"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 29
Chłodny namysł bowiem nie pozwolił mu wątpić, że i matka odgadła znaczenie wygłoszonych przed chwilą wyrazów.
Dość było spojrzeć na twarz staruszki. Była blada, w zmarszczkach i kątach ust rozsiadł się smutek i zastygł tam nie dającem się zatrzeć, mimo wysilen, piętnem. Olszyńska z trudnością panowała nad cisnącemi się do ócz łzami, daremnie starała się nadać obliczu pogodniejszy wyraz.
Wzrok matki, biegnący
www.medispa.pl
z córki na syna, świecił tęsknotą, przejmującym bólem i troską.
Właśnie, gładząc rozsypnay w nieładzie płowy warkocz Wali, mówiła:
— Dziecko najdroższe! tyś się zalękła... ja wiem, Walul tyś się musiała czegoś nastraszyćl... Patrz, dzieckol Janek przy nas... przy tobie... trzpiot serdeczny! Nic nam się złego stać nie może...
Słowa matki utwierdziły go w domyśle. Przerwał przeto z żywością:
— Tak! jestem przy was... i o ile to w mocy ludzkiej, nie rozstanę się nigdy... A tobie Waluniu! — zwrócił się do siostry — wydało się pewnie, że mam zamiar opuścić fabrykę? Nie! nie! A może cię serduszko zabolało, że nie poszedłem tam... do nich... Przypuszczasz może, dzieciaku, że przez to stracę ich łaski? że pozbyć się mnie będą, chcieli? Upewniam cię, że tak źle nie będzie. Zapewne, że moja obecność w cukrowni jest im nie na rękę,
Dość było spojrzeć na twarz staruszki. Była blada, w zmarszczkach i kątach ust rozsiadł się smutek i zastygł tam nie dającem się zatrzeć, mimo wysilen, piętnem. Olszyńska z trudnością panowała nad cisnącemi się do ócz łzami, daremnie starała się nadać obliczu pogodniejszy wyraz.
Wzrok matki, biegnący
Darmowa reklama:
Mezoterapia warszawa
Standard tylko dla najlepszych - Mezoterapia warszawa - zainwestuj i ciesz się dobrym nabytkiem.www.medispa.pl
Właśnie, gładząc rozsypnay w nieładzie płowy warkocz Wali, mówiła:
— Dziecko najdroższe! tyś się zalękła... ja wiem, Walul tyś się musiała czegoś nastraszyćl... Patrz, dzieckol Janek przy nas... przy tobie... trzpiot serdeczny! Nic nam się złego stać nie może...
Słowa matki utwierdziły go w domyśle. Przerwał przeto z żywością:
— Tak! jestem przy was... i o ile to w mocy ludzkiej, nie rozstanę się nigdy... A tobie Waluniu! — zwrócił się do siostry — wydało się pewnie, że mam zamiar opuścić fabrykę? Nie! nie! A może cię serduszko zabolało, że nie poszedłem tam... do nich... Przypuszczasz może, dzieciaku, że przez to stracę ich łaski? że pozbyć się mnie będą, chcieli? Upewniam cię, że tak źle nie będzie. Zapewne, że moja obecność w cukrowni jest im nie na rękę,
Oznaczenia: Mezoterapia warszawa