"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 25
Uderzył dłonią w stół.
Z rąk Wali wypadła trzymana filiżanka. Twarz dziewczęcia pokryła się przerażająca bladością, chabrowe oczy wyrażały ból i przestrach, z piersi wyrwał się spazmatyczny, zdławiony okrzyk...
Zatoczyła się i padła zemdlona.
Stało się to tak nagle, że Olszyńska w pierwszej chwili nie zdała sobie dokładnej sprawy, z tego, co zaszło. Zostając również pod wrażeniem niezwykle ostrych
promocyjne.pl
słów syna, sądziła, że to prosty przypadek, wywołany roztrzepaniem dziewczęcia. Więc nie podnosząc się nawet z miejsca, zaczęła pół-żartem, pół-seryo.
— Widzisz trzpiocie! widzisz...
Ale gwałtowny ruch Janka, który z wyciągniętemi przed się rękoma, w jednym skoku znalazł się przy siostrze, nie dał dokończyć staruszce zaczętego zdania. Struchlała, załamała ręce...
Jan tymczasem, uniósłszy głowę zemdlonej, jął machinalnie rozcierać jej skronie, rozpiął stanik, wreszcie otoczywszy ramieniem kibić Wali, próbował unieść ją z ziemi. Przerażenie obezwładniło go. Z wielką też trudnością udało mu się podźwignąć zemdloną i ułożyć na kanapce.
— Mamo! wody! — wyszeptał złamanym głosem.
Stojącej jak automat staruszce łzy puściły się z oczu, oprzytomniała jednak o tyle, że z pośpiechem spełniła zlecenie syna. Jan gorączkowo
Z rąk Wali wypadła trzymana filiżanka. Twarz dziewczęcia pokryła się przerażająca bladością, chabrowe oczy wyrażały ból i przestrach, z piersi wyrwał się spazmatyczny, zdławiony okrzyk...
Zatoczyła się i padła zemdlona.
Stało się to tak nagle, że Olszyńska w pierwszej chwili nie zdała sobie dokładnej sprawy, z tego, co zaszło. Zostając również pod wrażeniem niezwykle ostrych
Darmowa reklama:
Długopisy reklamowe Warszawa
Standard tylko dla najlepszych - Długopisy reklamowe Warszawa - zainwestuj i ciesz się dobrym nabytkiem.promocyjne.pl
— Widzisz trzpiocie! widzisz...
Ale gwałtowny ruch Janka, który z wyciągniętemi przed się rękoma, w jednym skoku znalazł się przy siostrze, nie dał dokończyć staruszce zaczętego zdania. Struchlała, załamała ręce...
Jan tymczasem, uniósłszy głowę zemdlonej, jął machinalnie rozcierać jej skronie, rozpiął stanik, wreszcie otoczywszy ramieniem kibić Wali, próbował unieść ją z ziemi. Przerażenie obezwładniło go. Z wielką też trudnością udało mu się podźwignąć zemdloną i ułożyć na kanapce.
— Mamo! wody! — wyszeptał złamanym głosem.
Stojącej jak automat staruszce łzy puściły się z oczu, oprzytomniała jednak o tyle, że z pośpiechem spełniła zlecenie syna. Jan gorączkowo
Oznaczenia: Długopisy reklamowe Warszawa