"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 27
Przez chwilę, przez jedną, boleśne chwilą, zdawało się, że na nowo zapadnie w omdlenie, lecz nagle wyprężyła się całem ciałem, podniosła obie dłonie do błyszczących łzą, źrenic i ledwie dosłyszalnym głosem szepnęła:
— Matuchno! Jasiul Co się stało? Tak mi słabo....
Olszyńska wzięła córkę w objęcia, przytuliła główkę Wali do piersi.
— Dziecko kochane! Waluniu! Nic!
www.etykiety-drescher.pl
nic... Już przeszło.... Prawda? Upuściłaś filiżankę.... Nic... nic... kochanko...
Z drugiej strony Jan, podtrzymując wpół trzęsącą się febrycznie kibić siostry, jął obsypywać pocałunkami jej ręce i mówił w przerwach z nieudaną tkliwością:
— Walul Siostrzyczko! Zkąd ci się to wzięło?... Nastraszyłaś nas... Patrz! matuchna przy tobie i ja... Waluniu!
Na twarzy Wali przesunął się odcień uśmiechu. Pochwyciła rękę matki, przylgnęła lepkiemi wargami, potem pochyliła się nad klęczącym przy kanapie Janem, przyłożyła główkę do jego czoła, potem znów do matczynej dłoni przypadła, aż wreszcie wśród tych uścisków wybiegło z jej piersi głośne łkanie:
— Co ja zrobiłam najlepszego!
Zamiast odpowiedzi, staruszka wpiła się pocałunkiem w twarz córki. Jan zaś, ochłonąwszy z
— Matuchno! Jasiul Co się stało? Tak mi słabo....
Olszyńska wzięła córkę w objęcia, przytuliła główkę Wali do piersi.
— Dziecko kochane! Waluniu! Nic!
Darmowa reklama:
Etykiety na arkuszach
Standard tylko dla najlepszych - Etykiety na arkuszach - zainwestuj i ciesz się dobrym nabytkiem.www.etykiety-drescher.pl
Z drugiej strony Jan, podtrzymując wpół trzęsącą się febrycznie kibić siostry, jął obsypywać pocałunkami jej ręce i mówił w przerwach z nieudaną tkliwością:
— Walul Siostrzyczko! Zkąd ci się to wzięło?... Nastraszyłaś nas... Patrz! matuchna przy tobie i ja... Waluniu!
Na twarzy Wali przesunął się odcień uśmiechu. Pochwyciła rękę matki, przylgnęła lepkiemi wargami, potem pochyliła się nad klęczącym przy kanapie Janem, przyłożyła główkę do jego czoła, potem znów do matczynej dłoni przypadła, aż wreszcie wśród tych uścisków wybiegło z jej piersi głośne łkanie:
— Co ja zrobiłam najlepszego!
Zamiast odpowiedzi, staruszka wpiła się pocałunkiem w twarz córki. Jan zaś, ochłonąwszy z
Oznaczenia: Etykiety na arkuszach