"Kościotrup"
Turgieniew Iwan
"Kościotrup" - strona 1
" Iwan Turgieniew KOÅšCIOTRUP "
"Kościotrup" - strona 2
" Kraju ty mój udręczony — Cierpiętniczy kraju ruski! F. Tiutczew Przysłowie francuskie głosi: „Suchy rybak i mokry myśliwy smutny przedstawiają widok." Nie miałem nigdy zamiłowania do rybołówstwa, nie mogę więc sądzić o tym, co..."
"Kościotrup" - strona 3
" — Nie, nie tutaj... Znam za Aleksiejewką takie miejsca... na cietrzewie o wiele lepsze niż tu! Nie dopytywałem się mego wiernego towarzysza, dlaczego nie zawiódł mnie tam od razu, i tegoż dnia dobrnęliśmy do matczynego folwarczku, którego istnienia, szczerze..."
"Kościotrup" - strona 4
" Zatrzymałem się. — Piotrze Pietrowiczu! Proszę, niech pan podejdzie bliżej! — powtórzył głos. Dolatywał do mnie z kąta z tej pryczy, którą dostrzegłem przedtem. Zbliżyłem się — i osłupiałem ze zdziwienia. Przede mną leżała żywa ludzka istota, ale cóż..."
"Kościotrup" - strona 5
" — Zlituj siÄ™, Å?ukerio — odezwaÅ‚em siÄ™ wreszcie — co siÄ™ z tobÄ… staÅ‚o? — A takie nieszczęście na mnie spadÅ‚o! Ale niech siÄ™ pan dziedzic nie brzydzi, nie gardzi moim kalectwem — niech pan usiÄ…dzie na stÄ…giewce — bliżej, inaczej pan mnie nie usÅ‚yszy... taki mam teraz..."
"Kościotrup" - strona 6
" Skarżąc siÄ™ ani trochÄ™ i nie dopraszajÄ…c współczucia. — Od tego wypadki! — mówiÅ‚a dalej Å?ukeria — zaczęłam chudnąć, schnąć; sczerniaÅ‚am, chodzić byÅ‚o mi trudno, potem wÅ‚adzÄ™ w nogach straciÅ‚am: ani stać, ani siedzieć nie mogÄ™, tylko..."
"Kościotrup" - strona 7
" — A któż cię dogląda? Kto się tobą opiekuje? — Są tu także dobrzy ludzie. Nie opuszczają mnie. Mało, co prawda, przy mnie doglądania. Jeść, można powiedzieć, nic nie jem, a woda, o tam, w kubku: zawsze stoi na podorędziu, czysta, źródlana woda. Do kubka sięgnąć..."
"Kościotrup" - strona 8
" a już najważniejsze — nie wspominać. Czas prÄ™dzej przechodzi. PrzyznajÄ™, że siÄ™ zdziwiÅ‚em. — Wciąż jesteÅ› sama, Å?ukerio; jakże możesz przeszkodzić, żeby ci myÅ›li do gÅ‚owy nie przychodziÅ‚y? Może ciÄ…gle Å›pisz? — Oj nie, panie dziedzicu! Spać to nie..."
"Kościotrup" - strona 9
" jemność uśmiechnąłem się. Przygryzła zaschnięte wargi. — No, zimą, wiadomo, jest mi gorzej — bo ciemno; świecy szkoda palić, zresztą po co? Chociaż pisać umiem i czytać zawsze lubiłam, ale co czytać? Książek tu nie ma żadnych, a nawet choćby..."
"Kościotrup" - strona 10
" nogi mi rozginał, wygniatał; powiada: „Ja to robię dla nauki; na to jestem w służbie, na to się uczyłem. I ty, powiada, nie możesz mi się sprzeciwiać, dlatego że ja za moją pracę order na szyję dostałem, i że się dla was, głupców, staram." Wytarmosił mnie, wytarmosił,..."
"Kościotrup" - strona 11
" — Jak tak na pana dziedzica patrzę — podjęła znowu — widzę, że bardzo mnie pan żałuje. Niech mnie pan za bardzo nie żałuje, naprawdę! Powiem panu dziedzicowi na przykład: ja i teraz jeszcze... Pamięta pan, jaka byłam w swoim czasie wesoła?..."
"Kościotrup" - strona 12
" Ja wciąż nie poruszaÅ‚em siÄ™. — Jakaż ja jestem! — odezwaÅ‚a siÄ™ nagle Å?ukeria z niespodziewanÄ… siłą i otworzywszy szeroko oczy staraÅ‚a siÄ™ strzÄ…snąć z nich Å‚zÄ™. — Czy to nie wstyd? Co mi siÄ™ staÅ‚o? Dawno mi siÄ™ to już nie zdarzyÅ‚o... od tego dnia, co byÅ‚..."
"Kościotrup" - strona 13
" ogarnęło; a dokoła kwitną bławatki, takie duże! I wszystkie zwróciły do mnie główki. I myślą sobie: narwę tych bławatków; Wasia obiecał przyjść, to sobie najpierw wianek uplotę; żąć jeszcze zdążę. Zaczynam rwać bławatki, a one mi w palcach topnieją, że rób, co..."
"Kościotrup" - strona 14
" lepiej. Swoje grzechy pokonałaś, a teraz nasze zwyciężasz." I jak to powiedzieli rodzice, znów mi się pokłonili — i już ich nie widzę; tylko ściany widzę. Zachodziłam potem w głowę, co to takiego ze mną było. Nawet o tym na spowiedzi powiedziałam. Ale nasz pop tak miarkuje,..."
"Kościotrup" - strona 15
" zaÅ‚a brać. Bardzo mi pomagaÅ‚o, spaÅ‚am; tylko że już dawno tÄ™ buteleczkÄ™ wypiÅ‚am... Czy nie wie pan dziedzic, co by to byÅ‚o za lekarstwo i jak go dostać?... Przejezdna pani najwidoczniej daÅ‚a Å?ukerii opium. ObiecaÅ‚em, że dostarczÄ™ jej takÄ… samÄ… buteleczkÄ™, i znowu nie mogÅ‚em..."
"Kościotrup" - strona 16
" Zacząłem się z nią żegnać, powtórzyłem obietnicę przysłania lekarstwa, poprosiłem, żeby się jeszcze raz dobrze namyśliła i powiedziała mi, czy jej czego nie potrzeba. — Nic mi nie potrzeba; ze wszystkiego jestem zadowolona, Bogu dzięki — wymówiła z wielkim wysiłkiem,..."
"Kościotrup" - strona 17
" sÅ‚yszaÅ‚a wciąż bicie dzwonów, chociaż od Aleksiejewki do cerkwi liczÄ… pięć wiorst z okÅ‚adem i dzieÅ„ byÅ‚ powszedni. ZresztÄ… Å?ukeria mówiÅ‚a, że gÅ‚os dzwonów szedÅ‚ nie od cerkwi, ale „z góry". Nie Å›miaÅ‚a, widać, powiedzieć: nieba. "