www.xcrzeszow2008.pl

"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 49
IV.
 
Nazajutrz było święto, dzień przeznaczony w fabryce na "wysładzanie", oczyszczanie naczyń i przyrządów. Czynność ta wykonywana przez połowę zwykłej liczby robotników, nie wymagała zbyt wielkiego dozoru.
Olszyński, nie potrzebując iść do cukrowni, przepędzał zazwyczaj dni świąteczne w domu, lub wyjeżdżał do państwa Bruzdowiczów do Brzostowa. Wypoczywał też dłużej, zwłaszcza, że wieczór sobotni przepędzał zwykle nad szczególowem obliczeniem całotygodniowego przychodu cukrzycy i oznaczeniem przeciętnej cukrowatości przerobionych buraków.
Tego dnia, po kilkogodzinnym zaledwie spoczynku, zerwał się wyjątkowo wcześnie. Odbiegł go sen, choć czuł się zmęczonym i nieswoim.