedział sobie. Postanowił przepędzić ten wieczór w teatrze. Ale sam nie miał wielkiej wiary w to, że wytrwa. Zaraz też odzywać się w nim poczęła ciekawość; jak on wygląda ten jego rywal? Czem..."
"Hallali!" : powieść - strona 153
" Słodkiemi słowy Świat stwarzał nowy, Wciąż nowy urok W duszę wprowadzał... Głos śpiewaka brzmiał tonami wyrzutu gorzkiego i przy każdym z tych banalnych wierszów wznosił się w skali i sile; po ostatnim czuć było, że głos doszedł już do kresu wysokości i że teraz musi..."
"Hallali!" : powieść - strona 154
" mi włosami, uczesanymi starannie z przedziałem na boku; nos miał kształtny, orli, ale cofnięte czoło i podbródek nos ten wysuwały zanadto naprzód, nadając twarzy coś ptasiego. Ubrany był w długi surdut niezapięty, koloru ciemnożółtego, lakierki, czarny duży węzłowaty krawat i..."
"Hallali!" : powieść - strona 155
" Lumiński zaczął: Manon, vois, c'est le soleil, Cest le printemps, c'est l'eveil, C'est l'amour, maitre de choses... Kiedy skończył, oboje z Henryetą jednocześnie zwrócili się do Eustachego, wzrokiem pytając go o zdanie. W spojrzeniu Henryety był niepokój, widać było, iż szło..."
"Hallali!" : powieść - strona 156
" — Pięć lat? — powtórzył Eustachy przez grzeczność. — Tak, proszę pana... I zaraz zaczął opowiadanie długie, systematyczne i nużące o swej nauce śpiewu i o swoich kolejnych nauczycielach, z których jeden dał mu wcale dobre, choć nie wystarczające początki, drugi byłby go..."
"Hallali!" : powieść - strona 157
" położył fałszywego akcentu. Ale za mało środków na scenę. Pani Wolska po raz pierwszy wydała ze siebie dźwięk, prosząc młodzież do stołowego pokoju. Henryeta posadziła Lumińskiego przy sobie i przez cały czas kolacyi nim się tylko zajmowała, bardzo ożywiona, sama prowadząc..."
"Hallali!" : powieść - strona 158
" Anna odpowiedziaÅ‚a jak echo, nie poruszajÄ…c siÄ™: — Podoba. — Å?adnie Å›piewa? — Å?adnie. — GÅ‚os dźwiÄ™czny... — DźwiÄ™czny. — Tylko nie dość duży... — Nie duży. OdstÄ…piÅ‚ od niej. — Jeszcze ta dziÅ› zÅ‚a, jak żmija! — pomyÅ›laÅ‚ zupeÅ‚nie przygnÄ™biony. ChciaÅ‚..."
"Hallali!" : powieść - strona 159
" czuł że ta ręka była niezwykle i rozkosznie ciepła. I przez chwilę był, jak ten, który ma zaraz stracić przytomność. Wyszedł razem z Lumińskim. __ Pan gdzie pisze? — zapytał go śpiewak. — W »Biegunie»... — Ale nie z teatru? — Nie. — Jednak, zawsze ma pan..."
"Hallali!" : powieść - strona 160
" XXIII. Pewnego dnia, idąc do redakcyi ''Bieguna'', spotkał się w bramie z Wieńkowiczem, który stamtąd wychodził. — Jakże idzie panu przeróbka? — zaczepił go. — Nie bardzo. — No? — rzekł ze szczerem zainteresowaniem. — Trudno mi się zabrać, — Więc pan nawet nie..."
"Hallali!" : powieść - strona 161
" — Po śniadaniu pan jesteś? — Nie. — To chodź pan ze mną na kieliszek wódki. — Z przyjemnością. Dzień był prawie zimowy, choć pogodny; niebo jasno świeciło i najwyższe piętra domów złotem się oblały, ale w ulicy cieniem zasłoniętej, dało się czuć dotkliwe zimno. W..."
"Hallali!" : powieść - strona 162
" — Nigdy w życiu! — zakończył Wieńkowicz z energią. Eustachy nic nie śmiał na to powiedzieć; w duchu jednak zaprotestował mocno, bo wydawało mu się, że jest dość nieszczęśliwy na to, aby w duszy delikatnej trochę współczucia obudzić. Wieńkowicz tymczasem kończył..."
"Hallali!" : powieść - strona 163
" w formie, ocenił naprzód jej słuszność, a następnie odczuł życzliwość: miał przeczucie, że człowiek, który tak jasno i pewnie oryentuje się w życiu, da mu dobrą radę, wprowadzi go na właściwą drogę. — Ja ją tak dawno kocham, tak mocno, tak stale, tak delikatnie... —..."
"Hallali!" : powieść - strona 164
" przestaniesz pan życie sobie psuć, upokorzenia łykać. I przyjdzie czas — zakochasz się pan znowu i szczęśliwie, co daj Boże, i będziesz pan sobie wspominał: Jednak ten Wieńkowicz, to nie był głupi człowiek. To w najgorszym razie. Pomyśl pan, że to nie jest już tak bardzo źle...."
"Hallali!" : powieść - strona 165
" wem tych rad sprężystych, które wchodziły do jego umysłu, jak jakieś wyższe rozkazy. Zupełnie przekonany oddał sobie głośno sprawiedliwość: — Istotnie, ja postępowałem, jak smarkacz. Wieńkowicz pochwalił go za list ostatni do Henryety. — To należało uczynić. Inaczej..."
"Hallali!" : powieść - strona 166
" bić i pełen przytem admiracyi dla Wieńkowicza. — Jak on zna życie, ludzi, kobiety! Jaki matematyk! Co za bystrość oka, pewność sądu! Takiemu to musi dopiero być dobrze na świecie! Oto człowiek! "
"Hallali!" : powieść - strona 167
" XXIV. Zabrał się nazajutrz do powieści i zacząwszy ją czytać, tak się wciągnął, że przeczytał całą; życie, którego sam był twórcą, zajęło go, potem porwało i pochłonęło. Na chwilę tylko, kiedy niekiedy, odrywał się myślą od losu bohaterów swoich, aby zadziwić..."
"Hallali!" : powieść - strona 168
" niało go zdumienie, któremu wielka radość towarzyszyła. — To ja istotnie napisałem? Pod koniec czytania chwytać go poczęło wzruszenie; roztkliwiał się, widząc niepowodzenia bohatera »Hallali«, łzy mu napłynęły pod powieki, aż w końcu — przy opisie ostatniej fatalnej nocy..."
"Hallali!" : powieść - strona 169
" tak prędko, jak sądził. Przerobiwszy kilka ustępów tak że był z nich zadowolony, zaczął się niepokoić innymi ustępami, takimi, które nie wymagały koniecznej przeróbki, które jednak nie stalv na wysokości miejsc najlepiej udanych. Zaczął i te przerabiać jedne po drugich. Aż..."
"Hallali!" : powieść - strona 170
" XXV. Zachodził czasem dla odpoczynku i rozrywki do redakcji »Bieguna«. — Co słychać? — pytał go Wieńkowicz. — Dobrze, panie — odpowiadał. — Dobrze, czy wszystko dobrze? — pytał z naciskiem. — Wszystko. — To Bogu dzięki! Przyjemnie mu było spędzić jedną i drugą..."
"Hallali!" : powieść - strona 171
" Pogłoska o nowym talencie chodziła już po mieście i coraz częściej Eustachy spotykał ludzi którzy ściskali mu ręce w sposób inny, niż ten którym bierze się dłoń człowieka pierwszego lepszego. Raz i drugi spostrzegł, że ten i ów obserwuje go z zaciekawieniem. Redaktor..."
"Hallali!" : powieść - strona 172
" — Niech pan będzie spokojny — odpowiedział Wieńkowiczowi Drewnowski — jabym mu na to nie pozwolił. Sekretarz wykrzywił ironicznie usta: — Zapytaj się pan go, ile panu zapłaci za nowelę? Eustachy tłómaczył się: — Ja nie wiedziałem... I zmienił zaraz postanowienie. Nie..."
"Hallali!" : powieść - strona 173
" żał za chętnego do każdego złego czynu) dlatego tak skwapliwie udzielił mu tej wiadomości, ponieważ wiedział, iż mu ona życie zatruje. Postanowił pójść do redaktora. Przecież on mu dal słowo, że jak tylko się skończą »Biegalscy« Wieńkowicza... Eustachy nie umiał się..."
"Hallali!" : powieść - strona 174
" tężnego wpływu i nie zażądał kategorycznie dla powieści swojej pierwszego miejsca. A redaktor »Bieguna« wygląda trochę na człowieka, którego nie musi kosztować wiele krok wstecz. Choć coby to takiemu Kapturskiemu szkodziło poczekać trochę? Tyle już przecież sławy padło na..."
"Hallali!" : powieść - strona 175
" XXVI. — Wiesz ty, co o Wieńkowiczu gadają na mieście? — zapytał Eustachego Drewnowski. Nic nie wiem. — Karyerę robi. — No? — Żeni się z panną Merlówną. — Córką tego?... — Tak z jego córką. Merle był jednym z najbogatszych przemysłowców w kraju. — Czy to..."
"Hallali!" : powieść - strona 176
" — Nie, ładna. Postawna, rysy regularne, zupełnie ładna. Nie jest młodziutka, ma lat może dwadzieścia sześć, ale ładna kompletnie. Eustachego wcale ta wiadomość nie zadziwiła. Któż będzie robił karyerę, jeżeli nie taki człowiek, jak Wieńkowicz?! Ten umie wziąć życie za..."
"Hallali!" : powieść - strona 177
" niepokoić, czy nie spóźnią się przez niego do teatru. Eustachy to odczuł i chciał zaraz wyjść, ale w młodzieńcu, który stał za nią, znalazł kolegę z pierwszego kursu uniwersytetu, Leońskiego. Przypomnieli się sobie. — Wyście pewno skończyli już prawo? — W tym roku. — I..."
"Hallali!" : powieść - strona 178
" — Czy tak? — zapytał wątpiącym głosem. — Doprawdy. A pamiętacie, jakeśmy was nazywali? — Pamiętam — odpowiedział niekontent. Panna Aurelia wysunęła na to naprzód swoją świeżą buzię i z ożywieniem zapytała: — Jak pana nazywano, jak? W jej ruchu i głosie czuć było..."
"Hallali!" : powieść - strona 179
" XXVII. — Nie. Ani razu. Trzymam się, jak mur. A kilka razy pchało mnie gwałtem. Tęsknota i słabość do współki stawiały mi zasadzkę. Henryeta mieszka, muszę to panu powiedzieć, u niejakiej pani Wolskiej (dawna to znajomość), ta pani zaś ma córkę, artystkę, która daje..."
"Hallali!" : powieść - strona 180
" — Tak jakoś... — A cóż? Jak pan masz do tej panny interes, to pójdź pan tam. Powiem panu więcej: jeżeli chce się panu tak bardzo całować ją po rękach... — Rozumiem. — Tylko to trudna rzecz tak szydło trzymać w worku, żeby nie wylazło... A z drugiej strony, jak pan znowu..."
"Hallali!" : powieść - strona 181
" wnością studenta wobec profesora chłonął formuły i wskazania. Byle tylko być pojętnym uczniem — starał się. Wieńkowicz zrobił kawy czarnej. __ A teraz, panie — zapytał go Eustachy, który od wczoraj nosił w sobie niespokojną ciekawość — czy to prawda, że się pan żeni?..."
"Hallali!" : powieść - strona 182
" Merlego bywam dosyć często, bez wielkiej przyjemności co prawda, ale też i bez przykrości. Starsza panna Merlówna może mnie wyróżnia trochę, ale to zapewne dlatego, że we mnie jednym nie widzi konkurenta. Jesteśmy ze sobą w miłych przyjacielskich stosunkach, panna jest rozumna, ma..."
"Hallali!" : powieść - strona 183
" kosze są mi, dzięki tej szczęśliwej naturze, sługami i ja do nich w niewolę nie pójdę. Powiem panu jeszcze, że mile jest mi moje stanowisko w środku, jedyna to pozycya dla obserwatora i powieściopisarza (a ja lubię swoje rzemiosło). Widzi się stąd ludzi takimi, jakimi są, zarazem..."
"Hallali!" : powieść - strona 184
" XXVIII. Pewnego razu, rano, kiedy Eustachy chodził po pokoiku przed otwartym zeszytem »Hallali«, czekając aż wzbierze w nim z dostateczną siłą ochota do pisania, weszła niespodziewanie Janinka. — Cóż to u was za święto dziś? — zapytał, całując ją we włosy. — Niema dziś..."
"Hallali!" : powieść - strona 185
" dziś przyjeżdża. Mamusia znowu się martwi, że Antek przestraszył się za bardzo... — Niepotrzebnie przestałaś chodzić na pen-sve. Przecież wiedziałaś, że czy Antek, czy ja zapłacimy. — Taak... ale po pierwszym... widzisz... wstyd jakoś... — Cóż ojciec? Powiada, że niema..."
"Hallali!" : powieść - strona 186
" zmę, jak nie mam. Lokatorowie nie płacą. Felczer miał zapłacić, wyprowadził się na Pragę, przyrzekał, byłem dwa razy, jeszcze mię wyśmiał.. A podatki? Policz tylko... Samo podymne przeszło sto rubli. A naprawy codzień... Starczyć nie można. A kary? Rewirowy ciągle się..."
"Hallali!" : powieść - strona 187
" raz ubrał się i wyszedł, zadowolony w duszy, że udało mu się wykręcić, W domu zapanowała zaraz swoboda i wesołość. — Pójdziesz do służby, mała! — żartował Antoni. — A no, na pokojówkę — zadecydowała matka — bo gotować przecież nie umiesz. — Umiem, mamo! —..."
"Hallali!" : powieść - strona 188
" — Mogę — odrzekł, starając się o prostotę. — No, a dużo możesz? Eustachy ominął odpowiedź na nieprzyjemnie postawione pytanie. — Weź ty na siebie pensyę — zaproponował — ja wezmę muzykę. Antoni zaraz się zgodził. Matka miała wyrzuty. — Moje dziecko —..."
"Hallali!" : powieść - strona 189
" Matka zaczęła rozpływać się w pochwałach dla Anny. Co to za dziewczyna! — Wczoraj.. Eustachy przerwał zdziwiony: — Ona tu była jeszcze? — O! ze cztery razy... __ Widziała ojca? — zapytał z niepokojem. — Parę razy. Ojciec zawsze pyta o nią. Ona porozmawia z nim o zdrowiu, o..."
"Hallali!" : powieść - strona 190
" Uśmiechnął się znowu. — Matusia, widzę, chce mnie wyswatać. — A cóź! Gdyby miała choć z dziesięć tysięcy. — Antka naprzód wyswatajmy, on starszy. — Możnaby... Pewno... I po chwili jakby namysłu dodała: — Żeby miała tak jakie dwadzieścia tysięcy... — On jest wart..."
"Hallali!" : powieść - strona 191
" — I zapłacą? — Zapłacą. — I co teraz będziesz robił? — Będę pisał nową powieść. Eustachy zaproponował, aby wstąpili na czarną kawę. — Poczekaj-no — rzekł Antoni — naprzód trzeba pójść i zaprenumerować tego »Bieguna«... "
"Hallali!" : powieść - strona 192
" XXIX. Wieczorem poszedł Eustachy zobaczyć się z Anną — tylko z Anną. Chciał jej podziękować za to serdeczne zajęcie, jakie okazywała jego siostrzyczce, zajęcie, które wychodzi daleko poza granice zwykłych lekcyi muzyki i wkracza w dziedzinę przyjaźni, miłej, delikatnej i..."
"Hallali!" : powieść - strona 193
" — Więc Janinka będzie chodziła na pensyę? — Ależ naturalnie. I od jutra. Niepotrzebnie przerwała naukę. Nagadaliśmy jej za to. Skoro się ma dwóch starszych braci... — A pan Antoni nie był trochę niekontent, że wezwano go depeszą? — Wcale. — Zdaje się, że matka pana......"
"Hallali!" : powieść - strona 194
" — Przysługę mi pani odda... I powiedział jej, jak bardzo potrzebną mu jest głębsza i szlachetniejsza rozrywka, w którejby myśl jego odpoczęła po wysilonej w ostatnich dniach pracy i do nowej uczyniła się sprawniejszą. — Czy pan nową powieść już pisze? — zapytała. — Me,..."
"Hallali!" : powieść - strona 195
" mistrza Wieńkowicza i szczerze nie pragnął spotkania się z Henryetą; rad byłby, gdyby Annę zastał samą w domu. Widząc jednak Henryetę wchodzącą, zebrał całą przytomność i powiedział sobie, że teraz przyszła chwila stosowna do pokazania, iż jest mężczyzną. W uszach..."
"Hallali!" : powieść - strona 196
" o to, czy deszcz pada na dworze — myślał i milczał. Henryeta zakręciła się po pokoju. Uderzyła palcem w klawisz, potem podeszła do pieca i położyła rękę na białej polewie kafli, badając, czy jest ciepły; widocznie powstało w jej głowie przypuszczenie, azali nie zbuntował..."
"Hallali!" : powieść - strona 197
" Kiwnęła Eustachemu głową z widocznem lekceważeniem i wyszła. Eustachy był bardzo zadowolony z tego wszystkiego. — Wieńkowicz będzie kontent ze mnie — pomyślał. Czuł, że teraz wydał jej walną bitwę i nie drżał wcale. — Dobrze się stało — mówił sobie — to nie mogło..."
"Hallali!" : powieść - strona 198
" I zaczęła grać sonatę Beethovena. Eustachy zrazu myślał trochę o Henryecie: bał się mianowicie, aby nie myśleć o niej za dużo. Ale wkrótce muzyka go porwała i uniosła. Kiedy zaś ze sfer czystego uczucia schodził na ziemię, zatrzymywał wzrok i uwagę na biegających leciutko po..."
"Hallali!" : powieść - strona 199
" niku i usiadła w fotelu w ciemnym kąciku. Henryeta się nie pokazała. Nareszcie po dwugodzinnej grze, Anna zmęczona, opuściła ręce na kolana. Eustachy zaczął jej gorąco dziękować, — Rozerwał się pan trochę? — zapytała. __ Pani jest prawdziwą artystką!..."
"Hallali!" : powieść - strona 200
" I opowiedział pilnie słuchającej Annie, jak ojciec odmówił mu pieniędzy na uniwersytet, a teraz byłby już skończonym prawnikiem. Jak i Antoni ma zwichnięty los. Chciał on jechać na politechnikę do Rygi, byłby dziś inżynierem. I Marynia lepiej wyszłaby za mąż, gdyby nie ojciec,..."
"Hallali!" : powieść - strona 201
" nie odczul, że mu było i bez niej przyjemnie, ciepło i prawie słodko. W wyrzeczeniu się (sprawdził to teraz oto), istotnie leży wielka siła. — O! mistrzu! jesteś wielki! — pomyślał o Wieńkowiczu. "
"Hallali!" : powieść - strona 202
" XXX. Dziesiąta. Eustachy leży na swojem studenckiem łóżku żelaznem, czyta jakąś książkę przy świetle lampy, stojącej na stoliku obok i kiedy niekiedy trochę niecierpliwie zagląda do zegarka. Czeka na Drewnowskiego, który zajęty jest pisaniem ważnego krytycznego artykułu na..."
"Hallali!" : powieść - strona 203
" sztuki i literatury, które się zupełnie nie trzymają kupy i tworzą głośny chaos słów, żadną myślą przewodnią niezwiązanych. Eustachy słucha tego, jak człowiek cierpliwy i miłosierny, czasem z powagą w oczach, czasem z lekkim uśmiechem koło ust, a zawsze myśląc przez ten..."
"Hallali!" : powieść - strona 204
" ręką. Niech tam — powiada. I martwi się, że niezadługo ludzie poznają przecież, iż Drewnowski jest jak pęcherz, zewnątrz bardzo okazały, a wewnątrz puściutki i samem tylko powietrzem nabity — i w dobroci serca postanawia pomagać i podtrzymywać przyjaciela w momentach..."
"Hallali!" : powieść - strona 205
" innej panny, która ma parę, czy nawet kilka milionów posagu!... — Daj pokój! daj pokój! — odpowiada Eustachemu, który się o Wieńkowiczu wyraża z entuzyazmem. Staje wreszcie Eustachy na progu domu, w którym odbywa się większe literackie zebranie i serce mu trochę bije w piersi...."
"Hallali!" : powieść - strona 206
" nak rzuca ciekawe spojrzenia na Eustachego. Eustachy, choć zmieszany jeszcze, czuje, że się nim trochę zajmują i sprawia mu to radość. Drewnowski stoi przy nim, ale po chwili odstępuje, aby przywitać się z tym i z owym, i nieznacznie tworzy się wokoło Eustachego nowa grupa. —..."
"Hallali!" : powieść - strona 207
" kier występuje przy tej okazyi wspaniale i ofiarowuje przepyszną lirę z najrzadszych kwiatów. Otóż porządek w teatrze jest ten, że kwiaty podają artystce z orkiestry, bilety zaś ofiarodawców posyłać należy na ręce reżysera za kulisy. Z manipulacyi tej korzysta Szołkowski, idzie..."
"Hallali!" : powieść - strona 208
" — Dobrze, panie. Słucham pana jak wyroczni i patrzę końca. Chciałbym jednak pomówić kiedy z panem trochę szczegółowiej... Wieńkowicz liczy dni zajęte w myśli i powiada: — Przyjdź pan w sobotę. — Doskonale! Dziękuję. Potem mówi do Wieńkowicza: — Ja jestem pierwszy raz w..."
"Hallali!" : powieść - strona 209
" tyle mówił i pisał? — gniewa się zamaszyście jakiś literat, słowo w y zwracając jakby wprost do wydawcy, młodego, eleganckiego, powolnego chłopca, który ma minę dyplomatyczną. Adwokat z żywemi oczyma i semickimi rysami uśmiecha się zjadliwie. — Gdy się go słucha —..."
"Hallali!" : powieść - strona 210
" tnemi, znudzonemi, powszedniemi, którzy posuwali się po posadzce i przystawali, oddani przypadkowi, niczego tu widocznie nie szukając i nic tu ze sobą nie przynosząc. Polowa prawie tych ludzi nawet nie przyłączała się do grup, stojąc w milczeniu naokoło ścian i czekając na kolacyę...."
"Hallali!" : powieść - strona 211
" Opróżnia się salon. Eustachy idzie na końcu samym i z tego powodu gospodarz ma trochę trudności w znalezieniu miejsca przy stole dla niego. Ten i ów posuwa się i w końcu Eustachy siada na samym brzegu, obok jakiegoś pana z jasnymi wąsami i łysą głową. Przedstawiają się sobie...."
"Hallali!" : powieść - strona 212
" odprowadza do kąta, sadza na kanapie i wypytuje go o szczegóły różne, tyczące się powieści jego i osoby. — Różowo się musi panu teraz przedstawiać literatura — mówi Runicki — i mnie się różowo, ba! w tęczach i brylantach przedstawiał świat ten, gdym w niego wstępował...."
"Hallali!" : powieść - strona 213
" Redaktor «Pochodni Wieczornej» zaprasza go do siebie: — W każdy czwartek po pierwszym i piętnastym. Drewnowski odprowadzając Eustachego szepcze mu: — Widzisz, zrobiłeś dobry interes, oni tam byle kogo nie biorą. Eustachy podziękował mu, potem usunął się na bok; poczuł, że ma..."
"Hallali!" : powieść - strona 214
" dną gromadkę pozostałych gości, była ich tylko garść niezbyt duża. Eustachy czekał ciągle, kiedy zaczną mówić o literaturze. Ale posypały się teraz jedna za drugą swobodne anegdoty. — Chodźmy — szepnął mu Runicki, biorąc go pod ramię. Eustachy dał się wyprowadzić. —..."
"Hallali!" : powieść - strona 215
" to koń żydowski! Niech zdechnie, byle dobiegł do stacyi. Na całym świecie wydawca podtrzymuje, reklamuje, zachęca swego autora. U nas? Zobaczysz pan, zobaczysz. ...Krytycy? Alboż my mamy krytyków? Jest kilku panów, którzy trzymają się wiernie mądrości, nakazującej ręce myć..."
"Hallali!" : powieść - strona 216
" Eustachy słuchał go w milczeniu i obojętnie, myśląc sobie: — Ależ pesymista... I rozstał się z nim z uczuciem ulgi. Wrócił zaraz myślami do swoich spraw i przyspieszył kroku, dzwoniąc wesoło obcasami po bruku w ciszy nocnej. Dobrze mu było na świecie, życie się do niego..."
"Hallali!" : powieść - strona 217
" XXXI. Tymczasem powieść Wieńkowicza dobiegała końca w odcinku »Bieguna«, a Eustachy, ciągle pod wpływem dążenia do doskonałości, ledwie połowę »Hallali« wykończył ostatecznie, a i w tej wykończonej ostatecznie połowie chciało mu się jeszcze grzebać, tylko się silą..."
"Hallali!" : powieść - strona 218
" niezadowolony i odłożyć druk do chwili, w której będzie posiadał całość w ręku, przygotowany był powiedzieć mu krótko i węzłowato: »Jak nie, to nie« — i zanieść natychmiast »Hallali« do redakcyi »Pochodni Wieczornej«, gdzie ją będzie czytywało dwa razy więcej ludzi i..."
"Hallali!" : powieść - strona 219
" jająca jego duszę jakiemś uczuciem szczęśliwości; to uczucie wyprowadzało myśl jego na drogę rozmyślań o przyszłości, gdzie zaraz na początku znajdował pewność tryumfu. Tego dnia spotkał na ulicy niespodziewanie Henryetę. Chciał ją minąć, ukłoniwszy się grzecznie i..."
"Hallali!" : powieść - strona 220
" Odpowiedział tym oczom wprost: — Mówię o tym pięknym śpiewaku. Odrzekła głosem zawiedzionej i w ciekawości swojej oszukanej: — Ach! na myśl mi to nie przyszło... I potem zrobiła ruch głowy przeczący. — Nie? — zapytał Eustachy. — To jest — odpowiedziała — podoba mi..."
"Hallali!" : powieść - strona 221
" — Więc to chciałeś mi powiedzieć?... — pomyślała. I odrzekła, akcentując spokojnie i dobitnie każde słowo: — Bardzo to ranie cieszy... Jej oczy i jej twarz mówiły zaś jednocześnie z zimną pogardą: »Jest mi to wszystko jedno... I zrobiwszy kilkanaście kroków,..."
"Hallali!" : powieść - strona 222
" XXXII. — Podziękować panu przychodzę — zawołał Eustachy wesoło, wyciągając od progu rękę do Wieńkowicza. — Jest więc już za co? — Prawie... — Siadajże pan i opowiadaj. Eustachy usiadł przy biurku. — Patrz pan co za ładne kwiaty — zwrócił mu uwagę Wieńkowicz...."
"Hallali!" : powieść - strona 223
" — Żałuję, żem nie wiedział. I ja przyniósłbym panu kwiatek, i z jakąż radością!... — Opowiadajże pan — przerwał mu Wieńkowicz. — Panie, bo pan gra dużą rolę w mojem życiu — nie dał sobie przerwać Eustachy — jest mi pan prawdziwym Mentorem; pod pańską ręką..."
"Hallali!" : powieść - strona 224
" I nachylił się nad złocieniami. Eustachy zaś zaczął kolejno opowiadać jedno i drugie spotkanie się z Henryetą; mówił szczegółowo, co ona robiła, co on robił, co ona powiedziała, co on powiedział. Wieńkowicz słuchał w milczeniu, ale z uczuciem nieprzyjaznem dla Henryety,..."
"Hallali!" : powieść - strona 225
" — Wie pan, że ja ją bardzo lubię... I zaczął mu opowiadać o niej. Oszczędził wiele szczegółów, nie chcąc Wieńkowicza zanadto wtajemniczać w sprawy rodzinne, ale jeszcze i to, co opowiedział, wywołało wiele razy uśmiech na usta Wieńkowicza, który zawołał w ..."
"Hallali!" : powieść - strona 226
" — Panie, ale pan wrócisz jeszcze do Henryety. — O! nie, panie! — Wrócisz pan, powiadam panu... — Zobaczy pan. — Żeby to Anna chciała być pańską pocieszycielką... Eustachy jasnym jakimś wzrokiem spojrzał w przestrzeń i mocno uścisnął dłoń Wieńkowicza. Ten odprowadził..."
"Hallali!" : powieść - strona 227
" Niecierpliwość podsuwała mu nieraz różne myśli dziwaczne i komiczne; kilka razy przyszło mu do głowy: — A nuż nie dożyję tej chwili... Miody był i zdrów, to prawda, ale od czegoż jest wypadek... Gra on przecież w życiu ludzkiem pewną rolę, i jaką jeszcze... On to zsyła..."
"Hallali!" : powieść - strona 228
" gła? Jak to się stało, gdzie, kiedy, że jemu ją dano? I czy to ona jest u niego na służbie, czy też on u niej? Jak oni żyć będą ze sobą nadal — on i ona — źle czy dobrze, w harmonii czy niezgodnie i gdzie ona go zaprowadzi, czy też gdzie on ją wyniesie? I spostrzegł,..."
"Hallali!" : powieść - strona 229
" »Hallali«? — woła w tubę korektor niepewny jeszcze. — Tak! »Hallali!« O trzeciej metrampaż łamie szpalty i oto widzi Eustachy, jak myśl jego i wyobraźnia jego układa się w pięć kawałków dziwacznych czarnego metalu, które za chwilę utworzą odcinek. Korektor sam już jest w..."
"Hallali!" : powieść - strona 230
" I aż się dziwi władzy, którą ma nad sobą; więc, aby się lepiej jeszcze doświadczyć i umocnić w pojęciu o własnej wartości, nowe dalsze terminy sobie ustanawia, — Zobaczę dzisiejszego »Bieguna« dopiero o dziewiątej — postanawia, I w parę minut potem nagle niecierpliwość..."
"Hallali!" : powieść - strona 231
" XXXIII. Drewnowski pracował nachylony nad biurkiem, przy świetle lampy, otoczony książkami i notatkami. — Jest dzisiejszy »Biegun«? — zapytał Eustachy. Drewnowski wskazał końcem pióra na leżącą gazetę. Eustachy szybko ją rozłożył i pobladł. — Co to? Niema »Hallali«?..."
"Hallali!" : powieść - strona 232
" od kobiety, wstępującej do literatury? Że pokaże nam świat fenomenalny pod specyalnym, nowym, indywidualnym kątem załamania. Właściwie nie indywidualnym ściśle, ale indywidualnym zbiorowo, w znaczeniu tej sumy pierwiastków psychologicznych, zorganizowanych w całość, całość..."
"Hallali!" : powieść - strona 233
" prawie dwa miesiące cierpliwie. Każde pismo weźmie mi powieść i da mi warunki, jakie będę chciał. Jeżelim dał pierwszeństwo ''Biegunowi'', to przez przyjaźń dla ciebie, przez stosunek dawniejszy. Choć co to był za stosunek? Dopóki nie okazało się, że jestem kimś, z kim trzeba..."
"Hallali!" : powieść - strona 234
" — Owszem. Ja miałbym już na dwa nawet odcinki... Eustachy wleciał do redakcyi i nie witając się z nikim, szukał redaktora. Znalazł go w ogólnym pokoju. — Proszę pana — rzekł — przyszedłem cofnąć swoją powieść. Redaktor podniósł brwi nad oczyma, pełnenemi zdziwienia...."
"Hallali!" : powieść - strona 235
" — A toż pana w gorącej wodzie kąpano... Radość się odezwała w Eustachym; teraz dopiero spostrzegł, że nie chciał ani powieści cofnąć, ani stosunków zerwać i że, stawiając tak ostro kwestyę, grał grę niebezpieczną. Odpowiedział miękkim tonem: — Bo, panie redaktorze,..."
"Hallali!" : powieść - strona 236
" Dulski zbliżył się do niego i szepnął mu do ucha z poufałością, nie wyłączającą respektu: — Doskonale pan zrobiłeś: z nimi trzeba energicznie... Eustachy nic mu nie odpowiedział. Nie wyzyskując zwycięstwa swego, z miną zwykłą i skromną usiadł przy stole korektorskim..."
"Hallali!" : powieść - strona 237
" stachy, któremu te pytania nie bardzo się podobały. Ale przez poczucie ogólnej życzliwości, jaką miał dla rodzaju ludzkiego, rzeki do niego: — Pozwoli pan, że się przedstawię: Eustachy Żurski. Staruszek podał mu rękę i rzeki: — Kapturski. Eustachy cofnął się o krok z..."
"Hallali!" : powieść - strona 238
" wił głosem słodkim, zbyt słodkim, aby mógł być naturalnym. — Pan ma u nas powieść? — zapytał Eustachy. — A mam. Czeka na swoją kolej. I dodał nie zmienionym ani na ćwierć tonu głosem: — Czeka już dwa lata. Eustachy powziął podejrzenie, że staruszek, który był obecny..."
"Hallali!" : powieść - strona 239
" I stanęła przed wyobraźnią jego jasna postać Anny, która jest najpiękniejszem sercem ludzkiem, złotą dziewczyną, zdolną przez całe życie świecić radością wybranemu czło- wiekowi. "
"Hallali!" : powieść - strona 240
" XXXIV. Pierwszem wrażeniem, jakiego doznał Eustachy na widok wydrukowanego nareszcie pierwszego odcinka swojej powieści, było uczucie jakiejś przegrody, która stanęła pomiędzy nim a jego dziełem. »Hallali« w tej nowej szacie stanęło przed jego oczyma tak jakoś dziwne,..."
"Hallali!" : powieść - strona 241
" co tu oto, obok jego powieści, inni ludzie napisali. Potem przeczytał trzeci raz odcinek, który wydał mu się teraz mniej zajmującym, niż za pierwszym, i drugim razem. Wieczorem poszedł do cukierni. Zaraz na wstępie spostrzegł jakiegoś staruszka, który czytał trzecią stronę..."
"Hallali!" : powieść - strona 242
" tości swojej powieści i zarazem możność wyobrażenia sobie, jak te obojętne dla niego w tej chwili grupy wyrazów uderzą o mózg świeży i obcy. Powieść jego nie mogła przecież być tak zła, jak mu się teraz zdawało; takiej bowiem nie wydrukowałoby żadne pismo. Nie mógł jednak..."
"Hallali!" : powieść - strona 243
" wzrok na odcinku i po chwili zaczął go czytać. Przeczytał szpaltę, na jego twarzy Eustachy nie mógł odczytać literalnie żadnego wrażenia — i przewrócił stronę. Eustachy wstał. Zanadto go drażnili ci cukierniani czytelnicy gazet. Zapłacił za herbatę i wyszedł. Obudziła się..."
"Hallali!" : powieść - strona 244
" — I czytała pani »Hallali?« — Czytałam właśnie mamie na głos. Tylko co nam przynieśli gazetę (tak późno przynoszą). — Skończyła pani? — Nie jeszcze, kawałeczek został. — To ja nie przeszkadzam. Siadam sobie cichutko w kąciku i słucham. — Dobrze — rzekła Anna...."
"Hallali!" : powieść - strona 245
" czności wobec tak gorącego zajęcia się Anny jego powieścią. — Złota, złota dziewczyna! — powtórzył sobie. I po raz pierwszy spostrzegł, że była to dziewczyna bardzo piękna, że miała nietylko ręce kształtne, ale i twarzyczkę dziwnie jasną i świeżą, i postać całą..."
"Hallali!" : powieść - strona 246
" dziewał. Zdawało mu się, że po tych słowach zbliży jeszcze Annę ku sobie. Anna jednak przyjęła je chłodno. Nie odpowiedziała na nie, pokręciła się przez chwilę po pokoju i stanęła przed fortepianem. — Zagram panu co — powiedziała. I nie czekając na jego odpowiedź,..."
"Hallali!" : powieść - strona 247
" do swej duszy? — myślał. — Czyż ja jestem skazany na to, aby nie mieć gdzie skłonić głowy ? Rozmowa już nie wróciła do tego tonu, w którym ją rozpoczęto. Anna wyglądała tak, jakby ją Eustachy czemś przykro dotknął. Eustachy zaś, trochę rozdrażniony, mówił do siebie:..."
"Hallali!" : powieść - strona 248
" XXXV. — Ty już w łóżku? — Jak widzisz. — Bardzo ci się chce spać? — Nie, nie bardzo. — Poszedłbyś ze mną do knajpy? — Dlaczego nie! Eustachy odrzucił kołdrę. — A postawisz co? — zapytał wesoło. — Postawię, co będziesz chciał. — To się ubieram. Zaczął z..."
"Hallali!" : powieść - strona 249
" — Spotkało cię co dobrego? — zapytał. — Tak — odpowiedział Drewnowski krótko. Dopiero jednak w restauracji, gdy usiedli za białym obrusem i zamówili kolacyę, Drewnowski powiedział, co go spotkało dobrego. — Ludzie zaczynają oceniać nareszcie moją pracę i moją wiedzę —..."
"Hallali!" : powieść - strona 250
" — Ale ty dziś jesteś moim gościem. I kazał podać butelkę dobrego węgrzyna. Potem snuć zaczął frazesy zwykle o znaczeniu krytyki poważnej, uzbrojonej w wiedzę historyczną i socyologiczną, tonem profesorskim, uroczystym, w którym dziś słychać było jednak coś miękkiego i..."
"Hallali!" : powieść - strona 251
" bój się. Niechno tylko »Hallali« się skończy. Możesz liczyć na mnie. — On mi protekcyę okazuje na seryo — pomyślał Eustachy i jakieś przykre uczucie czegoś poziomego i marnego wsunęło mu się do serca. — Będzie chwalił moją powieść, on, który powiedział o niej, że..."
"Hallali!" : powieść - strona 252
" — Zerznąłem go na wióry! Eustachemu robiło się coraz ciężej na sercu. — Jeszcze wina! — zawołał Drewnowski. Eustachy zaprotestował. — Chociaż pół butelki — uparł się Drewnowski. I wydawszy polecenie garsonowi, zaczął mówić jakby do siebie: — Tak, tak, grzebie się..."
"Hallali!" : powieść - strona 253
" I resztę przyjaźni tracił dla Drewnowskiego, dając folgę pewnemu uczuciu nieżyczliwości, które już od pewnego czasu cisnęło się do jego serca. Godzina była już późna i restauracyę zamykano. Drewnowski zapłacił więc rachunek i wyszedł. — Weźmiemy dorożkę —..."
"Hallali!" : powieść - strona 254
" kułem, przepisałem... A historya literatury? a etyka?... Wszystko, co ma jaki związek... Stachu, ty jesteś mój przyjaciel... Ja przed tobą... ja szczerze... Widzisz, ja przestudyowałem, uczyłem się, pracowałem... Wszystko, wszystko, co ma jaki związek... I patrz, Stachu, ja nigdy nie..."
"Hallali!" : powieść - strona 255
" — Co ja mam robić?... To jest przecież mój fach... Przestudyowałem filozofię... psychologię... estetykę... socyologię... historyę literatury... Co ja teraz będę robił?... Mam zamiłowanie... Co ja mam robić?... Myślisz, że mnie to nie męczy? Ty mój przyjaciel jesteś,..."
"Hallali!" : powieść - strona 256
" Drewnowski do redakcyi się wybierał. Skarżył się trochę na ból głowy; mówił o artykule, który ma napisać. Oczy świeciły mu dawnym blaskiem, ruchy jego mówiły o pewności siebie, z ust płynęły mu strumienie nastroszonych frazesów — widocznem było, iż nie pamiętał o tem,..."
"Hallali!" : powieść - strona 257
" XXXVI. Kiedy Eustachy wszedł do domu rodziców, matka wstała od okna, położyła druty i pończochę i przywitała go szorstko niemal. — Nie przychodzisz i nie przychodzisz — rzekła. — Nie można się ciebie doczekać. Myślałam już, żeś wyjechał gdzie. Gniew prawie czuć było..."
"Hallali!" : powieść - strona 258
" — Akurat nikogo niema w domu — mówiła matka z żalem — służąca poszła do magla... — A mała? — Na lekcyi muzyki. Naraz dobra myśl jej przyszła. — Poczekaj — rzekła — zawołam stróża. I poszła do kuchni wołać przez otwarty lufcik: — Walenty! Eustachy nie..."
"Hallali!" : powieść - strona 259
" — Czy ty wiesz, że ja zaraz pierwszego dnia, jak tylko to twoje zaczęło wychodzić, to już wiedziałam. — Skądże, mamo? — Wiedziałam! — zawołała lakonicznie, jakby dokazała rzeczy trudnej i niespodziewanej. Potem mu zaczęła tłómaczyć: — Wyobraź sobie, wpada tu do mnie..."
"Hallali!" : powieść - strona 260
" od Modzelewskich gazetę. Ja też powiadam: »Idź, moje dziecko, odnieś ojcu, podziękuj i powiedz, że już nie potrzeba nam«. Poszedł chłopak, jak zmyty. Zaśmiała się z radości. Eustachy ucałował jej ręce. Potem zaczęli pić kawę. — Na drugi dzień przyniosła mi »Bieguna«..."
"Hallali!" : powieść - strona 261
" za to zapłacili? Odpowiedziałam mu: »Nie wiem, co mi tam«. Ale na mieście się chwali. Słyszała Bartoszkiewiczowa jak do felczera mówił: »Mój syn do gazet pisuje«. Chcesz jeszcze kawy? — Dziękuję. — Bo jest. — Dosyć mam. Wylała więc resztę sobie. — Widzi mama — rzekł..."
"Hallali!" : powieść - strona 262
" Å?zy zaÅ›wieciÅ‚y w jej oczach i skÅ‚oniÅ‚a mu gÅ‚owÄ™ na piersi. Eustachy odrzekÅ‚ wzruszony: — Mateczko, bÄ™dÄ™ przychodziÅ‚ czÄ™sto. ObjÄ…Å‚ jÄ… ramieniem, przycisnÄ…Å‚ do siebie i pocaÅ‚owaÅ‚ w siwe wÅ‚osy. "
"Hallali!" : powieść - strona 263
" XXXVII. Eustachy przez dwa tygodnie nie wziął pióra do ręki, myśl mając rozerwaną przez wrażenia swojego debiutu. Powodziło mu się na polu literackiem tak, jakby mu jaka wróżka dobroczynna a potężna najwygodniejsze pod nogi słała ścieżki, on przecież nie robił sobie z tego..."
"Hallali!" : powieść - strona 264
" ciwko »Hallali« występował, wołając: »Co to jest? co jest?« Inni jeszcze, należący do kół niechętnych »Biegunowi« ze względów konkurencyjnych lub politycznych, pracowali nad tem przy okazyi, aby zredukować coraz bardziej wzrastającą dobrą sławę Eustachego. Ale kończyło..."
"Hallali!" : powieść - strona 265
" cili go; teraz ma dostać miejsce na statku. Drugi nigdy niczem nie był i nie będzie, z łobuzami tylko kompanię trzyma aż go Modzelewski wyrzucił. Teraz chodzi po Gołębiej i strasznie się odgraża. Obywatelskie dzieci! Powiadam ci, stary mało co nie płakał przedemną. Ja też mu..."
"Hallali!" : powieść - strona 266
" Potem westchnął i wspomniał coś o reperacjach i podatkach. Matka lekceważąco machnęła ręką. — Toć cię nie proszę o pieniądzę — rzekła. I dodała z zaczepną stanowczością: — I nigdy nie będę prosiła, bądź pewien. "
"Hallali!" : powieść - strona 267
" XXXVIII. Chciał wrócić Eustachy do pracy, aby jak najprędzej ukończyć przeróbkę »Hallali«. Ciężyć już mu zaczynała jego powieść, przeżył ją i rwał się potrochu do nowej pracy. Projektował właśnie napisanie noweli do ''Pochodni Wieczornej''. Była w nim jednak..."
"Hallali!" : powieść - strona 268
" ».....jej złote włosy, odsunięte z jasnego czoła w artystycznym nieładzie...« Urwał więc, bo spostrzegł, że obraz Anny zbyt uporczywie stoi mu na myśli i w pracy przeszkadza. Przecież Helenie, bohaterce »Hallali«, dał powierzchowność Henryety, która ma włosy ciemne, z..."
"Hallali!" : powieść - strona 269
" i kto wie, może artystką. Przychodzi więc rozmówić się z bratem. Jako człowiek poważny i rozsądny przyzna on niezawodnie, iż wobec tego dalsze mordowanie się Janinki na pensyi nie miałoby żadnego sensu. Janinka już wytłómaczyła mamie wszystko, co potrzeba. Mama kazała jej..."
"Hallali!" : powieść - strona 270
" — Ani jednego. — Może tortowe? — Nie. — Ani z ponczem? — Nie. — Może z kremem? — Nie, nie. — Ninka! Zastanów się. Całe życie będziesz tego żałowała? Z kremem? Czy słyszysz? Z kremem? Jakie dobre! Jaki świeży krem... Zaczęła się lekko rozmarszczać. — Naprawdę..."
"Hallali!" : powieść - strona 271
" wniła go z powagą i stanowczością. — Nikt nie powie, że ona jest brzydka, chyba ty jeden. — Ma takie duże ręce... — Nie gadałbyś! — zaczęła się już gniewać. — Już co, jak co, ale ręce właśnie to ma prześliczne. Chyba nigdy nie patrzyłeś na jej ręce. Bieluchne,..."
"Hallali!" : powieść - strona 272
" — Jeszcze jak!... Zatrzymał siostrzyczkę aż do zmierzchu. Trochę ulgi mu uczyniła na razie rozmowa o Annie. Ale następnie tem mocniej wyrywać mu się poczęła do niej dusza. "
"Hallali!" : powieść - strona 273
" XXXIX. Rozdrażniony i smutny poszedł wieczorem na ulicę Hożą. — Może dziś przecie znajdę ją w łaskawszem usposobieniu — myślał. Zdarzały się dni, w których była jak miód słodka. Na taki dzień trafić, wypowiedzieć jej wszystko — i niech będzie co chce. Kiedy był..."
"Hallali!" : powieść - strona 274
" W tej chwili jedne z drzwi otworzyły się szybko i na progu ukazała się Henryeta, uprzejma i uśmiechnięta. — Słyszę właśnie, że pan o Andzię zapytuje? — Tak, pani... — Dziś przecież środa... Nie zdarzyło się jej jeszcze, żeby opuściła jaki koncert. Pan wie przecie, jaka..."
"Hallali!" : powieść - strona 275
" autor »Hallali« jest moim dobrym, starym znajomym i przyjacielem. Musiałam im dać mnóstwo szczegółów o panu. Eustachy jeszcze przyjść do siebie nie mógł. Mój dobry, stary znajomy i przyjaciel?... Co to jest? Nigdy jej taką dla siebie nie widział. Ale ochłonął wreszcie ze..."
"Hallali!" : powieść - strona 276
" — Chcesz komplementu — pomyślał — poczekaj. I powiedział jej szyderczo i z cynizmem: — Pióro moje zbyt nieudolne, aby módz opisać panią tak piękną, jak pani jest. I spojrzał jej wyzywająco w oczy. Ona się uśmiechnęła. To go oburzyło. Spodziewał się prędzej policzka,..."
"Hallali!" : powieść - strona 277
" tak to było, rzeczywiście i długo — lat kilka. Więc go ogromny wstyd zdjął za siebie. Henryeta go właśnie na herbatę zapraszała, uśmiechnięta ciągle, nie rozumiejąca nic, co się z . nim dzieje, zadowolona w swojej próżności, przekonana, iż wystarczyło jedno jej łaskawe..."
"Hallali!" : powieść - strona 278
" XL. Nazajutrz znowu próbował pracować i znowu mu pióro z ręki wyleciało. Nie był w stanie zająć się żadnym przedmiotem dłużej i systematycznie — myśl jego wyskakiwała z łożyska, w którem usiłował bieg jej zamknąć; jakaś siła, stale czynna, ciągnęła myśl tę w..."
"Hallali!" : powieść - strona 279
" — Cóż słychać? — rzucił Eustachemu w przelocie. Eustachy skrzywił się zamiast odpowiedzi. — No? — rzekł Wieńkowicz. Ale nie miał czasu pomówić z Eustachym; pilno mu gdzieś było. — Zajdź-że pan do mnie kiedy — powiedział mu, uścisnął mocno rękę i wyszedł. W..."
"Hallali!" : powieść - strona 280
" — Co za bydle! — pomyślał sobie z oburzeniem Eustachy. — Literat i nie wie, co się w świecie literatury dzieje. A to przecież już dwa tygodnie jak drukuje się »Hallali«. Co za okaz szczególny. Wystawie go, doprawdy, warto... I literat jeszcze... Zabrał się do przeglądania..."
"Hallali!" : powieść - strona 281
" Ale niezadługo wątpliwości go opadły. Czy bo nie krzykliwe jest jego postępowanie? Nigdy Annie kwiatów nie posyłał — nawet w dniu jej imienin, a tu raptem teraz ni stąd, ni zowąd... — Smarkacz jestem! — oddał sobie sprawiedliwość. To mu jednak nie ulżyło. Przez chwilę..."
"Hallali!" : powieść - strona 282
" co, nie będzie w stanie przemówić, głos go zdradzi, drżeć będzie. Gniewem się tylko zapalił. — Ostatni raz tu jestem — postanowił. I milczał. Anna milczała również, obojętnie i spokojnie, jak ten, który nic niema do powiedzenia. — A gdyby tak natychmiast pożegnać się i..."
"Hallali!" : powieść - strona 283
" Henryeta podeszła do niej i objęła ją ramieniem. — A ty, cobyś powiedziała na to, Andziu? Anna natychmiast uwolniła się od jej uścisku, podeszła do wazonu i zapytała: — Gwoździków chcesz? I zaczęła wyjmować z bukietu gwoździki jeden po drugim; wyjęła tak dużo, że ledwie..."
"Hallali!" : powieść - strona 284
" XLI. Wieńkowicz dnia tego nie zupełnie był tym człowiekiem, jakiego Eustachy znał i wielbił; jego słowo nie miało tej co zwykle sprężystości, twarz nie była tak pogodną, otwartą i jasną, oczy nie posiadały całkowitego wyrazu dumnej trochę i spokojnej pewności siebie...."
"Hallali!" : powieść - strona 285
" Wysłuchawszy do końca opowiadania Eustachego, Wieńkowicz głową pokiwał: — Oj, młody też pan jesteś, młody... Eustachy przerwał mu: — Ja sam to wiem, iż jestem smarkacz. Ale niech mi pan powie, czym ja sobie bardzo wszystko popsuł? — Nic pan sobie nie popsułeś. Ale jaki to..."
"Hallali!" : powieść - strona 286
" — Ot! prawdę pan powiedziałeś. Zapamiętaj pan to sobie: to się panu przyda jako powieściopisarzowi. Masz pan słuszność, wielką słuszność. Po złej kobiecie nawet pamięć nie zostaje. No, ale powiedz że mi pan, czy pan chcesz ożenić się z Anną? — Żeby ona mnie chciała,..."
"Hallali!" : powieść - strona 287
" — Że ona pana kocha. To było tak niespodziewane i tak dalekie od myśli Eustachego, że, po raz pierwszy, nie wierzył słowom mentora, pomimo całej ich emfazy. — Gdyby to było prawdą — powiedział, głowę smutno zwiesiwszy. — Niezawodnie to jest prawdą — ciągnął Wieńkowicz...."
"Hallali!" : powieść - strona 288
" — Może... może... — rzekł. — Patrz-że pan — ciągnął Wieńkowicz głosem profesora, który czyni jakąś naukową demonstracyę — jak jasno i zrozumiale rysuje się ostatnia choćby wczorajsza scena z tymi nieszczęśliwymi kwiatami. Anna nie wie nic, że w pańskiem sercu taka..."
"Hallali!" : powieść - strona 289
" grę? Ja wtedy nie wiedziałem, co prawda, tyle o Annie, ile wiem dzisiaj — inaczej nigdybym panu tej myśli nie podsuwał. Otóż, niestety, pańskie najszczersze intencye i najuczciwsze zamiary przybrały pozór gry właśnie. Wiesz pan, co ona sobie pomyślała, otrzymawszy ten wspaniały..."
"Hallali!" : powieść - strona 290
" — Ja na pańskiem miejscu przeżegnałbym się na odwagę i poszedł upaść jej do nóg... Eustachy zaczął go ściskać: — Ja tak też zrobię. I wyszedłszy, myślał sobie o Wieńkowiczu: — Oto jest prawdziwy — magister vitae... "
"Hallali!" : powieść - strona 291
" XLII. — Jeżeli to prawda?... Jeżeli to prawda?... Aniołowie Pańscy!!! Czy to jednak jest możliwe, aby człowiek tak jasnowidzący, jak Wieńkowicz pomylił się?... Wieńkowicz?... Nie! Taki się pomylić nie może. A skoro się nie myli... A jednak jest coś w duszy Eustachego, co..."
"Hallali!" : powieść - strona 292
" Szanowna Pani! Nie. Cóż znowu? Jaki styl! Pani! I to nie dobrze. Źle mu to słowo łączy się z pierwszem zdaniem, którego zresztą jeszcze wcale nie ma. Lepiejby już może było: Panno Anno! O! słodkie imię. Jak dźwięcznie drży ono na ustach. Panno Anno! Panno Anno! i jak..."
"Hallali!" : powieść - strona 293
" Chodzi, chodzi, nareszcie rzuca się na pióro. Przynajmniej pierwsze słowo znalazł. Pisze więc. Oddawna... Następnie zastanawia się, powoli kładzie pióro, porwane przed chwilą z takim impetem, wstaje i znowu chodzi po pokoju. Rozmaite zdania przychodzą mu do głowy, prezentują, mu..."
"Hallali!" : powieść - strona 294
" XLIII. Poszedł Eustachy na ulicę Gołębią. Matka przy oknie pończochę robi; mała dłońmi uszy sobie zasłoniła i wpół głośno lekcyi się uczy; ojciec chodzi po pokojach, z rękoma w tyle, z głową spuszczoną, ponury. Kilka razy wzrok jego skrzyżował się z spojrzeniem syna,..."
"Hallali!" : powieść - strona 295
" — Ja nie jestem zazdrosna o pannę Annę, mamusiu — mówi Janinka, która jedno uszko odsłoniła w porę. — No, no! Ty się ucz, nie słuchaj — mówi surowo mama. Janinka się uśmiecha. — Żebyś ty to taką była! — dodaje matka. — Jak pójdę do konserwatoryum, to będę taką,..."
"Hallali!" : powieść - strona 296
" powoli do kuchni, bierze na siebie palto i wychodzi. — Co mu się stało? — pyta Eustachy. Matka ręce podnosi. — Anibyś go poznał teraz. Chodzi z kąta w kąt, wzdycha, smutny jest. Skarży się, że sam, że nikt o niego na stare lata nie dba, że wszystkim jest obojętny, że żona go..."
"Hallali!" : powieść - strona 297
" Eustachy zaczął się namyślać, w jakiby sposób oddalić Janinkę. — Idziesz dziś na lekcyę muzyki? — Nie. — To słuchaj, mała. Masz pół rubla, idź, przynieś sobie ciastek albo cukierków. Warunek tylko — abyś kupiła je w takiej cukierni, która najmniej jest stąd o..."
"Hallali!" : powieść - strona 298
" — Namyśliłeś się już dobrze? — rzekła po chwili, widocznie nie śmiąc tak odrazu opozycyi stawiać. Widocznem było jednak, iż ją projekt syna nie uszczęśliwił. Eustachy odczuł to. — Widzi mama — powiedział — jak ją mama kocha, będzie ją mama miała za córkę...."
"Hallali!" : powieść - strona 299
" Eustachy matkę znał i rozumiał. Anna wydawała jej się zbyt małą partyą dla jej syna. Kochała ją ona, kochała bardzo — ale na synowę... Nie chciało mu się łamać jej możliwego uporu; wiedział, że nie przekona on matki nigdy do tego stopnia, aby się na dobre zrozumieli...."
"Hallali!" : powieść - strona 300
" — Dlaczego nie, mój synu — mówiła — jeżeli chcesz koniecznie, jeżeli się dobrze zastanowiłeś — i wiesz napewno — toć nie dzieciak jesteś. Ja się nie wymawiam. Matka przecież jestem, mam prawo i obowiązek o twoim losie myśleć... Eustachy już tylko tem się zajmował, aby..."
"Hallali!" : powieść - strona 301
" wie się mama w swoim czasie. Już niech mi mama zaufa... — No, dobrze, mój drogi synu. I rozpłakała się. Eustachy ucałował jej ręce. — Do jutra, mamo. — Do jutra, drogie moje dziecko. "
"Hallali!" : powieść - strona 302
" XLIV. Jak one rozmawiają długo! Bez końca, bez końca! O czem one mogą tyle mówić? Wszakże tak krótka jest sprawa. Czy dobrze uczynił powierzywszy ją matce? Czy nie zepsuje ona raczej wszystkiego, mimo całej jej chęci przysłużenia mu się jak najlepiej? ...Doprawdy, że chyba..."
"Hallali!" : powieść - strona 303
" Tymczasem zamiast tego nowe szepty. ..... Więc jad wątpliwości zaczął mu się w myśl sączyć. Ona odmówiła... Co za męka czekać tak na rozstrzygnięcie swego losu, co za męka okrutna! .....I to trwa dwie godziny. Ależ nie. Wszakże tu oto zegar wisi. To trwa ledwie dwanaście minut...."
"Hallali!" : powieść - strona 304
" Długo milczą oboje. Eustachy ani ma siłę, ani intencyę powiedzenia cośkolwiek. Anna widocznie panuje nad sobą, spostrzega jego nieprzytomność i mówi mu: — Niechże pan siada. Eustachy idzie ku oknu i siada na krzesełku przy kanapce, na której siedzi panna Anna. Anna czuje, że to..."
"Hallali!" : powieść - strona 305
" mówiła z pewnem króciutkiem wahaniem słowo: serce) bije dla kogo innego. »Złota, dzielna!« — pomyślał Eustachy, uszczęśliwiony, że mu zaraz daje sposobność do wytłómaczenia się. — To przeszłość, pani! — zawołał z zapałem. Przeszłość, na której położyłem już..."
"Hallali!" : powieść - strona 306
" — Rozumiem panią — zawołał gorąco — i uwielbiam. Więc daje mi pani nadzieję? Uśmiechnęła się leciutko. — Nie, panie Eustachy, ja nie to chciałam powiedzieć... — Ale mi nie mówisz pani: nie! — podchwycił. — Postąpmy, jak ludzie roztropni, panie Eustachy... Tak..."
"Hallali!" : powieść - strona 307
" przenosi — dobrze. Niech będzie rok próby. Ile pani każesz, ile mi naznaczysz. Będziemy przyjaciołmi, serdecznymi i szczerymi przyjaciołmi, i będziemy widywali się często — wolno mi będzie panno Anno? I pani się przekona, pani zobaczy... Anna poważnie odpowiada: — Dobrze,..."
"Hallali!" : powieść - strona 308
" XLV. Leci Eustachy do Wieńkowicza wielką swoją radością z nim się podzielić, a przedewszystkiem podziękować mu, podziękować. Wieńkowicza to dzieło przecie — szczęście Eustachego; on to ten mąż silny, ten mentor pełen mądrości, ten magister życia oczy mu raz po raz..."
"Hallali!" : powieść - strona 309
" Dzwoni Eustachy gorączkowo niemal do mieszkania Wieńkowicza. Nic... Niema go w domu. Schodzi ze schodów i na podwórzu podnosi oczy na okna Wieńkowicza, Dziwne... Światło się pali w mieszkaniu. — Hm... Bądźmy dyskretni — powiada sobie Eustachy. I myśli, że taki człowiek, jak..."
"Hallali!" : powieść - strona 310
" szczerze, iż chce teraz napisać coś prawdziwie kapitalnego... tylko, że nie zaraz zabierze się do pisania... To wytwarza atmosferę przyjazną i nawet przyjacielską. Eustachy wreszcie rozciepla się coraz bardziej i zaczyna uczuwać potrzebę powiedzenia koledze o szczęściu, które mu..."
"Hallali!" : powieść - strona 311
" — Gadajcież prędzej. — Panna Aurelia. — Panna Aurelia? Kuzynka Wieńkowicza!... — Ech! jaka tam kuzynka! Niby tam coś... — Wychowanica. — Trochę niby... Eustachy się zdumiał. — I żenicie się? — Właśnie to się w tym tygodniu wyklarowało nareszcie. A kłopot miałem,..."
"Hallali!" : powieść - strona 312
" Zwrócił więc rozmowę bardzo niezręcznie na muzykę. Eustachy odpowiadał mu monosylabami, wypił piwo, bąknął, że się spieszy i pożegnał go. — Czy to być może? — myślał sobie. I jeszcze raz pobiegł dzwonić do mieszkania Wieńkowicza. Tym razem nie dał się pozbyć. —..."
"Hallali!" : powieść - strona 313
" Wieńkowicz mówi mu: — Ja zagranicę się wybieram. Oddawna mam ten projekt. Czekałem aż się skończy moja powieść... — Na długo? — Me wiem, nie wiem... Eustachy przeprasza go za najście domu, ściska mu rękę i odchodzi. Więc to prawda! Więc to prawda! Mąż silny!......"