"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść
Laskowski Kazimierz
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 1
" KULTURTRAEGER "
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 2
" Kazimierz Laskowski. "KULTURTRAEGER" Powieść. Warszawa. Nakład Księgarni G. Sennewalda Krakowskie-Przedmieście Nr. 7. — Filia Miodowa Nr. 6, 1898. "
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 3
" Wanda leży w naszej ziemi Co nie chciała Niemca... (Znana piosenka). I. Deszcz ustał. Gżycki wychylił się z powozu, spojrzał ku niebu, potem rzucił okiem na błotnistą, pełna kałuż wodę. — Janie, jedź! — odezwał się niecierpliwie do furmana. —..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 4
" cił raptownie w bok. Bryznęło błoto, powóz przechylił się, wachlarzami nieomal dotykając ziemi. — No, no, wywróciszl — krzyknął Grżycki. — Uważajl — A, pan każe śmigać. Trza było pierwej drogę naprawić — zauważył poufale Jan i roześmiał się, spojrzawszy na..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 5
" przycinek, rozgadany furman — a ja pedam, że teraz w fabryce wszystko się psuje... Po chwili zaś dodał: — Różnie tam o tem ludzie mówią. — A cóż ludzie mówią? — spytał Gżycki od niechcenia. — Co? Ano gadają" że dministrator ma nie być. — Głupstwo! — Tak..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 6
" dzie cukrowni, wspominał mimochodem starszy buchalter, ale jak dotychczas kończyło się na głuchych wieściach, sam zaś Gżycki, będący oficyalista od posyłek, wnioskował z różnych okoliczności, że abszit nieprędko nastąpi. Zresztą przyjazd administratora, zapowiadziany..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 7
" czekają u drugiego brzegu z promem. Będziema na czas. To i dobrze... Trza szkapom wytchnąć... bo się zmachały. Psiakość taka droga! Niech ją, siarczyste! Zaklął. Grżycki wziął na cierpliwość i milczał uporczywie, rozglądając się w okół. Dojeżdżali do celu. Powóz toczył..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 8
" — To dobrze. Niech Jan stanie na wale. Zjeżdżać nie trzeba, bo brzeg stromy. To mówiąc, zaczął na sobie poprawiać ubranie, pogładził siwiejącą brodę i mruknął sam do siebie: — Dyabli wiedzą, czego się właściwie trzymać. Kto wie, skoro już chamy przebąkują, czy się..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 9
" W miejsce odpowiedzi dał się słyszeć przeciągły świst. Niebawem na przeciwległym brzegu wszczął się ruch. Nadjechało kilka furmanek. Przewoźnicy podciągnęli prom lina i zarzucili kładki. Gżycki przysłonił dłonią oczy, spojrzał. Flisy pośpiesznie wnosili rzeczy..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 10
" rę, to gięły w dół, walcząc z prądem rzeki. Stojący u rudla stary flis, pochylał się całą postacią naprzód, kierując wprawnie. Niekiedy rzucał kilka słów komendy towarzyszom, czasem silniej w wiślaną falę uderzył. Wtedy prom zmieniał kierunek, omijał wynurzającą..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 11
" stać dyrektorem, o ile bajki chłopskie nie miały podstawy, i witał przybyłego: — Gehorsamster Diener! Herr Admininistrator! — Malzeit Gżicki! — brzmiała odpowiedź Kurzbacha. Z trzech ludzi, którzy niebawem mieli dążyć razem do polskiej wioski, jeden tylko stary..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 12
" — Nu Gżicki ! — odezwał się po chwili, ruchem głowy ukazując na pakunki, Gżycki własnoręcznie jął pomagać przewoźnikom i Janowi, który, pokłoniwszy się kilkakrotnie, przywiązywał teraz kufer za powozem. Oficyalista naglił: — Prędzej! prędzej! a uważnie, żeby się..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 13
" śmiał pierwszy wszczynać rozmowy, Kurzbach zaś, zapaliwszy cygaro, rozglądał się jak poprzednio, badawczo w okół, rzucając od czasu do czasu przenikliwe wejrzenie na oficyalistę. Wjeżdżano do najbliższej wioski. Zła wogóle droga, w opłotkach wiejskich była jeszcze gorsza...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 14
" Po oliwili żaś dodał: — Czy mój syn... pan Horst — poprawił — tam bywa? Hm? Gżycki zawahał się. — To jest... tego... — Bywa? — powtórzył ostrzej Kurzbach. — Czasami... w niedzielę... — wybąknął pytany z widocznem zakłopotaniem i obawą. — To bardzo dobrze —..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 15
" — Mówią, ? Ale przedtem rozpowiadano co innego ? — surowym tonem zagadnął Kurzbach, a gdy Giżycki nie odpowiadał, powtórzył rozkazująco: — Nu Gżicki! mów! Opowiadali, że ja już nie będę administratorem! Cieszyli się I... ha! ha! — zaśmiał się sucho. Gżycki..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 16
" wie do kolan Kurzbacha, przyciszonym głosem zaczął: — Jabym panu administratorowi miał coś do powiedzenia.... — Nu!? — Ten cały strejk między plantatorami to sprawka Bruzdowicza i... i... Olszyńskiego., Kurzbach popatrzył nań uważnie, przenikliwie. — Tak Olszyńskiego..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 17
" — Du hast Kopf Gżicki! du hast Kopf! Tak będzie! tak będzie... Wir kennen unsere Papenhaimer — bełkotał klepiąc oficjalistę po ramieniu. Poczem "wydobywszy cygaro dał go towarzyszowi. Gżycki przyjął ten namacalny dowód zadowolenia, z oznakami najżywszej radości...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 18
" nogi bose, na głowie chustki wzorzyste, zawiązane w kształt turbana, ręce unurzane w ziemi. Ujrzawszy zbliżający się pojazd przerwały robotę, wyprostowały się. Jedna z bliżej stojących pokłoniła się ręka do ziemi, za nią poszły inne, a po chwili jakby na powitanie podróżnych..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 19
" Nie uśmiechał się już jak poprzednio, tylko zagłębiony całą postacią w powozie pomrukiwał niekiedy do siebie: — Soi So! fünf und zwanzig Jahrenl So! So! W oddali zarysował się komin fabryczny. Z ceglanej szyi buchał kłąb ciemnego dymu. Przedwieczorny wiatr rozsnuwał na..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 20
" Wyrzucona z gardzielą niemieckiego ślina padła na ścieżkę wydeptaną stopami białych murzynów, idących właśnie na fajerant do cukrowni. Wszyscy odkryli z pokorą głowy, witając mijający ich pojazd. Za chwilę stary szwajcar Pętak otwierał lewą ręką wjazdową bramę...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 21
" II. — Wału! — Co mateczko? — Kolacya gotowa a Janka nie widać. Już po dziewiątej — odezwała się pani Olszyńska do krzątającej się przy stole córki. — To też nie czekajmy. Za karę niech je sam — odrzekło dziewczę wesoło, równocześnie podsuwając matce..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 22
" W błękitnych oczach Wali zajaśniał figlarny uśmiech. Podbiegła do matki, przytuliła główkę do zasępionej twarzy staruszki. — Mamusia to mnie tak nie kocha jak Janka... Żeby mnie tak nie było, to nic... Ale gdy Janka braknie to mamusia zaraz... trapi się... martwi... nie je......"
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 23
" Wala poskoczyła ku drzwiom. Uchyliła. Olszynska drgnęła nerwowo. — Janek! — wybiegło z jej ust. Jakoż po chwili wszedł do pokoju Olszyński. Podszedł szybko do matki ucałował jej ręce, uścisnął siostrę. — Przepraszam za opóźnienie. Zdawało mi się, że wcześniej..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 24
" wność, że jej ukochanego Jasia spotkaÅ‚o coÅ› bardzo niemiÅ‚ego. Å?za zakrÄ™ciÅ‚a siÄ™ w jej oczach, ujęła gÅ‚owÄ™ syna w obie rÄ™ce, dotknęła drżącemi wargami jego czoÅ‚a. ChciaÅ‚a o coÅ› spytać, ale wzruszenie zatamowaÅ‚o jej gÅ‚os! Po chwili dopiero zapanowawszy nad sobÄ…,..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 25
" Uderzył dłonią w stół. Z rąk Wali wypadła trzymana filiżanka. Twarz dziewczęcia pokryła się przerażająca bladością, chabrowe oczy wyrażały ból i przestrach, z piersi wyrwał się spazmatyczny, zdławiony okrzyk... Zatoczyła się i padła zemdlona. Stało się to tak nagle, że..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 26
" pochwycił podaną szklankę. Sprysnął raz, drugi na twarz chorej. Wala otwarła oczy. Sekund kilka błędny wzrok dziewczęcia spoczął na twarzach klęczących przy niej: matki i brata, i znów niebieskie źrenice dziewczęcia zaćmiły się mgłą, bezwładne powieki opadły, pierś..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 27
" Przez chwilę, przez jedną, boleśne chwilą, zdawało się, że na nowo zapadnie w omdlenie, lecz nagle wyprężyła się całem ciałem, podniosła obie dłonie do błyszczących łzą, źrenic i ledwie dosłyszalnym głosem szepnęła: — Matuchno! Jasiul Co się stało? Tak mi słabo......."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 28
" pierwszego wrażenia, zaczął zaraz, siląc się na spokój, w żartobliwym tonie przedstawiać: — Widzisz, Waluniu! A mówiłem! oj te gorsety! te gorsety! W duszy jednak był zemdleniem siostry zatrwożony na seryo. Wala była kompleksyi słabej, niezmiernie wrażliwa, i takie..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 29
" Chłodny namysł bowiem nie pozwolił mu wątpić, że i matka odgadła znaczenie wygłoszonych przed chwilą wyrazów. Dość było spojrzeć na twarz staruszki. Była blada, w zmarszczkach i kątach ust rozsiadł się smutek i zastygł tam nie dającem się zatrzeć, mimo wysilen, piętnem...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 30
" lecz póki jestem potrzebny... Zresztą, ręczę ci, że się nawet niebytnością mej osoby na zabawie nie martwili... A tobie przykro było, dzieciaku złoty! Przykro?! Mówił to miękkim, ciepłym tonem, serdecznie, wpatrując się tkliwie w twarz Wali. — Nie! nie! — zaprzeczyła w..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 31
" — Tak zapewne... Trzy lata... w życiu człowieka... A potem, zmieniając ton, rzuciła nagle: — A Brzostowa nie byłoby ci żal, Janku? Na twarzy Jana odmalowało się zdziwienie. — Brzostowa? Brzostowa? — powtórzył. — Zkądże ci raptem Brzostów przyszedł do głowy, Wału?! —..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 32
" Odpłacił jej uściskiem, roześmiał nawet, ale w oczach miał zakłopotanie. Zawahał się. Nie chciał kłamać, a jednocześnie zapragnął uniknąć przedwczesnych zwierzeń. W kątach ust jego pojawiały się odbicia wewnętrznego przymusu i skrępowania. Wysunął się delikatnie z..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 33
" — Dobranoc! dobranoc! Proszę na mnie nie czekać. Za to jutro będę miał czas wolny, to pogadamy swobodnie o wszystkiem, nawet o Brzostowie. Słyszysz, Wału! — dokończył weselej i znikł za drzwiami. Matka i córka zostały same. Przez jakiś czas nie wyrzekły do siebie słowa...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 34
" przeciwnie, pojedyńcze sylaby brzmiały nieomal radością. Spostrzegła to sama. Wzdrygnęła się i z lękiem wstydliwym dodała zaraz: — To niesprawiedliwie mateczko. Zajęta inną myślą staruszka, nie zauważywszy nienaturalnego zachowania się córki westchnęła. — Cóż robić moje..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 35
" Powstała z kanapki, objęła szyję staruszki, przytuliła się nerwowo do piersi matczynych i wybuchnęła płaczem. Olszyńska wzięła to za chorobliwy objaw rozstroju. Zaczęła też zaraz, uspakajając, zachęcać do spoczynku. — Widzisz! widzisz Walunia! Przejmujesz się niepotrzebnie..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 36
" III. Chłodne powietrze jesiennej nocy wracało Olszyńskiemu równowagę myśli. Wychodząc czuł się nad wyraz podrażnionym. Wzburzył go nawet, naiwny szczebiot Wali, odczuwając i potęgując w Janie poczucie doznanego zawodu. Teraz refleksya zaczęła brać górę nad dorywczo..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 37
" szy centkowaną łuną, gasł w ciemności. Płaskie pociągnięte smołowcem dachy cukrowni, lśniły z oddali wilgocią i ściekającym z wyżyn opadem skroplonej pary. Z górnych pięter, przez uchylone okna, widniały sylwetki pół-nagich robotników, stalowe tłoki, koła rozpędowe..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 38
" Oczu oderwać nie mógł. Patrzył z tą bezmyślnością" jaka wywołuje zwykle nadmiar cisnących się raptownie wrażeń. Szedł, przystawał i znowu szedł leniwym krokiem. Od strony fabrycznego parkanu, rozległ się odgłos kroków. Olszyński zawrócił. Nie życzył sobie, spotkania z..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 39
" Uczuł, że mógłby o sobie powiedzieć toż — samo, że na równi z nimi ma prawo do niezadowolenia, do upomnienia się za doznaną krzywdę. Uderzyła go przytem obfitość obcych wyrażeń w prostej mowie ludowej. Dotychczas nie zauważył tego nigdy, a bodaj że nie zwracał na to uwagi...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 40
" serce, a jednocześnie wzrok padł na bielejące w oddali ściany pałacyku, w stylu włoskim. Była to siedziba Kurzbachów, ojca i syna, prywatne mieszkanie zarządu. Przez konary drzew, otaczających kępami pałacyk, przelewały się strumienie migotliwego światła. Cały dół, gdzie..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 41
" próżnionemi kuflami w stół, prztykali w palce, kołysząc się na krzesłach. Niekiedy zrywały się ociężałe postacie jak na komendę... Rozlegał się brzęk trącanych zamaszyście szklanic, usta rozchylały szerzej. Poczem cichło wszystko na sekund parę... Biesiadnicy w stojącej..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 42
" Otyła, ogolona twarz, starego Kurzbacha, rozpartego w miękkim fotelu lśniła zadowoleniem i pycha. Wodził wzrokiem po obecnych, klepał siedzącego obok syna po ramieniu, śmiał się, lub rubasznym ruchem zachęcał innych do picia. Sam też chwytał wówczas za płaski z zielonego szkła..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 43
" ciągłej regularnej buzi, sploty ciemnych pukli i rączka drobna, biała, którą z taką miłością do ust swych nieraz podnosił. Wspomniał przebyte w cukrowni lata pracy i wysiłku, cel do którego dążył... Wszystko odżyło w nim w tej chwili i zdawało się mówić: "Patrz! tam twoi..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 44
" sobie dłonie. Przystojny blondyn, z rozczesanemi przez środek głowy włosami, z konopiastym zakręconym w górę wąsem, z twarzą owalną ze śladami szram od rapirów, przytem dobrego wzrostu, choć mimo młodego wieku, otyły, miał w dużych, błękitnych oczach coś sentymentalnego i..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 45
" Instynkty rasy odzwierciadlały się nawet w zabawie. Olszyński dość miał tego widoku. Wśród natłoku myśli, jedno wiedział tylko jasno, że był bezsilnym, odosobnionym pionem na tej szachownicy, która obcy żywioł zajął, owładnął i niepodzielnie dzierżył. Uczuł się złamanym..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 46
" często w naszem społeczeństwie napotykane, ułatwiają drogę przybyszom. Matka słuchała przejęta wiarą, że jej Jaś właśnie te wyjątkowe zalety posiada. Nie wątpiła też nigdy widząc pracę i zamiłowanie zawodu syna, że jeżeli kto, to on, nie cofnie się w pół drogi, nie..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 47
" paliło mu się teraz w głowie. Na czoło wystąpiły sine pręgi wibrujących naprężonymi nerwami żył. Nacisnął skronie. Przerzucona z krańca w kraniec myśl, wydobyła się gwałtem na usta. — Prawda! — rozmawiał z samym sobą — powinienem zostać. Powinienem... Tego by im..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 48
" nich upasione, czerstwe, uśmiechnięte figury obu Kurzbachów i całego grona ucztujących w włoskim pałacyku cywilizatorów polskiego chłopa. I niewiadomo dlaczego w tym kalejdoskopie odtworzonych wyobraźnią osób, przesunęła się również, okryta mgłą zemdlania, twarz Wali i dwór..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 49
" IV. Nazajutrz było święto, dzień przeznaczony w fabryce na "wysładzanie", oczyszczanie naczyń i przyrządów. Czynność ta wykonywana przez połowę zwykłej liczby robotników, nie wymagała zbyt wielkiego dozoru. Olszyński, nie potrzebując iść do cukrowni, przepędzał..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 50
" Zajęta przygotowaniem śniadania Olszyńska, zdziwiła się ujrzawszy syna na nogach. — Dzień dobry mamie — zaczął całując ręce staruszki. — Jakże się ma Wala? — Śpi jeszcze. Chwała Bogu, gorączki nie ma... Zdaje się, że to było zwykłe osłabienie, a może i trochę..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 51
" — Bez ciebie Jasiu, byłoby nam nijako — przemówiła patrząc mu w oczy. — Obowiązek przedewszystkiem — podjął zdobywając się na ton weselszy. — Przypuszczam jednak, że będę mógł paniom towarzyszyć. Zajdę teraz do fabryki, wywiem się. Zadysponuje konie na godzinę......"
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 52
" Ostatecznie nie mogąc dłużej utrzymać na wodzy zrodzonych z troskliwości macierzyńskiej pragnień, zdecydowała się na krok stanowczy. Jan brał już za klamkę, kiedy poprzednio obejrzawszy się w okół, znalazła się przy jego boku. Pomarszczone ręce matki, spoczęły na ramionach..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 53
" Powtarzał przetrawione w nocy myśli, głosem pewnym, stanowczym, jakby nigdy inny zamiar nie powstał w jego głowie. Olszyńskiej ciężar spadł z serca. Uśmiechała się tylko przez łzy, nic nie mówiąc, Jan zaś kończył: — Muszę się tylko teraz podwójnie pilnować w obowiązkach...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 54
" Powitali się. Poczciwą, pucołowatą twarz chemika, przebiegł wyraz zakłopotania. — Kolega do pracy? Jak też polaryzują buraki z Brzostowa? — spytał od niechcenia Olszyński. Słodowski potrząsł głową przecząco i zaczął mówić z jakimś nieusprawiedliwionym pośpiechem: —..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 55
" Jakoż uśmiechnąwszy się kwaśno pod wąsem, przyśpieszył naumyślnie kroku, rzuciwszy zimne "do widzenia z panem"... Lecz Słodowski, który zdawał się myśli zbierać, w moment znalazł się przy nim i chwyciwszy za rękaw paltota, zatrzymał. Olszyński zasępiony przystanął...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 56
" — Trza było iść — ciągnął Słodowski, zatrącając z mazurska. Nie gniewajcie się, ale trza było! Darujcie, że to mówię... starsi jesteście... mądrzejsi, ale jak Boga kocham] ja na waszem miejscu właśnie bym przyszedł... Na złość! Olszyński zaczął się śmiać..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 57
" — Zetrze wam się lemiesz, zeskibi... Natraficie na głaz i halt! A tu trza pług w garść i w górę! przenieść i ryć dalej, bo to nowizna, co krok, to korzeń, pałyga, krzemień... Prostej skiby nie wyorzesz! a i ręce i tu zaboli... Wskazał na serce. Olszyńskiego zaczęły brać te..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 58
" nie przetrzymam. Jem z nimi piję, umizgam się jak muszę... Wiecie? wczoraj pili moje zdrowie! A ja... znacie mię przecież, że lubię prawdę ciąć od ucha, a jednak... palnąłem im mówkę na podziękowanie... jak Boga kocham. Olszynskiego, pomimo wszystkiego, zdjął śmiech. Lubił..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 59
" dnym tchem, dobitnie, a tak szybko, że słowo zlewało się ze słowem, rzekł: — Bo chcecie rzucić posadę... Odetchnął i spojrzał bystro, oko w oko Olszyńskiemu. Ten odstąpił krok w tył, skrzyżował ręce na piersiach, wpatrzył się całą pełnią źrenic w zafrasowaną, twarz..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 60
" ro, kiedy Słodowski wzruszony, zziajany, mówić przestał, zaczął: — Dziękuję wam serdecznie, panie Stanisławie. Zkądże jednak przyszliście do takiego wniosku? — Bo... bo... widzicie — odpowiedział trochę zmieszany Słodowski — skoro was nie zrobili dyrektorem... Zresztą —..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 61
" — Do widzenial — odpowiedział chemik, nie puszczając podanej ręki. Zrobił ruch, jakby chciał już odejść i zatrzymał się. — Jeszcze słówko — rzekł — tonem prośby. — Służę wam. O cóż idzie... — A to chciałem was przeprosić — wybuchnął Słodowski —..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 62
" W rozmachanych tych słowach brzmiała jakaś dziwna nuta: wesela i pokory zarazem. Umitygował się wreszcie i jakby zawstydzony tak obcesowym wybuchem, jął zniżonym głosem bąkać: — Ot! chłop... Ot! chłop... Wbijcie mię na rożen, inaczej nie umiem... Prostak... Jak się z czego..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 63
" przeciągłe: Moorgen — poszedł obojętnie w swoją stronę. Olszyński zawachał się chwilę, czy ma iść dalej. Przewidywał, że i w innych oficyalistach znajdzie tą raptowną zmianę usposobienia, a choć dla podobnych objawów mógł mieć tylko pogardę było mu przykro. Jakoż..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 64
" muje oficyalistów... ilekroć przyjedzie do fabryki. Dla niego może to zabawne, lecz dla nas, którzy z tymi panami obcujemy ciągle, słowo honoru! niewesołe towarzystwo! Mówił po polsku dość poprawnie, niekiedy zaledwie zacinając się. — Ja po prostu przyjść nie mogłem, mając do..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 65
" straszyła się nieco, więc nie chciałem kobiet zostawiać samych. Przypomniał sobie zalecenie matki i doradczą politykę Słodowskiego, więc dokończył: — I z tej przyczyny, głównie nie skorzystałem z uprzejmego zaproszenia panów. Wymówka wydała mu się nader trafną, kontent..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 66
" Olszyński nie zatrzymując się, uchylił kapelusza. — Panie Janie! Panie Janie! — wołał Gżycki. — Prosimy tu do nas. Mam maleńki interesik... Byłem nawet u mamy dobrodziejki. Chciałbym o tem samem z szanownym panem pomówić. — To niech pan pofatyguje się do mnie. Będę w domu..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 67
" — żałuję bardzo, że cię nie było. Rozporządziłam się sama, a nie wiem, czy będziesz zadowolony... Zawahała się. — Bo widzisz — zaczęła znowu — trzeba brać ludzi jakimi są, nie szukając nadzwyczajności. Gżycki ma wady, ale w gruncie rzeczy niezły, jak się okazuje —..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 68
" wa Słodowskiego, zaczął ważyć własne "ja" z różnorodnemi obowiązkami, które nań życie nałożyło i w końcu tych wszystkich rozmyślań, nie znalazł innego punktu wyjścia, jak zagrać komedyę, równą tej, jaką z nim grano. Rzekł też przemógłszy się po chwili: — Dobrze..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 69
" bym tu na zawsze zostać. Dla samego siebie — powtórzył i uśmiechnął się. Przy tych słowach podszedłszy do okien panieńskiego pokoju Wali, " począł wołać: Wału! Wału! Proszę pamiętać że za trzy godziny jedziemy do Brzostowa. Wołanie to było nie jako dopełnieniem końcowej..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 70
" V. Jakoż zaraz po obiedzie, wybrała się rodzina Olszynskich do Brzostowa. W drodze spotkano wracającego z kościoła Słodowskiego. Szedł groblą usypaną, wzdłuż płynącej nieopodal plantu szosowego rzeki, poświstując przez zęby smętnego kujawiaka. Poznawszy jadących..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 71
" Olszyńska i Wala dołączyły ze swej strony zachętę, jednym susem znalazł się na stopniach pojazdu, ze zwykłą rubasznością, wyrzucając z Piersi całą litanię wykrzykników, w których nawet "dyabłów" liczonych na miliony kóp, nie brakło. A niechże mię milion set porwie! —..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 72
" Trącił nieznacznie Słodowskiego. W oczach chemika mignął chytry uśmiech. Domyślił się, że to pani Olszyńska bez porozumienia się z synem, zgodzić się na przyjęcie udziału musiała, więc zmieniając uszczypliwy ton jął zacierając ręce, potakiwać, niejako cieszyć się z tej..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 73
" — A kto widział, damom odmawiać — zażartowała Olszyńska. — Kiedy nie tańczę. Nie umiem walca — tłumaczył się, składając ręce Słodowski. Wala zaczęła się śmiać pełnym, dźwięcznym głosem. — Jak to? Pan nie umie? Czy to być może? To tak łatwo! Nadeszła chwila..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 74
" — Choćby mię wszyscy wyśmiać mieli, będę tańczył, skoro pani każe — odrzekł z determinacyi — Mazura w pierwsza, parę — dorzuciła. — Mazura w pierwsza, parę — powtórzył. — I wszystko, co pani rozkaże. — Oj dzieci! dzieci! — wtrąciła na to Olszyńska, Jan zaś..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 75
" Pytanie to wyrwało Olszyńskiego z zadumy, nieprędko jednak zdobył się na odpowiedź, brzmiąca, zresztą wymijająco: "nie wiem". Słodowski zaś któremu widocznie jakaś nowa myśl zaświtała w głowie, mówił w dalszym ciągu: — Mnie się zdaje panie Janie, że ten bal, ten..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 76
" cał właśnie wysadzoną strzyżonemi świerkami aleją, ku zabudowaniom dworskim. Panie poprawiły tualet, Słodowski zapiął szczelnie marynarkę, a Olszyński zwrócony twarzą ku bielejącym wśród kęp drzew, ścianom brzostowskiego dworku, zdawał się oczyma wciskać do wnętrza. Z..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 77
" Pnąc na ucho, że chciałby z nimi na osobności pomówić. Jakoż gdy zostali sami, bo panna Wanda zaraz po powitaniu znikła zakrzątnąć się około podwieczorku, usadowił przybyłych, poczęstował cygarami i zwracając się do Olszyńskiego rzekł: — Coś mi pan Jan nietęgo wygląda....."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 78
" — Czy na Słodowskim polegać można? Sądzę, że to człowiek prawy i nie potrzebuję się jego obecnością krępować? Olszyński potaknął gorąco: — Rzadkiej prawości i hartu. — Nie jest to żaden sekret, ale wolałbym aby się przed czasem nie rozgłosiło. Ja i kiku jeszcze..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 79
" chnemu pojęciu, nie tylko nie posiłkują rolnictwa, lecz przeciwnie wycieńczają je stopniowo, rozumie się w stosunkach obecnych. Cała zaś wychwalana zdolność przemysłowa kierowników, ogranicza się do wyzyskania trudnego położenia rolnika, który raz wszedłszy w jarzmo, wydobyć..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 80
" rza, zaczął żartobliwie zwracając się do gospodarza: — Chemik udaje pesymistę, a w rzeczywistości jest głębokiego przekonania, że społeczeństwo nasze, budzi się już z uśpienia i przy wytrwałości... — I jedności — dorzucił Bruzdowicz. Słodowski nie czekając końca..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 81
" utrzymuje. Żeby to wszyscy byli tacy jak Olszyński... Jan jął zagadywać: — No! no! tylko się w komplimenty nie baw panie Stanisławie! Nie dalej jak rano, dałeś mi pożądną burę. Opowiedział spotkanie ranne ze Słodowskim. Słodowski podczas opowiadania Olszyńskiego, kręcił się..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 82
" Bruzdowicz wymienił kilka nazwisk. Słodowski zamyślił się. — Nie wytrzymają długo — rzekł po chwili. — Przykro to wyznać, ale pod względem solidarnego działania w wspólnym interesie daleko nam jeszcze do Niemców. Gdy jeden Niemiec ma w swej naturze nacięte karby, drugi z..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 83
" — Czytajcie — rzekł. Była to formalna deklaracyą kilku obywateli, sąsiadów Brzostowa, rodzaj ultimatum wystosowanego do zarządu cukrowni, z żądaniem podwyżki. Olszyński rzucił okiem na podany papier, Słodowski zaś wspiąwszy się na palce, pochylony przez ramię Jana,..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 84
" razie za siebie, za Skuraczewskiego i kilku jeszcze innych ręczę! Spróbujemy. Co rzekłszy, powstał i, mruknąwszy kilkakrotnie: "zobaczymy! zobaczymy", podszedł do okna i jął na szybach wybębniac" palcami jakiegoś marsza, co zwykle w podnieceniu czynił. Spostrzegł to Olszyński,..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 85
" cego wyrazu, twarz mu drgała, usiedzieć na miejscu nie mógł. Zrywał się, przysiadał, wreszcie spuścił głowę na piersi i dwie łzy spłynęły po policzkach, tonąc w rozwichrzonym zaroście. Otarł pośpiesznie oczy i nie hamując się więcej, wybuchnął: — Co te szelmy sobie..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 86
" W tej chwili rozległ się w pobliżu donośny śmiech i na progu ukazała się Wanda, a za nią chichocząca do rozpuku panna Olszyńska. Obie przypadły do gospodarza z pełną buzią wykrzykników. — A to ładnie! grzecznie! — My tam siedziemy same! — Tatko nam obu panów zabrał! —..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 87
" jenie dążył, do którego rwał się najszlachetniejszym porywem serca, za tymi progami, co mu pierwszym stopniem do najwyższego szczęścia być miały, które przestępował zawsze z prawdą, na ustach, znalazł się teraz, niby wędrowiec na rozstajnych drogach, niewiedzący w ktorą mu..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 88
" ile ten akord fałszywy, który mógł w każdej chwili zamącić harmonią dotychczasowych stosunków. Przewidywał chwilę w której będzie musiał uczynić stanowczy wybór, albo zamknąć w sobie prawdę i dla kawałka chleba, dla spokoju rodziny, której był opiekunem, zostać obojętnym..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 89
" jego fałszywie ocenia, lub wypadki nasuną przeszkodę, przed ktora dusza się wzdrygnie. I oto teraz wszystkie te szarpiące myśli zakołowały wrzątkiem w jego głowie. W sercu tętniało jeszcze wtórem oburzenie starego szlachcica, a przed oczyma widniała świeża, pogodna,..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 90
" Na obliczu staruszki odmalowała się troska. Chciała coś odrzec, ale nie było już czasu, bo właśnie zbliżał się sam Bruzdo wież i podając Olszyńskiej ramię poprowadził do sąsiedniej jadalni. Reszta osób podążyła za nimi. Idąc zdążył jeszcze Olszyński przestrzedz chemika...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 91
" — Moja "polityka" — wymknęło się Słodowskiemu. — Przeczuwałem, że pan dobrodziej, po namyśle, będzie tegoż samego zdania. Odezwanie się Słodowskiego, przyszło w porę, a nadewszystko dozwoliło Olszyńskiemu oprzytomnieć i wyzwolić się z pod przygnębiającego wrażenia...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 92
" Pani Eufemia, która w rzeczywistoÅ›ci nie pojmowaÅ‚a dobrze o co tu wÅ‚aÅ›ciwie chodzi, rzekÅ‚aÅ? — Kto ma pannÄ™ w domu, sam powinien najlepiej wiedzieć. "Panna" zaÅ›, pomimo zmieszania, podniósÅ‚szy wzrok na ojca, a potem szybko powstawszy, podbiegÅ‚a i Å‚aszÄ…c siÄ™ jak kotka,..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 93
" czasu do rozmowy, cichaczem czyniąc sobie różne zwierzenia, niekiedy zwracając się z żartobliwa zaczepką do Jana Inb Słodowskiego. Słodowski był w wyjątkowo świetnem usposobieniu. Nadewszystko pozbył się zwykłej wobec kobiet nieśmiałości i niedość, że zaczepiany odcinał..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 94
" rych pomimo uśmiechu przeświecała tęsknota i zaniepokojenie. Jego w jednej chwili oblała rzewność, twarz rozjaśniła mu się poczciwa radością, przytrzymywał usuwaną szybko z ramienia rączkę w swej dłoni. — Chodźmy — szepnęła, rumieniąc się zlekka. A potem spytała cicho:..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 95
" — W takim razie pozwoli pani sobie towarzyszyć — wyrzekł podsuwając bliżej krzesło. Ona nie odrzekła nic, tylko jak rozpieszczone dziecko poczęła mrugać oczyma, na znak że zezwala. Instrument zaśpiewał tęskną, serdeczną nuta... — Ach! będziemy mieli koncert —..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 96
" Gospodarz słuchał również w skupieniu, zaś pani Olszyńska, sama bardzo muzykalna, zdawała się uprzedzać myślą każdą frazę, odgadywać tony, nim jeszcze z instrumentu wybiegły. Twarz staruszki drgała, prężyła się, usta rozchylały się błogo, łowiąc dźwięk za dźwiękiem...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 97
" — Zrobiliście nam prawdziwą przyjemność! prawdziwą przyjemność... Patrzaj! ty nic dobrego!., spłakałem się, słuchając... Istotnie miał mokre rzęsy. Równocześnie Słodowski, zbliżywszy się do Jana, unosił się: — Ależ gracie panie Janie! ależ gracie! Wierzyć się nie..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 98
" Uspokajał go Olszyński, w żart obracając niefortunne przygodę i tłumacząc szczerze, aby sobie nic z tego nie robił. Ale chemik nie żartem wziął to do serca. Posmutniał i już do samego wyjazdu trzymał się na uboczu, mało mieszając do rozmowy. Niebawem też zaczęto zbierać się..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 99
" — Patrz Wału! jaki pan Stanisław czegoś smutny! Panna Olszyńska zrobiła minę, że ja to nic nie obchodzi, złożyła wargi w lejek, zerknęła zyzem i odrzekła tłumiąc śmiech: — Martwi go że będzie musiał uczyć się tańczyć. — A potem jak mogła najciszej dodała: —..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 100
" VI. Tegoż dnia, podczas wizyty Olszyńskich w Brzostowie, Gżycki zaszedłszy do mieszkania młodego Kurzbacha wszczął rozmowę o projektowanej uroczystości. Horst Kurzbach przyjął go dość chłodno, i po pierwszych zaraz słowach przerwał kwaśno: — Przyznam się panu, że..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 101
" — Tak pan sądzi? — Ani na chwilę nie wątpię o tem, panie dyrektorze! — A ją przeciwnie. Byłem u niego dwukrotnie. Przyjął mię grzecznie, ale traktował jako interesanta. Nawet córki nie raczył pokazać, choć w rozmowie dawałem wyraźnie do zrozumienia, że pragnę jej być..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 102
" myślać się reszty. Ten zamyślił się przez chwilę, w końcu rzekł: — Choćby i tak było, jak pan twierdzi, w każdym razie dotychczasowa zażyłość z Olszyńskimi będzie pańskiego Bruzdowicza krępowała. Grżycki przerwał żywo: — Bynajmniej! Zwłaszcza, że i Olszyński teraz..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 103
" szych słów młodego Kurzbacha, który po niejakiem wahaniu dopowiedział: — Mam przeto nadzieję, że będę z pana zadowolony. Lubię ludzi, którzy mię rozumieją. Ale... a propos balu... Zrobiłeś pan przypuszczalne obliczenie kosztów? Gżycki pospiesznie sięgnął do kieszeni i..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 104
" — Mem muss leben und leben lassen — mruknął, zacierając ręce. W oczach mignął mu wyraz: lisiej chytrości i zbiegł po schodach chyżym krokiem, spiesząc ku fabrycznej bramie. Młody Kurzbach rzucił się na szeslag i wyciągnięty niedbale, nucił dalej knajpiarską śpiewkę...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 105
" — Stary będzie się krzywił — rozważał — bo Olszyńskiego nie lubi. No! i ja go nie uwielbiam, ale trudno... drzeć z bratem koty a kochać się w siostrze... Miłość wymaga poświęcenia — uśmiechnął się ironicznie — każdy zresztą ma swój cel... ojciec pieniądze, a ja......"
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 106
" Jakoż kiedy przed kilku miesiącami jechał z woli ojca nad Wisłę, żal mu było dotychczasowego wesołego życia, jakie pędził w czasie studyów. Imponowało mu wprawdzie stanowisko, które miał zająć, nęciła samodzielność, ale duszy nie wypełniała inna misya, prócz misyi..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 107
" Do nienasyconej żądzy, dołączyły się upór i złość płynąca z niepowodzenia. Nawet obawa pokrzyżowania planów ojca, już go powstrzymać nie mogła. "Każdy ma swój cel... a ja przedewszystkiem nie przyjechałem się tu nudzić... " Ta myśl urodzona przed chwilą w roznamiętnionym..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 108
" lem i Ernestem... A ona ładniejsza od Pepi, o! ładniejsza! Stanął w pozycyi, zgiął ramię i jakby w dłoni rapir trzymał, zwrócony pół bokiem wykonał kilka udanych pchnięć. Potem machnął ręką i jakby nie chciał tem więcej zaprzątać sobie głowy, zaczął figlować? z..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 109
" Stary rzucił się. — Ja! ja! A ja nie dam! nie dam! nie dam! — Wybuchnął. — To wszystko Olszyńskiego robota! — sarknął tupnąwszy nogę. Horst nie odrzekł nic. Znając charakter ojca, postanowił przetrzymać pierwszy wybuch. Położył odczytany list na stole i usiadł na..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 110
" — Co ty mówisz waryacie! — huknął, wyłupiając oczy. — Co ty mówisz! — powtórzył ze wzrastającym gniewem. Uniesienie zatamowało mu mowę. Poczerwieniał, zerwał się z krzesła i padł znów oddychając ciężko, sapiąc i prychając w odęte wargi. Wreszcie twarz mu..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 111
" Otto Kurzbach patrzał uporczywie w okno. Horst objął głowę ojca rękoma i skierowawszy ku sobie, spojrzał mu w oczy. — Nu! nu! mów — burknął stary. Młody Kurzbach pochylił się teraz tuż na d jego ramieniem, począł się doń śmiać swemi melancholijnemi oczyma, przyczem..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 112
" dobry stary ! my tu w każdym razie nie jesteśmy u siebie... I oni mają jakieś prawa... No, nie gniewaj się! ale w tym wypadku nie masz racyi. Otto Kurzbach żachnął się, lecz nie przerywał synowi. Ten zaś, po chwilowym namyśle, tak mówił: — Nie sądź, że ja trzymam ich stronę...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 113
" niejszych okolicznościach iść durch und durch nie można. W końcu zaś rzekł tonem żartobliwej uwagi: — Ostatecznie mój ojcze! ja i tego nie rozumiem, dlaczego my wogóle tu gwałtem mamy zostać?! In Polen ist viel zu hohlen... prawda, ale my jesteśmy już dość bogaci...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 114
" W głosie drżało szyderstwo, rozjarzenie; wyrazy padały ostro, szybko. Pluł po prostu słowami: — I tyś to powiedział! mój syn?! Więc twojem zdaniem, ta ziemia, którą, zdobyliśmy naszą kulturą, niemiecką wytrwałością, niemiecką industryą — wołał z naciskiem — ten kraj..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 115
" przeczyć, lecz szukał pośredniej drogi, kładł na jednej szali, zarówno osobiste jak i rozsnuwane przez ojca cele. W duszy młodego Kurzbacha z porywami młodości, z naturalnemi instynktami człowieka, zespalały się teraz pycha rasowa i zaborczy popęd Teutona. Więc kiedy stary..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 116
" — Dziewczęta ładne?... Usta rozchyliły mu się lubieżnie, obrzękłemi powiekami ruszył i poklepał syna w kolano. Ten zaniepokoił się. Przez myśl przebiegło mu błyskawicą, że ojciec bez powodu nie wszcząłby, na ten temat rozmowy, że może jego umizgi do panny Olszyńskiej..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 117
" pieczne istoty — przestrzegł, a potem, obrzuciwszy syna bystrem, śmiejącem wejrzeniem, spytał: — A może ty już masz? Powiedz! no! powiedz! — Nie! nie! — przeczył młody Kurzbach, uśmiechając się pod wąsem, który pokręcił z fantazyą. Miał wielką ochotę pochwalić się..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 118
" Na to obcesowo pytanie, z ust Horsta wybiegło entuzyastyczne. — Prachtvoll! Famo... os... s! Oczy mu się zaiskrzyły, na policzki wystąpił gorączkowy rumieniec. Otto Kurzbach wykonał ruch, jakby chciał powiedzieć: "a widzisz", poczem ujmując rękę syna, spojrzał mu bystro w oczy..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 119
" Tymczasem stary Kurzbach nie dając mu ochłonąć, ciągnął, starając się swemu przemówieniu nadać charakter głębokiego namysłu. — To nie żarty Horst! Ja to rozważałem i rozważyłem wszechstronnie. Posłuchaj! Mam was trzech! Karl obrał, sobie karyerę urzędową. Ten powinien..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 120
" czy rozumie? — ten bezwiednie skłonił głowę i odrzekł: — Tak. Otto Kurzbach zatarł ręce i przechodząc do ostatecznego wniosku, wykładał ze wzrastającym zapałem: — Ciebie, Horst! — pragnąłbym widzieć na mojem miejscu. Ty masz trochę racyi chłopcze! Czasy się..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 121
" I rad z konceptu wybuchnął śmiechem. Zaraz jednak wrócił do poprzedniej powagi i nie dając przyjść do słowa zdumionemu synowi, jął wyłuszczać szczegółowo plan całego postępowania, który, jego zdaniem, musiał być uwieńczony dobrym skutkiem. — Jednego się tylko obawiam......"
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 122
" — Mniejsza o mnie. Ja mógłbym pójść za twoją radą, ojcze... — A więc? — Jest przecie strona druga. Panna, której, nawiasem mówiąc, dotąd nawet z widzenia nie znam, i ojciec, którego poznałem, aż nadto dobrze. Bruzdowicz nas nienawidzi. — Tłumaczyłem ci przecież przed..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 123
" Horst zamilkł również. Wobec wzrastającego rozdrażnienia ojca, niechciał przedłużać rozmowy. Prócz tego, uczuł się tak dalece oszołomionym, tem wszystkiem co przed chwilą z ust ojca usłyszał, że w gruncie rzeczy, nie zdawał sobie żadnej sprawy z własnych pragnień i..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 124
" złe, ani niewykonalne, być może, iż tylko przedwczesne... I spojrzał na syna. Ten, widząc ojca zmiękczonym, odrzekł bez namysłu: — To jedno miałbym im do zarzucenia. Są przedwczesne. Należy je zostawić na koniec, a przedewszystkiem... — Przyznajesz jednak, że byłoby..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 125
" sta, który poczuwszy się panem sytuacyi, postanowił skorzystać z dobrego usposobienia ojca. Zaczął tedy w najłagodniejszy sposób przedstawiać teraz to, co przed chwila w uniesieniu już był wygłosił. Rozmawiali nie jak ojciec z synem, lecz jak różniący się jedynie wiekiem..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 126
" — Sądzę ojcze, iż to nawet taniej wypadnie. Skoro my im zaofiarujemy, oni stracą na razie podstawę do wyższych żądań. I cała sprawa z miejsca w łeb weźmie. Przekonasz się ojcze! — tłumaczył dosadnie, Ale stary Kurzbach na tym punkcie był nieugięty. — Nie. Znam ich —..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 127
" Nie wypadało mu udawać nieświadomego, nie mógł zaś nawet przed synem przyznać się otwarcie, że obchód ten z jego wiedzą postanowiono. Horst Kurzbach wyrozumiawszy wymijające pytanie ojca, odrzekł najspokojniej: — Dwudziesto-pięcioletni jubileusz administrowania cukrownia. Otto..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 128
" tnie, raz, że mi to osobista przyjemność sprawia, powtóre i głównie nawet dlatego, żeby tobie, jak się przed chwilą wyraziłeś, drogę na nowem stanowisku utorować. Stosunek z plantatorami zadrażniony... tutejsi ludzie lubią zabawę... Rozumiesz? Idzie przeto o to tylko, aby ich na..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 129
" lu, co również za jeden z czynników zniewalających Bruzdowicza do przybycia z córką uznał. Wobec tego szansę powodzenia pojutrzejszej jego do Brzostowa wyprawy, bardzo się zwiększały. Rozmawiali tak ze sobą jeszcze półgodziny w wybornem porozumieniu. Wreszcie Horst Kurzbach,..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 130
" ciekowych, pomięszane z dusznym oparem, wypełniały całe wnętrze fabryki. Z murowanego rękawa mieszczącego kotłownię dolatywał stuk tłukących kamienny węgiel młotów, miarowy bełkot, opancerzonej żelaznemi rurami, pary... Kurzbachowie rozmawiając weszli do wnętrza fabryki. Stary..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 131
" — Jeszcze robota nieskończona — zauważył młody Kurzbach, ukazując na niewytartą z wody podłogę. Otto Kurzbach machnął ręką niecierpliwie. Przyskoczył do zbliżającego się w pokornej postawie dozorcy i nie szczędząc obelg, polecił zapisać robotnicy rubla kary. Poczem..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 132
" zem ominie go burza, bo stary Kurzbach, nasapawszy się dowoli, zabierał się już do wyjścia. Nagle stanął na progu, przez który wiodła kolejka przeprowadzona dla dowożenia węgla, pod kotły. Przy relsach leżało rozsypane kilka niewielkich grudek węgla. Prawdopodobnie wypadły z..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 133
" skotem na ziemię. Kurzbachowi wydało się, że robotnik rzucił ją z gniewu. Ze strasznym krzykiem przekleństw sunął za Smakiem. I znów pięść niemiecka spoczęła na wypracowanym grzbiecie polskiego chłopa. Ten umknąwszy w kąt kotłowni, zastawiał się od uderzeń rękoma,..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 134
" krzywdzie. — Wielmożni państwo! darujcie! — prosił, obejmując kolejno nogi obu Kurzbachów. Horst miękł. Spojrzał pytająco na ojca, chcąc niejako wstawić się za szlochającym robotnikiem, — Naznaczyć mu karę — poddał na ucho. Ale stary Kurzbach perzyłsię w dalszym..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 135
" Oblicze Horsta pokrywało się zwolna niezadowoleniem i niesmakiem. Pierwszy wyszedł z kotłowni. Tegoż wieczora na czarnej tablicy, zawieszonej w budce fabrycznego szwajcara, widniało między robotnikami wydalonymi z fabryki nazwisko starego szpajzera. Niemiecki porządek i ścisłość..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 136
" VII. Horst Kurzbach wrócił z Brzostowa dość zadowolony, chociaż główny cel wizyty chybił. Pan Bruzdowicz przyjął gościa grzecznie, ale zimno. Na zaproszenie odpowiedział odmową dla konwenansu żałując, że zbieg okoliczności nie pozwoli mu uczestniczyć w tak miłem..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 137
" on ze swojej strony przystałby może na proponowane przez fabrykę wynagrodzenia, musi jednakże zasięgnąć zdania sąsiadów, z którymi związał się słowem; poczem dopiero może na uprzejmy list pana administratora stanowczą dać odpowiedź. Takie postawienie kwestyi było zręcznem..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 138
" ulegając woli ojca, objął posadę dyrektora. Z kolei obsypał pochwałami panią Olszyńską, jako matronę rzadkich cnót, o Wali zaś powiedział wprost, że zalicza ją do piękniejszych kobiet, jakie w życia spotykał. Nie powiedział "najpiękniejszych" wiedząc, że taka rezerwa w..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 139
" i to "dobre" tak znacząco, że równało się ono wyraźnemu powiedzeniu: "mówiła mi Wala... " Dla Horsta była to nader pożądana wiadomość. W powszednim na pozór komplemencie mieściła się nadzieja powodzenia jego planów. W dodatku i gospodarz zdawał się odstępować od pierwotnego..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 140
" Właściwy obchód, który razem z balem miał się odbyć wieczorem, poprzedziło składanie życzeń i doręczenie pamiątkowego upominku. Było nim ozdobne album z fotografiami wszystkich pracowników, oraz olbrzymi kryształowy puhar ze srebrną pokrywą, artystycznie cyzelowaną. Wierzch..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 141
" mucha w ukropie. Był niespokojny bardzo. Przez kilka dni poprzedzające uroczystość jeździł po dworach ziemiańskich, namawiając, kusząc przeróżnemi obietnicami. Tu i owdzie otrzymywał wręcz odmowną odpowiedź, kilkunastu jednak plantatorów, bardziej zaangażowanych w zaliczkę,..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 142
" Ten szastał się na wszystkie strony, szepcząc każdemu na ucho o świetności przyjęcia i zabawy. Olszyński towarzyszył siostrze i matce, które łącznie z panią Wyrembiną zajęły się damami. Słodowski, który przybył jednocześnie z Olszyńskimi, asystował przez chwilę cudownie..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 143
" kilka wieczorów z rzędu, zapuściwszy szczelnie rolety w swym pokoju, uczył się z nabytego podręcznika przeróżnych pas, skakał, podrygał, pogwizdując walcową melodyę i zdawało mu się, iż się o tyle wyuczył, że ostatecznie nie pokpi sprawy. Teraz jednak uczuł, że nauka..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 144
" kiet pod sam nosek i z porywającym wdziękiem szepnęła: — Dziękuję! Prześliczny! Gorący jej oddech zmieszał się z wonią parmeńskich fijołków i musnął rozpromienioną twarz towarzysza. W tym krew grała tak silnie, że nie licząc się z niczem, pochylił się nad trzymanym..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 145
" niepokojenie, przemówił tonem zupełnie swobodnym, ukazując oczyma na przed nim idącego pana Wyrembę, który zamaszyście wiódł w polonezie panią Olszyńską: — Zazdroszczę państwu tego tańca. Dla mnie jest on tak trudnym, że się go chyba nigdy nie nauczę. A chciałbym... — Ja..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 146
" wyobrazić sobie poczciwego pana Stanisława tańczącym... — A jednak mnie spotkało to wyjątkowe szczęście — wtrąciła z lekkim sarkazmem. — Gotów jestem wyprosić u chemika ustępstwo! — podchwycił żywo. Oczywiste niebezpieczeństwo! Na to pozwolić nie mogę. Te koronkowe..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 147
" — Ha! jeśli tak, nie pozostaje mi nic innego, jak błagać o następstwo po Słodowskim — odrzekł wyciągając ręce po zawieszony przy wachlarzu, na złoconej plecionce, karnecik. Wziął w atłas oprawną książeczkę i nie czekając na zezwolenie, wpisał swe nazwisko. Co..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 148
" odpowiedź, tylko bił ukłon za ukłonem, czerwieniąc się, to blednąc na przemian. Wreszcie, jakby magnetyczną siłą pchnięty, podał się naprzód, objął kibić panny Olszyńskiej, zgiął lewą nogę w kolanie i wykonał kilka ruchów w tył i naprzód. Było w tem rozmachu coś..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 149
" Przecisnął się gwałtownie z desperackim zamiarem dokończenia przerwanego tańca i znów ująwszy w pół danserkę, puścił się za innymi. Ale teraz nie szło mu już zupełnie. Z trudnością dobił do zajmowanego poprzednio przez pannę Olszyńską miejsca. Wysunęła mu się z ramion...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 150
" — Niechże się pan sam nie obmawia — wtrąciła. — Wstyd! wstyd! wstyd! — powtórzył. — Ale doprawdy robiłem, co mogłem, bo jabym wszystko... jabym każde życzenie pani... Chlipnął wargami, urywając i nie dokończywszy zaczętego zdania, odszedł zwolna. Po chwili wmieszał..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 151
" Wsparła ożywioną, przed chwilą twarzyczkę na drgającej nerwowo dłoni. Wtem doleciał jej ucha głos z boku: — Budzę panią, i przepraszam za przerwanie snów różowych. Przy krześle stał Otto Kurzbach, łowiąc zadumaną postać Wali roziskrzonem spojrzeniem. Podsunął się..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 152
" giej sali i zaczęli się przyglądać. Pani Olszyńska odbierała ze wszech stron powinszowania i pochwały. Unoszono się nad urodą Wali, nad jej gracyą i zręcznością. W staruszce serce rosło. Nie odrywając oczu od wirującej pary, dziękowała uprzejmym ukłonem. Rozradowanie tamowało..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 153
" W słowa te wlewał zaklęcia i westchnienia, to znów użalał się i trwożył, że jego usiłowania nie odniosą, pożądanego skutku, dając dość wyraźnie do zrozumienia, że nawet z własnym ojcem musi staczać walkę. Dla podnieconej tańcem Wali owe szepty i zwierzenia były rajską,..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 154
" Nagle spytał: — Co to za panna, co Horst z nią, tańczy? Pytanie było zwrócone do Gżyckiego, ale uprzedził go buchhalter, odpowiadając: — Siostra wice-dyrektora.. Olszyńska... Otto Kurzbach zmarszczył brew, pokręcił głową, potem przyjrzawszy się pląsającej Wali jeszcze..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 155
" — Ojciec wyraża swój podziw. Dawno tak świetnie tańczonego walca nie widział... — Ja wohl! ja wohl! — potwierdził stary Kurzbach, ponawiając ukłon. Pannę Olszyńską okrył pons. Dziewczęcia pierś wznosiła się i opadała szybko, w oczach zaświeciła jakaś..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 156
" cego na uboczu Jana, który po przetańczeniu walca już więcej w tańcach nie brał udziału, jął go w wyszukanych słowach do dalszej zabawy zachęcać. Zwróciło to powszechną, uwagę. Wywołując nawet cierpkie uwagi ze strony obruszonych za tę wyróżniającą dla Olszyńskich..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 157
" Tymczasem bawiono się ochoczo. Siedzącego na framudze okna Olszyńskiego dolatywał coraz weselszy pogwar. Niekiedy zdawało mu się, że wśród zamieszanych odgłosów rozróżnia dźwięczny śmiech Wali... Wtedy mimowolnie chmurzył czoło, nie zdając sobie wyraźnej sprawy, dlaczego...."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 158
" — Wiecie co? Przejdźmy się trochę po podwórzu. Wrócimy za jakie pół godziny, może się to już skończy. Wyszli, z przyzwyczajenia kierując się ku fabryce. Po drodze spotykali gromadki robotników. Jedni szli na dzienną zmianę, drudzy spieszyli po nocnej pracy do domów. Przy..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 159
" się przeszywającym gwizdem. Z murów zaczął opadać odrywany wstrząśnieniem tynk... Olszyński drgnął, oczy wypełnił mu przestrach, instynktownie chwycił się za głowę i w całym pędzie rzucił się w stronę kotłowni. Stodowski, blady jak ściana, pobiegł za nim, krzycząc..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 160
" — Kocioł... panie! — jęknął jeden z palaczy. Słodowski zakrył twarz rękoma. — Gdzie "szpajzer"? — huknął Olszyński, nie zatrzymując się w biegu. Zdławione "tam... tam... ", wybiegło z kilku ust naraz i ręce wyciągnęły się w stronę dyszącej zniszczeniem..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 161
" rąca dygotał calem ciałem. Twarz i odzież wilżyła skraplająca się w powietrzu para. W kotłowni robiło się widniej. Olszyński zacisnął ręce nerwowo, pochylił się naprzód i patrzył. Drgnął. Obejrzał się na Słodowskiego. Ten biegał w niewielkiej odległości wzdłuż muru,..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 162
" Słup pędzonego z kotłowni żaru zagrodził drogę. Na mgnienie oka zapanowała cisza... i nad kotłownią wzbił się potężny odłam wysadzonego z trzaskiem dachu i, niby olbrzymi latawiec, zakołysał w górze. Jednocześnie trysnęła sina kolumna pary, świszcząc, skowycząc,..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 163
" w krtani. Jeszcze raz powiódł wzrokiem. Kotłownia dymiła, huczała... Słodowskiemu wydało się, że w tym głuszącym łoskocie słyszy ludzkie jęki. Zmógł się, dobył ostatnich sił i począł biedz, okrążając, ku lewemu skrzydłu fabryki. Przez myśl przeleciało mu błyskawica,..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 164
" Za nim wkrótce popędził tłum gości z młodym Kurzbachem na czele. Krzyki robotników "kocioł! kocioł!" wskazywały dostatecznie przyczynę i źródło nieszczęścia. Nikt też już nie wątpił, że nastąpił wybuch i przerażenie wstrząsnęło wszystkie serca. O ratunku nie było..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 165
" Nagle Horst Kurzbach, który już drapał się po rynnie ku górnemu oknu kotłowni, aby zajrzeć do środka, odwróciwszy się, obrzucił okiem obecnych i stłumionym głosem spytał: — A gdzie Słodowskil Olszyński! — W środku! tam! — odpowiedział któryś robotnik. Zaległo głuche..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 166
" Wtem na jednej z kondygnacyj, prowadzącego nad piece sklepienia, w małym otworze, wybitym dla lepszego przewiewu, ukazała się zmieniona do niepoznania, sino-czarna twarz Słodowskiego: — Do mnie! do mnie! prędzej! kto w Boga wierzy! — krzyknął zachrypłym głosem — przez..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 167
" kanał podziemny, do wywożenia żużla i popiołu służący. Jeden rzut oka starczył, aby ogrom niebezpieczeństwa ocenić. Olszyński błyskawicznie zdał sobie sprawę ze straszliwego położenia. Pomimo kłębów pary, czerwony odbłysk znaczył jaskrawą linię palenisk. Jeden z..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 168
" Olszynski z piorunującym krzykiem: "Szpajzer! zatrzymać pompę!" rzucił się ku kranom maszyny. Dotknął rękę stalowej korby wentyla. Wentyl był zamknięty, pompa na szczęście nie funkcyonowała. Ale w tej chwili ujrzał przed sobą wysuwającą się parę rak i głos zdławiony: —..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 169
" zachowawczy. Jakaś niepojęta siła, tłumiąca uczucie bojaźni, wabiła w czeluście niechybnej śmierci... Wreszcie wśród huraganu wirujących nad jego głową pyłu, kurzu i chmur pary, rozciągnięty na rozpalonej polepie gliny, dotarł Olszyński do wystającej nad sklepieniem..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 170
" Pierwszy przez wał pokruszonych cegieł i stos odłamków przedostał się wejściem od buraczarni Słodowski. Równocześnie z chemikiem, na jednym z poszarpanych wybuchem gzemsów muru, ukazał się Horst Kurzbach. Maszynmajster Knotz, z kilku robotnikami, podważywszy boczna furtkę,..."
"Kulturtraeger". [Cz. 1] : powieść - strona 171
" Z głębokiej rany na czole, w którem tkwiła szczapa oderwanego wybuchem kruszcu, sączyła się struga krwi. Słodowski padł na kolana z rykiem. KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ. "