"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 69
bym tu na zawsze zostać. Dla samego siebie — powtórzył i uśmiechnął się.
Przy tych słowach podszedłszy do okien panieńskiego pokoju Wali, " począł wołać:
Wału! Wału! Proszę pamiętać że za trzy godziny jedziemy do Brzostowa.
Wołanie to było nie jako dopełnieniem końcowej z matka, rozmowy.
Pojęła to Olszyńska. Podniosła rękę w górę, zakreśliła w powietrzu znak krzyża, niejako
błogosławiąc zamiarom syna.
Przy tych słowach podszedłszy do okien panieńskiego pokoju Wali, " począł wołać:
Wału! Wału! Proszę pamiętać że za trzy godziny jedziemy do Brzostowa.
Wołanie to było nie jako dopełnieniem końcowej z matka, rozmowy.
Pojęła to Olszyńska. Podniosła rękę w górę, zakreśliła w powietrzu znak krzyża, niejako
błogosławiąc zamiarom syna.